Puma w ogródku

Bywam ostatnio zmęczony. Ostatnie na co mam energię, to pisanie notek, ale tę napisać muszę. Będzie notką poważniejszą, o pewnym Panu z Jędrzejowa, „jego” pumie i o zasadności trzymania dzikich zwierząt w roli domowych pupili.

Wstęp będzie długi, ale muszę najpierw zacząć od wyjaśnienia czym jest zwierzę dzikie. Najprościej ujmując zwierzę dzikie jest tym, czym nie jest zwierzę udomowione. Zwierzęta udomowione to generalnie takie, których instynkty zostały wygładzone i są przystosowane do życia z człowiekiem, a ich potrzeby życiowe są mniejsze niż zwierząt dzikich. Udomowienie zwierzęcia wymaga czasu. Zamiana wilka w psa zajęła tysiące lat i odbyła się na drodze selekcji. Wilki w którymś momencie naszej historii zaczęły mieć z nami kontakt – były to nadal dzikie zwierzęta, ale cechy niektórych osobników pozwalały na współpracę z człowiekiem. Te rozmnażano, z osobnikami z potomstwa z którymi dało się współpracować współpracowano, inne, krnąbrniejsze, szły sobie w świat albo były eliminowane.

Nie opłacało się myśliwym-zbieraczom trzymać na siłę osobników nie nadających się do współpracy, sprawiałoby to im tylko problemy i nie miałoby sensu. Dlatego siłą rzeczy rozmnażano jedynie osobniki, które sobie radziły żyjąc razem z człowiekiem – miały odpowiedni zestaw cech, dzięki którym mogło tak się dziać. I tak, po kilku tysiącach lat z wilka stał się pies-pies. W twoim kanapowym mopsie wilka trochę jest, ale ten mops to już zwierzę udomowione i bardzo, bardzo dalekie od jego dzikiego przodka.

Podobnie wyglądało to z krowami, świniami, koniami etc. I z kotami, choć tu z różnych przyczyn w mniejszym stopniu. To są właśnie zwierzęta udomowione. Zwierzęta dzikie są… dzikie. Jak pies czy kot doskonale się odnajduje żyjąc na małym terytorium (czyli np. Twoim M-3), tak wilk czy żbik będzie czuł się w takich warunkach jak w klatce. Nie będzie mógł zaspokajać swoich instynktów, nie będzie mógł egzystować tak, jak do tego został przez ewolucję stworzony. Instynkty będą go pchały do ich zaspokajania, ale będzie to niemożliwe i przez to będzie cieniem tego, czym byłby w naturze. Nie da się zapewnić dzikiemu zwierzęciu w niewoli takich warunków jakie będzie miało na wolności – trzymanie go w niewoli zawsze będzie dla niego ograniczeniem a tym samym pewnego rodzaju krzywdą. Oczywiście nie piszę tu o stosunkowo prostych organizmach. Ptasznik trzymany w terrarium będzie mogł całkiem spokojnie egzystować. Słoń w cyrku nie. Ani tytułowa puma w ogródku.

Można oswoić dzikie zwierzę. Można sprawić, że będzie traktowało człowieka jak swojego kumpla, ale oswojenie to zupełnie co innego niż udomowienie. Oswojone dzikie zwierzę nadal będzie dzikim zwierzęciem z potrzebami dużo, dużo większymi niż zwierzęta udomowione. Zdarzają się sytuacje w których dzikie zwierzę musi swoje życie wiązać z człowiekiem, i najczęściej opiera się to na zasadzie mniejszego zła – w ZOO trzyma się dzikie zwierzęta urodzone już w niewoli i z misja przewodnią bycia pewnego rodzaju arką Noego. Zapewniając im bodźce i jak najlepszy dobrostan, choć jak wiedzą czytelnicy tego bloga bywa z tym dobrostanem różnie. Ośrodki rehabilitacji dzikich zwierząt mają przypadki w których zwierzaka nie da się przywrócić naturze, i jeśli są na to środki to trzyma się go jako rezydenta, bo wypuszczenie takiego zwierzęcia na wolność byłoby złem większym niż jego „zniewolenie”. Bywają dzikie zwierzęta odratowane z cyrków, jak np ostatnie przeniesienie niedźwiedzi do poznańskiego ZOO. Mniejsze zło.

Sens trzymania dzikiego zwierzęcia w niewoli i jego etyczna ocena wynika bezpośrednio z powodu, przez który zwierzak się w tej niewoli znalazł. A jednym z najgorszych powodów do ograniczenia wolności dzikiemu zwierzęciu jest czysta, egoistyczna chęć posiadania dzikiego zwierzęcia. Zaspokojenie swojego ego i dostarczanie sobie uciechy kosztem dobrostanu drugiej istoty. Czy chciałbym „mieć” geparda? Jasne. Chciałbym mieć ok. 30 różnych gatunków. Manula, żenetę, sowę, srokę itp. Mam całą listę. Ale choćbym defekował pieniędzmi, to bym tych zwierząt sobie nie sprawił (pomijając już nielegalność). Póki nie miałbym na własność rezerwatu dzikich zwierząt, pierdyliarda hektarów w Afryce czy australijskim buszu, to czułbym się zwyczajnie brudny kupując młodego geparda po to, żeby go trzymać w swoim ogródku. Bo trzymanie dużego kota w takich warunkach to jak trzymanie delfina w przydomowym basenie.

Tyle tytułem przydługiego wstępu. A teraz właściwe nadzienie notki.

Motywacja do jej napisania została mi zaszczepiona komentarzem na FB, zapytaniem, co myślę o inicjatywie „Projekt Puma”. Okazuje się, że pewien człowiek w Polsce, Pan Kamil, ma pumę, z którą jeździ po różnych instytucjach jak np więzienia czy szpitale, gdzie prowadzi pogadanki o swojej miłości do zwierząt. Tyle wiedziałem przedwczoraj. Mając do dyspozycji to:


http://www.facebook.com/projektpumapl

Odpisałem na FB, że nie mogę tego oceniać nie znając sprawy. Być może to puma uratowana z cyrku. Albo cokolwiek, co by tłumaczyło jej pobyt u tego Pana. Umiem sobie wyobrazić sytuację w której coś takiego byłoby świetną inicjatywą. Ot na przykład ośrodek rehabilitacji dzikusów przyjmuje młodego rysia, ryś ma defekt który uniemożliwie życie na wolności, daje się oswoić, więc jeden z pracowników załatwia pozwolenia i go przygarnia żeby później jeździć po różnych ośrodkach i z oswojonym rysiem w roli ambasadora uczyć szacunku do przyrody. To byłaby sytuacja zrozumiała. I mniejsze zło dla rysia przy jednoczesnym pożytku dla sprawy. Etycznie ok.

Ale to puma. U prywatnej osoby w Polsce.

