Hybrydy które zastąpią ci dzikie zwierzę.

Po ostatnim zalewie robali czas na coś przyjemniejszego. Balsam dla oczu i duszy. Załóżmy, że bardzo byś chciał mieć dzikiego kota. Albo wilka. Albo jakiekolwiek dzikie zwierze z którym mógłbyś żyć we wspaniałej relacji o nazwie „ja ci sprzątam i karmię, ty mi nie robisz krzywdy”. Czyli technicznie coś na kształt sporego odsetka polskich małżeństw, ale z jakiś powodów posiadanie dzikiego zwierzęcia na własność jest najczęściej niemożliwe.

Oczywiście wygląda to dość prosto jeśli mieszkasz w takiej np. Afryce. Wtedy po prostu przygarniasz dajmy na to osieroconego geparda, robisz bardzo dużą klapkę w drzwiach i możesz co rano zgarniać pierdyliard lajków na facebooku wrzucając takie fotki.

gep1

Jeśli nie mieszkasz tam, też spoko. Masz kilka alternatyw. Ludzie już od dawna kombinują z krzyżowaniem dzikich zwierząt z domowymi, i tu się na chwilę zatrzymamy.

To nie będzie notka o etyce jaka wiąże się tworzeniem hybryd. Będzie w miarę obiektywna, ani tego nie pochwalam, ani nie mam zamiaru grzmieć o „syndromie boga” czy doktorze Moreau. Kiedyś miałem bardziej ugruntowane podejście, ale przeszło odkąd w zaciszu swojej piwnicy planowałem stworzyć Bastet:

bastet

A wyszła mi Brunhilda.

brum

Ale mniejsza o moim hobby w młodości. Załóżmy, że bardzo chcesz mieć średniego kota, np. Serwala (Felis serval)

serval

Żaden problem. Nie jesteś jedynym kto chce (a nie może), dlatego specjalnie dla ciebie w 1989 roku skrzyżowano samca serwala z domowym kotem i powstała nowa rasa.

„Savannah”.

sav1

Są bardzo towarzyskie, łagodne i jeśli chodzi o rasy domowych kotów zdetronizowały maine-coony pod względem wielkości. Potrafią aportować, chodzą za tobą jak pies, możesz je wyprowadzać na smyczy jeśli masz ochotę i generalnie jeśli kręca cię dzikie, cętkowane koty, to Savannah są do nich najbardziej zbliżone. Choć mają lekko zaporową cenę: od 5000 do nawet 100000 zł w zależności od czystości rasy i wiarygodności hodowcy.

sav3

Jeśli nie kręci cię wielkość tylko sam fakt cętek, to dobrą propozycją może być…

„Kot bengalski”

beng1

Powstały ze skrzyżowania… ok, tu jest mały problem. Po angielsku ten gatunek nazywa się „Leopard Cat”, żyje w południowowschodniej Azji, skrzyżowano go z domowym kotem i powstał kot bengalski. Ale po polsku Leopard Cat to właśnie kot bengalski i wyjaśnienie o czym właśnie piszę używając tylko polskiego doprowadzi do zamętu i mindfucka. Więc krótko i zwięźle Prionailurus bengalensis + Felis silvestris = kot bengalski. Cena podobna jak w przypadku Savannah.

beng2

Istnieją też bieda-alternatywy, czyli zwykłe, domowe koty bez domieszki genów dzikich, ale na skutek selektywnego rozmnażania przypominajace umaszczeniem dzikie. I tak na przykład, jeśli lubisz tygrysy, możesz sobie w domu trzymać „Toygera” (nie podejmuję się tłumaczenia na polski :0)

toyger

A jeśli rysie, to Pixie-Boba.

pixie-bob

Istnieje jeszcze też krzyżówki Savannah czy Bengali z domowymi kotami, tudzież między sobą – możliwości jest sporo, jak np.:

Cheetoh

cheetoh

Ocicat

ocicat

Załóżmy jednak, że masz już geparda, albo kota wyglądająco wystarczająco dziko.

