Animaludź: Timothy Treadwell, Grizzly Man

Mój prywatny panteon Animaludzi to specyficzne miejsce. Nie ma w nim ludzi normalnych. Co zrozumiałe, sam znacznie odstaję od normy na dobre i złe, więc i osoby które opisuje, a które są w pewien sposób dla mnie autorytetami, są trochę z innej planety. Bohater tej notki pochodzi z planety „Ojej, sam nie wiem”.

Timothy Treadwell dorobił się przydomka „Grizzly man” przez swoją fiksację, na niespodzianka, punkcie niedźwiedzi grizzly.

 

g1

 

Jest to strasznie kontrowersyjna postać, i to nie w sensie, że pokazał publiczne odbyt (nie pokazał), a bardziej dlatego, że nawet ja, w swoim oderwaniu od rzeczywistości, mam mieszane uczucia względem niego. A to już coś.

 

g2

 

Od początku. Facet wyglądający jak Gracjan (pozdrawiam długoletnich obywateli polskiego Internetu) boleśnie odbija się od swojego życia. Nie idzie mu. Pije za dużo, raczy się substancją której nazwa kojarzy się z imieniem pewnej greckiej boginii na H, ogólnie nie jest dobrze. Któregoś dnia pakuje plecak, ucieka na Alaske i mówi „siema” tamtejszym niedźwiedziom.

 

g3

 

Robi zdjęcia, kręci filmy, czuje się w końcu ok.

 

g4

 

Ale to w końcu niedźwiedzie grizzly w swoim własnym świecie. Finał jest równie smutny co oczywisty – Timothy zostaje zaatakowany i zabity przez jednego z miśków.

 

g5

 

Oczywisty, bez jednego, ważnego detalu. Bez którego możnaby powiedzieć, „tia…surprise -_-” i postawić Grizzly Mana w jednym szeregu z ludźmi, którzy w ZOO robią orła na wybieg lwów żeby być w TV. Ten detal, to nawet nie detal – Timothy Treadwell, z dzikimi niedźwiedziami grizzly żył tak przez 13 lat.

 

g6

 

Choć może nie do końca łącznie przez 13 – ta trzynastka to liczba sezonów, czyli na wiosne brał kamerę i sprzęt, siedział tam kilka miesięcy, a później wracał i przez zimę jeździł za darmo po szkołach USA walcząc z przekonaniem, że grizzly to krwiożercze potwory do których trzeba strzelać na dzień dobry.

 

g8

 

13 lat czegoś takiego.

 

g9

g10

g111

 

Timothy miał wszystkiego dosyć. Chciał po prostu sobie wszystko naprostować, poczuć się w pełni pełnoprawnym mieszkańcem tej planety, robić to co kocha, a w międzyczasie robić coś pożytecznego. Dlaczego więc w moim prywatnym, ułożonym świecie mam mieszane uczucia zamiast postawić mu ołtarzyk i czcić? Bo nie zginął sam.

 

g13

 

Przy ostatnich 2 wyprawach towarzyszyła mu jego partnerka. Która nie lubiła niedźwiedzi i się ich bała. Nie pojechała tam bo podzielała jego pasje i kochała niedźwiedzie – pojechała tam, bo kochała Grizzly mana. A on na to pozwolił.

 

g14

 

Gdyby zjadł go niedźwiedż jak był sam, sprawa byłaby prosta. Wiedział na co się pisze, wiedział co może się stać, przez 13 lat żył tak jak chciał, finito. Ale naraził i de facto doprowadził do śmierci kogoś, kto z takim losem nie był pogodzony. Kto pojechał za nim choć to było ekstremum. Mógł powiedzieć „stop”, nie powiedział. A to już w moim odczuciu nie jest ok. Mimo tego jednak  – 13 lat. Szacun.

 

g15

 

O Grizzlymanie nakręcono świetny dokument, jeśli postać Cię zaciekawiła, to tutaj trailer który gorąco polecam. A i cały film gdzieś tam na YT śmiga.

 

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.