Uznałem, że nie będę sobie wyrabiał o tym zdania póki się w tę sprawę nie zagłębię. Poszło błyskawicznie, bo ten człowiek nie ukrywa, a wręcz opowiada o tym z entuzjazmem, że ma pumę bo po prostu chciał mieć pumę. A kupił ją z hodowli w Czechach. Wykorzystał lukę w prawie i zarejestrował się jako cyrk żeby móc tę pumę trzymać. O tym wszystkim on sam, bez żenady, opowiada mediom zainteresowanym sprawą:


http://www.se.pl/wiadomosci/polska/chodze-w-pumie_419197.html

edit: Zarówno filmy jak i strona działalności na FB zostały ukryte. Zostaje na pociechę powyższy artykuł. Oraz te same filmy u źródła…


http://teleexpress.tvp.pl/16630827/puma-jak-mruczek


http://www.tvp.info/17463945/ma-kota-na-punkcie-kota-zalozyl-cyrk-zeby-mieszkac-z-puma


http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zolnierz-zalozyl-cyrk-zeby-moc-mieszkac-z-puma/ss12h


https://www.facebook.com/TVPLWD/videos/890299501002730/

Nie znam tego człowieka. Nie wykluczam, że jest dobrym człowiekiem który jedynie nie rozumie jak naganne etycznie jest to, co zrobił, bo nigdy nie spojrzał na to od strony tego, co wyżej opisałem. Nie wiem jakimi kieruje się intencjami – czy jest to mix ignorancji z egoizmem który można zawrzeć słowami „chciałem pumę więc mam”, czy może coś innego. Jego motywacje są jednak nieistotne, bo sytuacji tej pumy to nie zmieni. Została urodzona w niewoli na handel i trafiła do polskiego ogródka gdzie teraz spędzi życie – na życzenie jej obecnego „właściciela”. Który teraz próbuje nadać temu otoczkę miłości do zwierząt.

Nie wykluczam, że ten człowiek na ten tekst natrafi, więc na wszelki wypadek:

Kamilu. Kupiłeś sobie pumę, bo chciałeś pumę. Kupiłeś sobie dzikie zwierzę z prywatnej hodowli która rozmnaża je dla zarobku. Światem tego zwierzęcia jest teraz Twoje domostwo i ośrodki które z nim odwiedzasz – i jest to świat dużo uboższy niż ten, do którego wykształciła to zwierzę ewolucja. Kupiłeś je dla zaspokojenia swojej egoistycznej potrzeby posiadania takiego zwierzęcia. Ale choćbyś jej teraz zapewnił najlepsze warunki na jakie Cię stać, to nadal to zwierzę będzie żyło w swoistej klatce. Nie jesteś w stanie zapewnić jej tego, do czego będą ją pchały instynkty. Do przemierzania codziennie kilometrów polując i do naturalnego rozrodu. Będzie zniewoloną maskotką tylko dlatego, że TY zawsze chciałeś pumę. Media i różne placówki zapraszają Cię do siebie tylko dlatego, że ją masz. Zapraszają Cię, bo to coś niecodziennego dotknąć i zobaczyć dużego, oswojonego dzikiego kota. Jest jeszcze jeden rodzaj placówki, która również działa objazdowo, a do której ludzie się zgłaszają żeby móc zobaczyć dzikie zwierzęta „w akcji”. I, o ironio, zarejestrowałeś się jako taka właśnie placówka. Rozumiem, że kontakt z dużym kotem dostarcza Ci radości. Wierz mi, z uwagi na moje własne doświadczenia rozumiem to jak mało kto. Ale pomijając PR i Twój „Projekt Puma”, w tym momencie nie mogą mi się nie nasuwać skojarzenia z człowiekiem z klipu niżej. Tylko kaliber inny, bo ten chciał w swoim ogródku lwa. I go ma.

youtube.com/watch?v=R3lH7kqjYl8

 

80 Komentarze

  1. Porównanie do Bielendy chyba nie jest na miejsu. On lwa dostał na przechowanie, na kilka miesięcy. Przywiązał się do niego etc i jednak zatrzymał go na stałe, ALE gdyby go nie zatrzymał lew wróciłby do cyrku…

  2. Myślę, że samo serwowane po necie nie daje obrazu życia pumy. Nie daje prawa to tez, na szczęście błędnych, na temat jej właściciela, a dokładniej opiekuna. Nubia nie jest puma w ogródku. Jest pumą w rodzinie.

    • Niewątpliwie najprawdziwszy obraz życia pumy oddaje trzymanie jej w warunkach najmniej dla niej naturalnych. Dla własnej zachcianki.

      • Ale po co ironizowanie niekulturalne? Już wiem, że bloga nie ma co czytać i w dyskusję nie ma co wchodzić. No chyba, że rozmowa byłaby na poziomie. Jednak przygotowanie do publikacji i odpowiedzi na komentarze są minimalne.

        • Twierdzisz, że coś w tym wpisie jest błędnego, nie podając co, zamiast tego sugerując, że ogólnie wszystko gra, bo „puma jest w rodzinie”, a „serwowanie” po necie nie oddaje obrazu jej życia.

          Nie mam pojęcia czego się spodziewałaś w odpowiedzi. Coś mi mówi, że nie do końca przeczytałaś ten wpis. Albo przeczytałaś go, hmmm…, źle. Łopatologicznie, w skrócie:

          Nie twierdzę w tym wpisie, że nie ma tam dobrej opieki. Nie twierdzę też, że p. Kamil o nią nie dba. Twierdzę to, co jest w notce. Czyli, że trzymanie dzikiego zwierzęcia w warunkach domowych dla własnej, egoistycznej zachcianki jest czymś negatywnym. A z czego to wynika – o tym właśnie notka.

          I jest pumą w ogródku, a przynajmniej w nim często bywa. Chyba, że trzyma się ją w domu, a do ogródka wychodzi tylko przy okazji wizyty mediów. Tylko w takim wypadku to jeszcze gorzej.

          • Merytoryczne przygotowanie akurat kiepskie, bo pies zdziczały nie potrzebuje tysięcy lat żeby być utrapieniem i zagrożeniem. Trzeba się cieszyć, że zdziczałe psy nie tworzą watah trwających generacje bo wtedy mielibyśmy problem. Na szczęście służby szybko tego typu zagrożenie eliminują. Puma oswojona nie będzie cierpieć przez to, że dostanie żarcie gotowca, zamiast polować. Niemniej instynkt będzie niezaspokojony dlatego właśnie nawet z tymi psami bawimy się w aportowanie, przeciąganie się z kością itp. Bo to właśnie czynność zastępcza.

            • Jest diametralna różnica między nawet zdziczałym psem, a dużym ssakiem nieudomowionego gatunku w kontekście zaspokajanie naturalnych potrzeb tych zwierząt. Puma, nawet oswojona, tak jak każde ssak nieudomowionych gatunków będzie w pewien sposób „cierpieć” w niewoli.

              http://animalus.blog.pl/2016/11/15/udomowienie-oswojenie/

              Wynikające z próżności kupowanie ich i trzymanie dla zachcianki jest czymś nagannym, a komercyjne wykorzystywanie takich zwierząt w sposób jaki robi to cyrk „Projekt Puma” jest czymś skandalicznym.

  3. Zamiast używać mojej osoby w domyśle wystarczy zaprosić do znajomych lub napisać na fb.tworzysz Kolego hejt. Wpisując imię i nazwisko .wracam do poprzedniej wersji wpisu. Chłopie a ja Ciebie próbowałem w kwestii zoo. Duże rozczarowanie. Co mi się nasuwa? Hejter. Byłeś w zoo ale u mnie nie więc nie odnoś się proszę ani do mnie ani warunków jakie ma Nubia. Szanujmy się. Rób swoje ale nie krzywdź ludzi. Masz pytania wątpliwości pisz na fb.pozdrawiam

    • Twoje imię i nazwisko lata po mediach, do tego służy jako nazwa firmy – a to już lata po necie łącznie z dokładnym adresem, nipem itp. Ale rozumiem, że mogłeś mieć obiekcje że ktoś podał je w artykule mniej przychylnym. Dlatego je usunąłem.

      Usunąłem też link do Twojego osobistego profilu na FB – wziąłem go za „firmowy” z racji jego… formy. Moja wina.

      Co do meritum – nigdzie w tej notce nie napisałem, że nie zapewniasz jej „dobrych” warunków. Mało tego, starałem się jak mogłem, żeby to była notka delikatna, właśnie z powodów o których piszesz.