CzniK

Tak jak ja – poznajcie Kudłatą i Czarną.

Chciałbyś coś psowatego, np. wilka albo hienę. Hiena odpada, zbyt różne gatunki, skrzyżować się z psem nie da.

gangstr

Choć możesz mieć hienę jeśli jesteś gangsterem w Afryce

Ale z wilkiem sprawa wygląda inaczej. Istnieje od groma możliwości jeśli chodzi o mixowanie ich z psami. W teorii każdą rasę psa możesz skrzyżować z wilkiem, w praktyce musza być jakkolwiek do siebie podobne, czyli np. husky, malamuty czy owczarki niemieckie. Mało tego, takie połączenia zdarzają się odkąd powstały psy-psy, i efektem tego są choćby czarne wilki. W sensie naturalnie gen „czarności” u wilków nie wystepuję ale dawno temu jakiś czarny pies się rozmnożył z wilkiem i tak to poszło w świat.

Ale do rzeczy. Jeśli chcesz taką hybrydę, najpowszechniejsze są te krzyżówki.

Wilczak czechosłowacki.

wilczak1

Jeśli jakkolwiek interesujesz się psami, to pewnie o nich słyszałeś. Ostatnio w Polsce zrobił się na nie dziwny boom, i jak jeszcze 20 lat temu można było takie psy policzyć na palcach jednej ręki, tak teraz jest ich kilkaset i tego samego rzędu liczba artykułów w psio-prasie powstała o nich przez ostatnie kilka lat. Cena takiego mixu – 2000-5000zł.

wilczak2

 

Saarloos

sarlos1

Ta mieszanka to taki wilczak dla hipsterów. Krzyżówka powstała w holandii w latach 30stych (Wilczak w 50tych) i jest właściwie tym samym, ale daje okazję do nadymania się na sugestię, że to Wilczak i odpowiadania z poczuciem wyższości „pfff, nie, to Saarloos”.

sarlos2

 

Lupo Italiano – wilczak włoski

lupo1

W latach 60 włosi pozazdrościli holendrom i czechom tworząc Lupo.

lupo2

 

Kunming

kunming1

A to z kolei odpowiedź Chin.

kunming2

Te mieszanki wyżej są dość specyficzne, bo zaakceptowane jako osobne rasy i powstałe głównie z mixów z owczarkami niemieckimi. Ułożone i nadające się do szkoleń i wykonywania różnego rodzaju psiej pracy. Ale, jak już pisałem, teoretycznie możesz skrzyżować wilka z każdym innym psem (a praktycznie – podobnych rozmiarów do wilka) i wyglądają one np tak:

+Labrador

Labrador1

+Malamut

Malamut1

+Husky

Husky1

Dość o kotach i psach. Możesz chcieć większy kaliber. Ja np. zawsze chciałem mieć zebrę. To też jedna z moich pozycji w „bucket-list” – pojeździć na zebrze. Co jest generalnie trudne, bo zebry są bardzo krnąbrne, a jak nie są to panikują pod wpływem stresu. Dlatego w Afryce „polo-zebrowe” nie jest sportem narodowym żadnego kraju. Oczywiście próby były, i w ich wyniku powstały dość badasserskie zdjęcia, ot choćby to:

zebrariding1

Jeśli też chciałbyś zebrę, ale nie planujesz wyjazdu do Afryki z lassem i naiwną nadzieją, to możesz rozważyć zakup tego zwierzęcia.

Zebroń.

zebron

Psychikę ma końską, paski po zebrze i jest jako-takim kompromisem.

zebroń2

I teraz ktoś może zawołać „Macieju! Nie chcę dzikiego kotowatego, ani psowatego, ani nawet zebry. Chcę coś mega. Chcę… HIPOPOTAMA! Chcę go pieścić, tulić, nazwać Dżordż, chcę o tak jak oni:”

hipek1

hipek2

hipek3

W takim przypadku trochę rozumiem i też mam coś dla ciebie. Bezwłosą odmianę świnki morskiej, wygląda prawie identycznie.

swinek

18 Komentarze

  1. Świetnie wszystko opisane z jednym małym ale … ceny kota savannah!! Napisałeś, że przedział cenowy to 2-10 tyś zł. Prawda jest o wiele bardziej brutalna mianowicie ceny zaczynają się od 2 do 35 tyś dolarów :) w zależności od generacji.