      Natomiast obiektywnie sprawa wygląda tak:
      -Kupiłeś sobie pumę
      -Zrobiłeś to, bo chciałeś mieć na własność dzikie zwierzę.
      -Trzymasz to dzikie zwierzę w warunkach domowych.

      O tym dokładnie jest notka. Stworzona na podstawie tego, o czym sam opowiadasz. Ten wpis by nie powstał gdyby nie PR który robisz, a który przedstawia to jako sielankę i raj dla tej pumy, a ją samą jako świetnego towarzysza dla Ciebie i maskotkę dla dzieci. Co może w konsekwencji doprowadzić do naśladowców, u których te zwierzęta już mogą nie mieć takich warunków jak ta puma u Ciebie. Które, jak napisałem w notce, nawet jak będą świetne to i tak nie zaspokoją naturalnych potrzeb tej pumy.

      Tobie może by to nie przeszkadzało, mi jednak tak jeśli kiedyś bym się obudził w sytuacji rodem z Utah czy innych stanów, gdzie duży odsetek ludzi trzyma sobie pumy i inne dzikie zwierzęta w klatkach przed domem i nie widzi z tym problemu. A w Polsce przez dziurę w prawie „cyrkowym”, dostępności pum z hodowli od sąsiadów i choćby Twoim zachwalaniem w mediach posiadania dzikiego, dużego kota w domu, łącznie z dołączoną instrukcją jak to zrobić, taki scenariusz za 10-15 lat nie jest jakimś wielkim sci-fi.

      Dlatego sorry, ciesze się, że miło odebrałeś akcję z łódzkim ZOO, i nie wątpię, że intencje możesz mieć dobre, ale obiektywnie wygląda to jak wypunktowałem wyżej, a moje subiektywne odczucia to już przedstawiłem w notce i tym komentarzu.

      Nazwij to tworzeniem hejtu jeśli chcesz – dla mnie to opisywanie rzeczywistości moimi oczami, bo po to właśnie ludzie zakładają blogi. Nakręcasz PR przy użyciu zakupionego, dzikiego zwierzęcia, więc niestety musisz liczyć się też z krytyką.

      Pozdrawiam.

    • kurczę zgadzam się w 100 procentach z Animalusem – gościu trzymanie pumy w domu jest egoistyczną zachcianką … kocham zwierzaki jestem wegetarianką , nie nosze futer i skór . Uwielbiam dzikie zwierzęta tak strasznie chciałabym mieć jakieś i tulić i dotykać i oglądac z bliska i stać by mnie było na kupienie nawet kilku i utrzymanie ich , ale jestem na tyle mądra , że nie zrobie tego nigdy , bo bym je skrzywdziła potwornie … Ja mam nawet wyrzuty , że kota trzymam w domu ( dużym domu z dużym tarasem na który może wychodzić ) , bo widzę czasem , że on chciałby więcej przestrzeni . Nie wyobrażam sobie jak musi się czuć ta puma … Tak bardzo żąl mi tych wszysstkich dzikich zwierzątek trzymanych dla widzimisię właściceli …

      • Zgadzam się w 100%. Nie zabierajmy zwierzętom, tego co dla nich najcenniejsze – wolności. Ja też chciałabym mieć ptaszka, małpkę, chciałabym głaskać delfiny itd., ale to byłyby tylko moje egoistyczne pragnienia. Nauczmy się współodczuwać… .

      • jak bym mial taka wlascicielke jak ty to tez bym potrzebowal wiecej przestrzeni.
        polska to wolny kraj.
        czy tej pumie dzieje sie krzywda?
        nie!
        skoro jest od malego u tego pana to instyktu lowieckiego lub jakiego kolwiek ktore ma typowo dzikie urodzone na wolnosci nie osiagnela i tez niepoznala doglebnie.
        i skonczcie pierd……… farmazony
        zajmijcie sie naprawde czyms wazniejszym.
        a to ze ma pume to was boli a nie ze jest wam szkoda tego kota.
        jak ci tak szkoda zwierzat to zrob cos sama w tym kierunku by im pomudz
        a nie chwalisz sie ze cie stac na kilka takich pum
        to daa aby 1% na jakies schronisko bo0 jest duzo takich co by sie przydalo im.
        bo tacy wlasnie sa ludzie.
        zawistni.
        tak pierdoli…. na młodzież ze ciagle na pc,smartfonach,ltabletach a wy co robicie?
        siedzicie na blogach i pierdolicie jak popierdoleni dajcie ludziom spokój .
        a ty KAMIL NIE PRZEJMUJ SIE NIMI
        SKORO jej sie nic zlego niedzieje i okazuje radosc to jest ok podziwiam cie i oby dali wam spokoj

        • Wiedzą, manierami, interpunkcją i ortografią prześcignąłeś człowieka z pumą. Szczere gratulacje. To spory wyczyn.

  4. Po pierwsze trzymając się prawa to nie dzikie a egzotyczne. Jeśli ustaw nie czytałeś to zachęcam. .wiedza nie boli.
    nie wiesz jak działamy, że w Polsce jest pełno lwów tygrysów itd. Pewnie przez to że siedzisz w zoo oraz internecie nie w rzeczywistości.
    Kto będzie chciał to kupi pumę lwa czy węża pytanie czy w taki czy inny sposób będzie w rejestrze.. jako zoo cyrk itd czy poza nim nielegalnie. Nie wiem co wolisz.
    Sam pewnie chcesz mieć taką możliwość ale na balkonie w bloku ciężko więc uszanuj że są ludzie mieszkający na wsi którzy pracowali na to żeby stworzyć warunki.
    dzięki nam wielu może się przekonać czym jest puma. Realnie nie wirtualnie. Dzięki nam mają pomoc ale też możliwość analizy w praktyce swojego marzenia. .ale skąd możesz o tym wiedzieć przecież nie rozmawiałeś z nami.
    pamiętaj że blog nie daje prawa do tworzenia spekulacji w wyniku których ktoś jest narażony na utratę dóbr osobistych a tym bardziej przedsiębiorca.
    Dlatego pracuj nad ogarnięciem przestrzeni publicznej i nie wchodź w przestrzeń prywatną. Myślę że jeden pozew więcej np. Dla Pana B. między innymi to nic. W sensie nie trać więcej niż masz a masz tylko tego bloga. Szanuj ludzi.
    tak jak napisałem na fb i do czego się przyznałeś.. jesteś brudny i dobrze Ci z tym..brudny bo rzucasz w innych błotem bo to zabawa na Twoim poziomie. Szanuj się choć trochę bo zacząłeś się wypowiadać o czymś i czym nie masz pojęcia. W zoo sobie byłeś a u mnie nie ..baa nawet nie chciało Ci się do mnie napisać na pw. Przemyśl temat póki nie jest za późno. .wyjdź z twarzą

    • Po pierwsze, ten wpis nie jest interpretacją prawną Twojej działalności, a puma w świetle nauk przyrodniczych jest zwierzęciem nieudomowionym – dzikim. Polecam coś o nich poczytać, „wiedza nie boli”.

      Wiem jak działacie, bo się tym publicznie chwalicie, a w tej notce nie ma nic więcej o Twojej sprawie oprócz tego, co sami o niej opowiadacie w mediach i na waszym oficjalnym fanpagu na FB. Wiem też, że kto będzie chciał to sobie załatwi dzikie zwierzę, problem w tym, że możliwość zrobienia czegoś w sytuacjach etycznie nagannych nie jest usprawiedliwienem dla tych rzeczy zrobienia.

      O mojej chęci posiadania dzikiego zwierzęcia jest w notce, a z każdym Twoim kolejnym komentarzam mam wrażenie, że jej albo nie przeczytałeś do końca, albo jej zupełnie nie zrozumiałeś. Owszem, chciałbym mieć parę dzikich zwierząt, ale moje egoistyczne zachcianki nie przesłaniają mi empatii i przyzwoitości.

      „dzięki nam wielu może się przekonać czym jest puma. Realnie nie wirtualnie. Dzięki nam mają pomoc ale też możliwość analizy w praktyce swojego marzenia”

      Czy Ty sugerujesz tym wpisem, że kwestia potencjalnych naśladowców nie tylko Cię nie niepokoi, ale wręcz uważasz za powód do dumy, że tacy się mogą znaleźć i pomożesz im w tym? Bo jeśli tak, to jeszcze bardziej mnie utwierdziłeś w przekonaniu, że ta notka ma sens.

      Piszesz o spekulacjach w wyniku których „ktoś” (zakładam, że Ty) jest narażony na utratę dóbr osobistych. Ja wiem, że spekulacji w tej notce na Twój temat nie ma, bo Twoja działalność przedstawiona w tym wpisie została przedstawiona dokładnie tak, jak przedstawiasz ją w mediach Ty sam. Może więc wskaż mi dokładnie, co jest moją spekulacją:

      -kupiłeś pumę bo chciałeś mieć pumę
      -kupiłeś ją z prywatnej hodowli w Czechach.
      -żeby móc trzymać ją legalnie zarejestrowałeś się jako cyrk
      -jeździsz z nią po różnych instytucjach prezentując ją i opowiadając o swoim zamiłowaniu do zwierząt.

      Jeśli coś z tego jest wg Ciebie spekulacją, to jest to Twoja spekulacja – bo dokładnie to opowiadasz w mediach o całej sprawie. Chyba, że spekulacjami nazwiesz opis w tej notce jaka jest różnica między zwierzętami dzikimi a udomowionymi i o tym, że te pierwsze mają dużo większe potrzeby których w niewoli się zaspokoić nie da. Ale jeśli to jest dla Ciebie spekulacjami, to patrz zdanie drugie tego komentarza.

      Zdefiniuj „przestrzeń prywatną”. Mając na uwadze Twoje udzielanie się w mediach i parcie na szkło pod pełnym imieniem i nazwiskiem oraz zarejestrowanie sią jako firma w kategorii, cytat dosłowny, „Działalność związana z wystawianiem przedstawień artystycznych”. Prywatną przestrzenią jest pan z lwem, który nie robi show z faktu posiadania przez niego lwa, nie zaczyna tworzyć gadżetów z jego wizerunkiem itp, itd. Czyli krótko mówiąc nie kręci sobie PRu na trzymaniu dzikiego zwierzęcia w niewoli – i też dlatego, że tego nie robi ta notka nie jest o jego działalności. Jest o Twojej. A o nim jest jedynie bardzo neutralna wzmianka.

      Piszesz o „wyjściu z twarzą” – jednocześnie rzucając bardzo zawoalowane sugestie o procesie, jedyne Twoje argumenty są takie, że możesz mieć pumę i ma ona u Ciebie „dobrze”, krytykę nazywasz hejtem, a swoją własną wersję wydarzeń nazywasz spekulacjami. Zastanawiam się, w jak dalekie rejony zabrniesz jeśli ta dyskusja potrwa jeszcze parę dni.

      Dam Ci też coś do przemyśleń – ta notka od czasu publikacji, czyli 19 dnia lipca, miała bardzo, bardzo niewiele wyświetleń. Właściwie jakby jej nie było. A taki stan trwał bo nie zależało mi na zrobieniu wokół Ciebie szumu, tylko miałem ochotę napisać notkę o moich odczuciach względem tej sprawy. Bo od tego jest blog.

      Za to od wczoraj, odkąd ją wrzuciłeś u siebie, liczba jej wyświetleń znacznie wzrosła – i są to wejście nabite przez Twoje tej notki rozpowszechnienie. Podziękowałeś mi wczoraj za reklamę, ale tak naprawdę to Ty mi ją, i tej notce zrobiłeś. Póki co niewielką, ale jeszcze wszystko przed Tobą.

      • A ci Co pisali ustawe I nazwali „egzotyczne” to pewnie eksperci. Ponadto twoim marzeniem jest miec pume, a jej jest byc wolnym. Spelniles zachcianke kosztem tej pumy. Gratuluje spelnionego marzenia.

        • Według prawa ślimak to warzywo :p (kiedyś taki farmazon usłyszałam w wiadomościach) więc nie ma co się prawem sugerować.
          A co do całej sprawy…. mimo całej miłości zaangażowania i najlepszych warunków które pan Kamil dał temu zwierzęciu… racje ma Animalus… może i Nadia jest szczęśliwa ze swoim opiekunem. Ba ! Na pewno jest szczęśliwa! Trafiła na człowieka, który otoczył ją opieką i miłością. Ale czy tego właśnie potrzebuje dziki kot? Nadia się przystosowała do życia z ludzmi, bo jakie miała wyjście? Socjalizacja od młodości uczyniła z niej potulną maskotkę… Ale czy tym właśnie jest puma? Wolałabym zachować w pamięci obraz pumy, jako niezależnego samotnika, który przemierza niedostępne ludziom regiony, pięknego kota, który kocha wolność… Szanuję pana Kamila za to, że chce działać społecznie i edukować dzieci… ale środki do tego wybrał błędne.

    • Panie Kamilu. Albo jest Pan idiota, albo kompletnym ignorantem. To puma. Dzikie czy egzotyczne, to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, ze to zwierze nie przystosowane do warunkow, ktore mu pan zapewnia. To drapieznik, ktory powinien zyc na wolnosci. Panskie zachowanie daje bardzo zly przyklad. Dzieki niemu coraz wiecej idiotow bedzie chcialo zaspokajac swoje zachcianki posiadania dzikiego zwierzecia.

  5. To mnie zaprasza się na zajęcia na Sggw nie Ciebie. . Przykro mi z tego powodu że jesteś tylko wolontariuszem. .a terminy naukowe pobierasz z książek swojej partnerki. Nie wiń innych za to że zrobili coś czego Ty nie możesz. Czy to popierasz czy nie działamy zgodnie z obowiązującym prawem. .raz jeszcze nie wypowiadaj się w temacie którego nie znasz..czyli mojej działalności mojego zwierzęcia. . Zjedz snikersa.. przemyśl to raz jeszcze czym jest zawiść zazdrość powierzchowność. Dzisiaj dla fejmu piszesz o mnie a jutro zaczniesz pisać o koszu na śmieci ..żeby tylko ktoś to czytał. Znajdź porządną pracę albo stwórz miejsce pracy zamiast siedzieć za monitorem i pisać o kimś kogo nie znasz…

      • kiedyś , żeby zaimponować innym i wyleczyć sie z kompleksów niektórzy kupowali fajne auta lub groźne psy- TERAZ PUMY ;)

        • Tak mi się nasuwa – na bliskim wschodzie jest teraz boom na gepardy i trzymanie ich jako domowych maskotek. W formie symbolu statusu. Zupełnie osobny temat, ale w pewien sposób nawiązujący – bo na samym początku tej mody był też zapewne jakiś protoAhmed który jako pierwszy nabył sobie geparda i zaczął zalewać sieć zaletami takiego działania. Być może też łącznie z receptami jak można sobie geparda „załatwić” i legalnie trzymać. A teraz robi tak tam mrowie osób.

          http://www.theguardian.com/environment/2014/jul/15/cheetah-smuggling-wild-luxury-pets-gulf

          • No ale gepardy to już dawni sułtani nieraz trzymali na dworach ;) jako symbol statusu właśnie. Więc jest to dość stara moda

    • Ooo panie Kamilu! To jest wręcz podręcznikowy przykład „hejtu”. Brak argumentów zastępuje pan stekiem bzdur w tak profesjonalny sposób. Szacun (not!).
      Poza tym skąd pewność czym zajmuje się „partnerka” Animalusa ?! Lol

    • IUpór Pana Kamila w kompromitowaniu się jest naprawdę imponujący. Zanim zaczął tę dyskusję, można było szukać dla niego jakiś wytłumaczeń, teraz pozostaje tylko współczuć biednemu zwierzęciu – gadżetowi. Ale nie, pewnie przeze mnie też przemawia zazdrość, bo nie mam napewno takich wspaniałych warunków do więzienia dzikich kotów.