    • Hmm, faktycznie, jak tak teraz się wgrzebałem to tak się ceny kształtują. I do tego nie mam pojęcia skąd te widełki złotówkowe mi się wzięły – tzn na pewno z jakiegoś googla, ale nie umiem dojść z jakiego.

      Cóż, zrzucę na brainfart. Dzięki za korektę ;)

      • Cena kota bengalskiego nie jest tak wysoka jak w przypadku savannah. Kształtuje się mniej więcej na poziomie ceny przeciętnego kota rodowodowego, czyli ok 1000-1500 zł za kota na kolana. Więcej trzeba zapłacić jeżeli masz ochotę na jakiegoś wyjątkowego championa do rozrodu.

        • taka cena jest za koty odpadowe czyli takie które nie mają uwydatnionych cech rasy dzikiej, jeżeli chcesz bengala na kolanka z idealnym odwzorowaniem umaszczenia i wyglądu dzikiego kota to zapłacisz od 3 do 5tyspln.. Ja za swojego dałam 4tys

  2. Ciekawy wpis ;)
    Warto jeszcze wspomnieć o boskim utonaganie (jest to mieszaniec malamuta, husky i owczarka niemieckiego):
    http://pl.euroanimal.eu/Utonagan
    http://www.dogwallpapers.net/wallpapers/cute-utonagan-dog-photo.jpg
    Utonagany mogą wyglądać jak ten pies, którego foto podpisałeś jako mieszaniec wilka z malamutem.
    Hm a te laby… na moje oko są po prostu brudne i z wilkiem nie mają nic wspólnego – tak samo jak ten biały haszczak pod spodem… wygląda jak husky i tyle. A saarloos to przecież też wilczak – wilczak Saarloosa :)

  3. A co można powiedzieć o krzyżówce lwa z psem, przecież to możliwe przez zapł. sztuczne, myślę, że będzie bardziej „lwi” niż leonberger!
    Pozdrawiam.

  4. Ale wilczaki i saarlosy to nie są stricte hybrydy :) Są to w tej chwili rasy psów o niewielkiej procentowo domieszce wilczej krwi. W Ameryce jest pewien trend na wilcze hybrydy i są to wysokooktanowe wilcze mieszanki, np pół na pół albo nawet więcej. Są nawet fundacje, które zajmują się pomocą takim hybrydom bo ludzie sobie sprawili szczeniaczka dla wyglądu a potem nie radzą sobie z wilczą stroną charakteru. Hybrydy wykazują dużo bardziej wilcze zachowania niż saarlosy, wilczaki czy inne lupo i generalnie średniol nadają się na spacer w centrum miasta, podczas gdy wilczaki jak najbardziej

  5. „Zabawa” z DNA zwierząt została opublikowana, ciekawe co z „zabawą” DNA ludzkim..

    ps. Mogli by stworzyć jednorożca :)

  6. Czy ktoś kiedykolwiek próbował skrzyżować lwa i hienę (nawet sztucznie – w probówce)? Nie znam się na genetyce, ale domyślam się, że te dwa gatunki pewnie za bardzo się od siebie różnią…

  7. Tak, Savannahi to jest kocior moich marzeń. Ale ze względu na zaporową cenę chyba zdecyduję sie na bengalskiego

  8. Ciekawy wpis :D
    Marzy mi się taki kocurek bengalski, a do psów to bardziej niż krzyżówki z wilkami kręcą mnie naprawdę ogromne rasy jak np. Dog George ;)

  9. Hiena przecież nie należy do psowatych!
    Jeżeli już szukać pokrewieństwa – to bliżej hienom do kotów.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.