      „To mnie zaprasza się na zajęcia na Sggw nie Ciebie” no naprawdę…

      Każdy taki zakup dla zachcianki Panie Kamilu nakręca biznes którego dla dobra zwierząt nie powinno być w ogóle.
      Polecam kota domowego. Sąsiedzi może nie będą zazdrościć, ale z odpowiednim PR też można kilka kubków sprzedać…

    • Zapraszają Cię dlatego, że masz pumę człowieku, gdyby mogli zaprosiliby samą pumę, aby opowiadała o warunkach, jakie ma u Ciebie i jak bardzo ją skrzywdziłeś i krzywdzisz trzymając ją w ogródku…
      Ja pomijam fakt, że najgorszą szują jest ten, u którego w ogóle można takie zwierzę kupić, ale jak to ładnie się mówi, jest popyt jest i podaż, więc w ogólnym rozrachunku też jesteś winny.
      Co się dzieje z tym światem, dentyści polują na lwy, kłusownicy zaniają codziennie masę słoni i nosorożców, inni „ludzie” trzymają dzikie zwierzęta w swoich przydomowych ogródkach… Ja też zawsze chciałam mięć dużego kota, najlepiej czarną panterę, ale mam rozum i serce i mam czarnego kota, który wygląda jak mała czarna pantera, i drugiego, grubego, który wygląda po prostu jak kot, mam z nich wiele radości, a realizując marzenia staram się nie krzywdzić innych a już na pewno nie zwierzęta, które kocham stanowczo mocniej niż ludzi i „ludzi”
      P.S. Jestem pedagogiem szkolnym i mam nadzieję, że żaden z moich uczniów nie wpadnie nigdy na tak „genialny” pomysł…

    • Czyli sprawiles sobie egzotyczne zwierze, aby zostac celebryta? Co z tego, ze gdzies cie zapraszaja? I co z tego, ze dzialasz zgodnie z prawem? A co z prawem moralnym? Pozbawiles wolnosci dzikie zwierze. Pozbawiles je mozliwosci polowania, rozmnazania sie, zycia w zgodzie z natura. Powinienes sie wstydzic.

    • Obowiązujące prawo jest niekiedy bardzo krzywdzące dla zwierząt. Wspomnijmy np, o nikłych karach za znęcanie się nad zwierzętami lub o możliwość prowadzenia legalnych pseudohodowli psów i kotów, niekontrolowanych ferm lisów i norek na futro…. Wiadomo kto na tym zyskuje, a kto cierpi. Takie prawo. Więc podpieranie się ‚obowiązującym prawem’ jest nie na miejscu, bo prawo w stosunku do zwierząt jest krzywdzące i często nie ma na uwadze ich dobra.

  6. Prawda jest taka ze puma pochodzi z hodowli – wiec tak czy inaczej trafila by do prywatynych wlascicieli. Tu jest okazja zobaczyc jakie ma warunki – wystarczy porownac je do panujacych w 2-3 zoo i bardzo szybko bedzie widac jak te zwierze zyje, zdjecia wystarcza – i po sprawie. Ps. w sklepach terrarystycznych czy prywatych hodowlach zwierzeta tez czesto zycja w nieludzkich warunkach i co z tym zrobicie?

    • Te hodowle i zwierzęta istnieją tylko dlatego, że są prywatni odbiorcy chętni na pumę. Generalnie ZOO nie biorą zwierząt z takich hodowli, więc interes się kręci wokół ludzi którzy chcą sobie kupić pumę.

      Dlatego z tą sprawą jest akurat spory problem – w mediach jej obraz jest przedstawiany tak jak jest łącznie z podawanymi receptami jak można „mieć” pumę (Czechy, cyrk etc.). Naśladowcy to tylko kwestia czasu.

      Zgadza się, można tu zobaczyć jakie ma warunki – czy na klipach, czy na materiałach z FB. Biorąc poprawkę na to, jak może wyglądać życie tej pumy gdy już osiągnie swoje pełne rozmiary i zacznie sprawiać problemy.

      P.S. Tzn najlepiej żadnego tematu nie poruszać i nic z tym nie robić, „bo gdzieś jest gorzej”?

  7. Faktycznie – trzymanie dzikich zwierząt w niewoli jest haniebne. Odbieranie zwierzakom możliwości życia w warunkach do jakich stworzyła je natura jest wyjątkowo okrutne niestety nie pochwalam opinii – no ale tarantula w terrarium to już jest ok.
    Nieprawda – nie jest ok. Pająki, węże i cokolwiek innego nie zostały przystosowane do życia w M3 z wielkiej płyty i nie ma usprawiedliwienia na takie dziwactwa. Nie ma znaczenia wielkość dzikiego zwierzaka – z każdym razem „chciałem to mam” robi zwierzęciu taką samą krzywdę.

  8. Jeszcze trzymanie to trzymanie, z miłości czy nie, ale to jest z tego co widzę tez zarobek. Jestem ciekawa czy Puma właśnie wyśniła sobie życie pozując z obcymi ludźmi lub spędzając czas na warsztatach. Nie sądzę. To już kwestia zwykłego zarobku i nikt mi nie wmówi, że dla dobra zwierzęcia. A jak argumentem jest trzeba za coś utzrymać dom i płacić rachunki – trzeba było sobie kupić chomika lub coś do swoich finansów, a nie egzotycznego kota. Ja jestem nawet w stanie zrozumieć ludzi, którzy trzymają takie zwierzęta – są wychodowane w niewoli i nie byłyby nigdy wypuszczone na wolność, więc jeśli mają dobre warunki, proszę bardzo. Ale żeby miały spokój i uszanowanie swojej natury – a nie wystawianie pod publikę jak w cyrku.

    • No nie wspomniałam jeszcze o tym, że obowiązkiem też jest posiąść głęboką wiedzę na temat zwierzęcia, które zamierza się hodować, ale szczerze to chyba powinno być oczywiste – psa czy kota czy rybkę chcemy hodować, najpierw powinniśmy się „podszkolić” z nich.

  9. Animalus, bardzo dobre i trafne komentarze oraz caly wpis, trafiles na beton, w tym wypadku najgorszy bo wojskowy, wyprany z uczuc i pozbawiony jakiejkolwiek dozy empatii notabene z wysrubowanym ego.
    Przywracasz odrobine wiary w ludzkosc :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

  10. A jak dla mnie pan Kamil JEST egoistą!

    NIEMOŻLIWE jest zapewnienie pumie naturalnych warunków w ogrodzie, choćby nie wiem jaki był duży. Te zwierzęta w naturze mają terytoria wielkości kilkuset kmkw (!) i żaden ogrodzony kawałek ziemi jej tego nie zastąpi. Można się pluć, że skoro się nie było u tego pana to nie można ocenić, a jednak można! Jeśli wiem, że ktoś trzyma delfina w basenie dla zabawy to nie muszę tego oglądać żeby wiedzieć, że to jest krzywda dla zwierzęcia! Nie ma na to usprawiedliwienia.

    Status „zwierzęcia egzotycznego” to jedynie regulacja prawna, nie zmienia to faktu że zwierzę jest DZIKIE. Nie wszystkie zwierzęta dają się udomowić, większość jedynie oswoić a to znaczna różnica i radzę się doedukować w temacie. Pan widzę taki cwany i wjeżdżający na tematy osobiste, zamiast napisać jakiś racjonalny komentarz (bo taki nie istnieje do tej sytuacji – trzymanie „z miłości” zwierzęcia dzikiego zawsze było i będzie naganne). To żadna miłość. Pokazywanie innym czym jest puma? Fajnie, ktoś sobie pogłaska, ale jakoś chyba do niego nie dotrze że puma jest drapieżnikiem który cierpi w niewoli.

    Jak dla mnie pan Kamil strasznie się kompromituje i wychodzi z niego egoizm. Biedne zwierzę, urodziło się wielkim kotem a zostanie wielkim pluszakiem do głaskania.

  11. Komentarze pana Kamila są po prostu kwintesencją jego osoby :) Jestem zaskoczona faktem, że dorosła osoba może się tak kompromitować i wysuwać tak bzdurną argumentację. Po przeczytania Pana (autora blogu) notki nie miałam jeszcze konkretnego stanowiska w tej sprawie. Dopiero komentarze pana Kamila utwierdziły mnie w tym, że autor notki ma rację :)

  12. Rozwaliły mnie komentarze pana Kamila. Na łopatki. I przygwoździły, a może nawet i przybiły do podłogi.

    Te tłumaczenia tylko potwierdzają zasadność tego wpisu. I zero świadomości na temat rozszerzania wśród ludzi „chętki” na pumy, za to rzucanie tekstami w stylu „to mnie zapraszają, nie ciebie, zazdrościsz”. Co za wstyd i żenada….

  13. mam nadzieję, że się nie doczekam reportażu z teleexpressu o tym, że odstrzelono dziką pumę, która na warsztatach w sggw rzuciła się na swojego właściciela albo postronną osobę.. A miesiąc później reportaż o genialnym przedsiębiorcy i jego warsztatach z krokodylami.. czy coś.

    • Faktycznie, kolczatka… jest się czym chwalić. Do tego na końcu filmiku możemy się dowiedzieć, że puma Pana Kamila zjada 1 kg mięsa dziennie. To już moje 3 psy jedzą więcej i nie muszę uprawiać objazdowego cyrku, żeby uzbierać na jedzenie. Pan Kamil zrobił sobie z pumy świnkę-skarbonkę.

  14. To jest kompletnie żenujące i załamujące. Brak mi słów na zachowanie właścicieli pumy. Na fb brak możliwości zostawiania postów, komentarzy, oznaczania profilu i jeśli się nie mylę właśnie ukryli profil promujący ten cały projekt… https://www.facebook.com/projektpumaa
    Mam nadzieję, że właśnie kupują bilety do jakieś odległego, ciepłego kraju. Dla siebie i dla pumy.

  15. Poczułam ciarki wstydu czytając te idiotyczne posty właściciela pumy, objawił mi się obraz niezłego buraka. Gwóźdź do trumny swojego wizerunku sam sobie wbił. Podziwiam Cię Animalus, że miałeś nerwy tak rzeczowo i spokojnie mu odpowiadać. No i brawo za wpis.

  16. Dokładnie tak jak piszecie – „właściciel” pumy pogrążył się swoimi „argumentami”. Ewidentnie po opublikowaniu jego wpisów zaczęły pojawiać się negatywne komentarze :) I to jest najlepsza „broń” na takich ludzi! Brawo Animalus :D

  17. No i mam nadzieję, że mu ta puma kiedyż z nudów łeb upier*oli. Jednego mniej. Wiwat selekcja naturalna!

    • Może i to byłoby dobrym rozwiązaniem, obawiam się jednak że ostatecznie zapłaciłaby za to puma;/

      Ciężko jest mi zrozumieć dlaczego osoba, która deklaruje miłość do zwierząt nie jest w stanie zrozumieć o co w tym wpisie oraz wszystkich komentarzach chodzi.
      Czy aż tak nie chce przyznać się do błędu i głupoty (wyobrażam sobie, że ktoś mógł spełnić swoją zachciankę, bo pragnienie posiadania dzikiego kota przysłoniło mu oczy i nie dostrzegł związanych z tym aspektów moralnych) czy jest tak samolubna i głupia, że wciąż nie rozumie problemu?

      No ale przecież tyle osób się tym interesuje, szkoły wyższe zapraszają, telewizje i gazety robią wywiady i reportaże… nic się nie znasz Animalus^^

      • Właściciel czerpie zyski ze swojej działalności. Być może spełnił swoje marzenie posiadania dzikiego zwierzęcia, ale z czasem zrobił się z tego niezły interes. Takie negatywne oceny jego działalności, jakie przedstawił Animalus w swojej notce, ewidentnie mu szkodzą. Robi wszystko, żeby przedstawić trzymanie dzikiego zwierzęcia w ogródku w samych superlatywach. To niestety się nie broni, no ale pan Kamil staje na rzęsach, żeby udowodnić, że krzywda się zwierzęciu nie dzieje, że ma dobre warunki itp. Nikt tego nie neguje, że ma dobre warunki, ale pytanie, jak można prowadzić tego typu działalność nie bojąc się jednocześnie, że znajdzie się setki tysiące naśladowców? Czy to jest moralnie ok? Nie, nie jest ok. To jest przerażające i smutne. Na moim osiedlu ostatnio widuję człowieka z jakimś bliżej niezidentyfikowanym zwierzęciem. Prowadzi go na smyczy, zwraca uwagę wszystkich wokół i jest z siebie niebywale zadowolony, bo wyróżnia się wśród tłumu „zwykłasów” wychodzących ze swoimi psami…

  18. szczerze sie wzruszyłam czytajac komentarze w obronie pumy. komentarze na temat opiekuna pumy sa jakze polskie w charakterze: nie wychylaj sie czlowieku, bo cie zadepcza, oryginalnosc zabroniona! ot pokolenie powojennej urawnilowki, rownanie do 0/ zera,

    • „szczerze sie wzruszyłam czytajac komentarze w obronie zwierząt w cyrkach. komentarze na temat właściciela cyrku sa jakze polskie w charakterze: nie wychylaj sie czlowieku, bo cie zadepcza, oryginalnosc zabroniona! ot pokolenie powojennej urawnilowki, rownanie do 0/ zera”

      Ty tak na poważnie? Czy to mi się rozregulował detektor sarkazmu? Jeśli na poważnie, to ta jakże oryginalna, zadeptywana działalność charakteryzuje się:

      a) Kupieniem dla spełnienia zachcianki posiadającego bardzo duże wymagania choćby terytorialne, nieudumowionego zwierzęcia jakim jest puma.

      b) Komercyjnym wykorzystywaniem jej np użyczając jako rekwizyt do sesji zdjęciowych po uprzednim transporcie jej do miasta docelowego gdzie mieści się studio.

      c) Stwarzaniem zagrożenia dla ludzi w postaci choćby umożliwiania dzieciom bezpośredniego kontaktu z 1,5-roczną pumą, w sytuacji w której śmiem twierdzić, że ich rodzice nie są informowani o stopniu niebezpieczeństwa.

      d) Ignorowaniem opinii ludzi znających się lepiej na zachowaniu zwierząt nieudomowionych przez właściciela zwierzęcia zaliczonego w świetle polskiego prawa do kategorii najgroźniejszych, i nie jest zaliczone tak bez powodu tylko istnieją udokumentowane, przypadki ataków pum na ludzi, łącznie z tymi, które skończyły się śmiercią ofiary.

      e) Wysyłaniem przekazu równie jasnego co niebezpiecznego do potencjalnych naśladowców: „pumę można kupić tu i tu, dziurę w luce wykorzystać tak i tak”

      Urawniłowka my ass. Ciekawe, czy gdyby to nie była puma a np jadowity wąż czy tygrys to też byś to tak podsumowała jak w komentarzu wyżej.

      Polecam głębsze wniknięcie w temat działalności opisanej pod komentowaną notką:
      http://animalus.blog.pl/2015/09/11/z-oswojona-puma-a-bezpieczenstwo/
      http://animalus.blog.pl/2015/08/15/puma-od-a-do-z-w-polewie-prawa-cyrkowego/

  19. W USA jest zarejestrowanych w prywatnych rękach ponad 180 tys. dzikich zwierząt w tym pum, lwów, tygrysów etc. W Polsce jest ich kilka . Niedługo dołączę do tego grona i na pohybel tym, którym się to nie podoba. Ściagam Serwala z Ukrainy . Samica z przyszłego miotu na wrzesień 2016. Cena ?10 tys dolarów. Formalnie ? żaden problem- jeden dodatkowy wpis do działalności gospodarczej. Możecie krytykować.

    • Ale po co się ograniczasz serwalem? Kup sobie tygrysa albo lwa. Z takim zwierzakiem szpan przed sąsiadami i rodziną jeszcze większy. A może nawet telewizja śniadaniowa zrobi o Tobie migawkę. Bo w końcu o to chodzi „miłośnikom zwierząt” kupującym nieudomowione gatunki żeby je trzymać na wybiegu z pustaków, prawda? O lans.

      Dzień Dobry TVN i ochy i achy przeciętnych Kowalskich to dla nich spełnienie. A jak to wspaniale podbija ego, człowiek od razu czuję się kimś więcej po kupieniu sobie takiego zwierzaka. Z przypadkowego Mietka, Zenka czy Franka można stać się „opiekunem pumy”, a taka łatka to już „coś
      „. Powodzenia z serwalem, jestem pewien, że wspaniale sprawdzi się w roli domowej przytulanki :P

      • Argument ad usamum

        Tym śmieszniejszy, że właśnie przykłady i statystyki wypadków z oswojonymi kotami w USA pokazuje, jak chybionym pomysłem jest umożliwianie przypadkowym Mietkom trzymanie w ogródku lwów, tygrysów i pum.

      • Panie animusie gdyby ludzkość w poprzednich wiekach kierowała się pańskim tokiem myślenia to prawdopodobnie nigdy nie udomowilibyśmy żadnego zwierzęcia i do tej pory tkwili w jaskiniach. Udomowienie dzikich kotów może w przyszłości okazać się jedynym sposobem na ocalenie ich przed wyginięciem.

        • Panie Filipie,

          Czyli jakim tokiem? Że losowy Mietek czy Zenek nie powinien mieć możliwości kupowania dużych kotów i trzymania ich w domach, bo losowy Mietek czy Zenek często nie nadaje się nawet żeby trzymać zwykłego psa czy kota a co dopiero pumę czy tygrysa? To chyba rozsądek a nie zacofanie rodem z jaskini.

          Udomowienie gatunku oznacza zgoła co innego niż trzymanie w domach takich zwierząt przez losowych Mietków czy Zenków. A co do udomowienia jako zabezpieczenia przed wyginięciem – mam wrażenie, że nie masz pojęcia o czym piszesz bo mylisz udomowienie z oswojeniem. Ale spoko, nie Ty jedyny, to częsty syndrom wśród zwolenników pum w ogródkach.

          • Jeśli losowy Mietek lub Zenek jest osobą w miarę odpowiedzialną, potrafi zapewnić takiej pumie dogodne warunki oraz stać go na utrzymanie tego zwierzęcia to nie widzę przeciwwskazań. Skoro prawo dopuszcza możliwość trzymania niebezpiecznych ras psów to niby dlaczego mielibyśmy zabraniać trzymania średniej wielkości kotów? Odnosząc się do drugiej części Twojej odpowiedzi to chyba musisz zgodzić się że mną że oswojenie było pierwszym etapem w procesie udomowienia takich gatunków jak wielbłądy, psy, koty,świnie itd. Czy taki proces uda się w przypadku dzikich kotowatych to nie wiem ale moim zdaniem warto próbować.

            • Jeśli udomowimy lwy, tygrysy czy pumy, to już to nie będą lwy, tygrysy czy pumy, tak jak przodek psa czy konia nie jest psem czy koniem. Pomijajac ile lat taki proces musiałby zająć i jaki miałby być jego sens. Na razie odnosze wrażenie, że jego sens miałby być tylko i wyłącznie taki, że chętnie na trzymanie w domach lwów, tygrysów czy pum mieliby świetną wymówkę dla spełniania swoich zachcianek.

              Gatunki udomowione obecnie stały się udomowione bo spełniały w dawnych czasach funkcje użytkowe. Po co mielibyśmy udomawiać (a tym samym modyfikować) takie zwierzęta jak duże koty? Dla podbicia sobie ego kolekcjonerów zwierząt?

              Jak też zweryfikowałbyś, czy Mietek czy Zenek jest osobą odpowiedzialną i nadaje się do trzymania w domu pumy?

              I co też rozumiesz przez „odpowiedzialne posiadanie pumy, lwa czy tygrysa”? Bo dla mnie osobiście ludzie którzy mają takie zachcianki i je spełniają z automatu lecą do zakładki „nieodpowiedzialni”.

              Konia z rzędem temu, kto znajdzie specjalistę który przyklasnąłby pomysłowi żeby losowym ludziom umożliwiać trzymanie w domu dużych kotów.

              • Dzisiaj w XXI wieku sporo ludzi nadal hoduje konie mimo iż nie ma to żadnego uzasadnienia ekonomicznego, po prostu sporo osób ma takie hobby i już. Jeden lubi trzymać kanarki drugi koty dachowe trzeci wielkie pająki w terrarium.
                Czy Uważasz że to jest coś czego należy zakazać?

                • Odpowiedzialny w takim sensie że nie chodzi ze swoją pumą po placu zabaw dla dzieci, ma pojęcie o zachowaniach i zwyczajach pum nie karmi ją odrębami, jest zrównoważony psychicznie, nie mieszka gdzieś na blokowisku w mieszkaniu o wymiarach 30/30 itp. To naprawdę nie jest problem dokonać pod tym kątem potencjalnych weryfikacji wspomnianych Mietków i Zenków.

  20. @Filip
    Weryfikacja Mietków i Zenków sprawiłaby, że to już by nie były przypadkowe Mietki i Zenki. Problemem tu jednak nie jest weryfikacja tylko sedno – trzymanie takich zwierząt dla zachcianki, nie umotywowane niczym innym. Niewykonalnym jest zapewnienie zwierzeciu w niewoli takich warunków jakie miałby na wolności. O to się wszystko rozbija, a nieopdowiedzialnosć takich ludzi to tylko pochodna problemu.

    Moje poglądy dotyczące przetrzymywnaia i „posiadania” zwierząt są dość radykalne, i choć nie uważam żeby „zakaz” był dobrym rozwiązaniem, to i też nie uważam, że trzymanie ptaków w klatce czy mieszkaniu jest czymś przyzwoitym, tak jak nie uważam, że trzymanie przez przypadkowych ludzi bardzo wymagajacych ras psów (a takim jest wbrew pozorom choćby york) w blokach czy kawalerkach jest czymś na co powinno być społeczne przyzwolenie. Tak jak nie powinno być takiego na trzymanie koni w stajni przez 22h/dobę żeby przez pozostałe 2h były odpłatnie wykorzystywane do jazd przez klientów stadniny.

    Jak to sa jednak moje osobiste i dość wyśrubowane przekonania, tak psy, koty czy konie to gatunki właśnie udomowione – zmienione przez tysiące lat selektywnego rozrodu tak, że są przystosowane do życia z człowiekiem (czyli brutalne rzecz ujmując: w niewoli). Gatunki nieudomowione mają nieporównywalnie większe potrzeby, których zaspokojenie w niewoli jest niemożliwe i trzymanie ich dla zachcianki, a zwłaszcza gatunków niebezpiecznych jest czymś, co powinno być zwalczane i szkalowane.

  21. Jestem miłośniczką zwierząt, kocham i szanuję zwierzaki bardziej niż niektórych ludzi….Owszem świat by był piękny gdyby zwierzęta żyły na wolności zgodnie ze swoją naturą ( głównie chodzi mi o dzikie duże kotowate), ale nawet w takich krajach gdzie te zwierzęta żyją, znajdzie się bogaty amerykański sukinsyn który zapłaci, aby upolować pięknego lwa jak w Zimbabwe…. Gdzie zatem mają żyć godnie te zwierzęta skoro człowiek wlazł na ich teren i dla kaprysu poluje na nie….
    Czy dzikie koty w zoo mają lepiej niż puma Kamila? która tak naprawdę nie zna życia na wolności. Zna za to życie przy człowieku który ją kocha i traktuje jak członka rodziny. Polak to jednak jest bardzo specyficzny rodzaj człowieka….. Zazdrość i jeszcze raz zazdrość…

    • @Grażyna

      Polecam odrobić pracę domową, poczytać o WAZA, EAZA i AZA, po czym zastanowić się na ile zasadne jest porównywanie trzymania zwierzęcia w ZOO do kupowania go dla próżnej zachcianki przez ludzi i wykorzystywania ich komercyjnie. Ja Ci mogę zdradzić, że to analogia z rektum i jest jak porównywanie hoardingu do schroniska dla psów i kotów, czy amatora wiwisekcji z nożem do testów laboratoryjnych na zwierzętach.

      Odnoszę dziwne wrażenie, że wszyscy przyklaskiwacze takim inicjatywom mają dziwne luki w wiedzy i ich świat jest prosty: „puma ma dobrze, więc w czym problem?”. Dobrze nie ma, ale żeby rozumieć czemu to trzeba wiedzieć czym się takie zwierzęta różnią od psów czy kotów, i dlaczego mają wymagania których się w niewoli zaspokoić nie da. Hodowle je rozmnażające i sprzedające istnieją tylko dlatego, że znajdują się ludzie chętni do kupowania takich zwierząt – ta puma i inne oczywiście na wolność nie wróci, ale nigdy by się nie narodziła i nie musiałaby żyć w niewoli gdyby nie bezmyślna tłuszcza napędzająca ten biznes.

  22. Co za durny wpis. Napisz gosciu o debilizmie wlascicieli psow ras pierwotnych (husky, pekinczyk, chart afganski, akita inu, shih tzu i jeszcze 9 innych), ktorzy trzymaja te psy w mieszkaniach w miastach (milony psow), a nie przy@#$liles sie do jednego (jednego!) goscia, ktory trzyma pume. Po kiego brac takiego husky do miasta, jak tryb zycia wlasciciela obejmuje wylacznie zarcie i telewizor?! Ta puma bardziej cierpi niz te miliony psow? Wyglada na to, ze w internetach to kazdy moze sobie dowolnie pop@#$lic. Sorry za wulgaryzmy, ale zmusilam sie do przeczytania nie tylko tego posta, ale tez czesci komentarzy i na koniec nie wytrzymalam.

    • Ale śliczny whataboutism. Może ja też spróbuję:

      „Co za durny komentarz. Napisz gościu o milionach psów zjadanych w Chinach, a nie przy@#$#las sie do jakis tam tysięcy w małym kraju Europy, które przecież żyją i nie są zjadane”.

      Widzisz tu głupotę argumentów tego typu? Ale dobry kierunek z tymi rasami pierwotnymi w miastach i tym, że nie jest to ok. Tylko teraz zastanów się, dlaczego jedne rasy psów mają większe wymagania od innych, z czego to wynika, dlaczego kupowanie ich i trzymanie w bloku jest czymś nie do zaakceptowania.

      Już? To teraz wyobraź sobie, że puma to takie zwierzę, które wymagania ma jeszcze większe od tych „pierwotnych ras psów”, i to gdzieś z 10 czy 100 razy większe, bo to nie jest zwierzę gatunku udomowionego, i odchowanie jej w niewoli nie niweluje jej potrzeb gatunkowych, a te w niewoli są zwyczajnie do zaspokojenia niemożliwe. Kupowanie sobie dla zachcianki takich zwierząt w roli „domowych” pupili to jak kupowanie sobie psa rasy pierwotnej i trzymanie go nie tylko w mieście czy bloku, tylko przez całe życie w klatce. Widzisz z tym pewien problem? Ale żeby to wiedzieć, trzeba wiedzieć cokolwiek w temacie zachowań i potrzeb takich zwierząt, a nie projektować swoją wiedzę o psach na tematy zwierząt, które psami nie są.

      Dziwnym trafem tej działalności przyklaskują z reguły ludzie, którzy nie mają pojęcia czym się różnią zwierzęta gatunków udomowionych od nieudomowionych, i na tę pumę w domu patrzą jak na psa – „śpi na łóżku, ma dobrze, czyli wszystko gra, jakim prawem ktoś się czepia?”. Tyle, że nie wszystko gra, sam fakt wpadnięcia na pomysł zakupu sobie pumy dla zachcianki i wykorzystywanie jej jak rekwizyt w działalności komercyjnej jest czymś, co powinno bulwersować – tym bardziej kogoś, kto sobie np zdaje sprawę jak np duże potrzeby mają rasy psów trochę bardziej zbliżone do swoich dzikich krewniaków, a co za tym idzie jak ogromne potrzeby ma przedstawiciel gatunku, który nie został poddany trwającej tysiące lat selekcji pod kątem ułagodzenia instynktów i potrzeb.

  23. Czytam te wpisy i czytam i trochę się nadziwić nie mogę… Tyle wypowiedzi, tyle wylanej złości i goryczy… Ale, żadnej fachowej. Wszyscy tylko piszą, że dzikie zwierze powinno żyć w naturze, bo tam lepiej, więcej miejsca i wogóle bardziej dziko… Otóż, tak się składa, że pomimo obecnie wykonywanego zawodu z wykształcenia jestem biologiem… A do tego dysponuje czymś czego najwyraźniej obrońcom dzikich zwierząt brakuje – zdrowym rozsądkiem…
    Naprawdę uważacie, że pumie będzie lepiej w jej naturalnym środowisku?!?!? Serio?!?! Zastanówcie się jeszcze raz… Kolejna sprawa co to za podziały zwierzęta dzikie i udomowione??? Ptasznik np, jest dziki czy udomowiony? A bażant? A papuga Ara??? To są zwyczajowe nazwy, nic ponadto!!!! A że kotków i piesków najwięcej to o nich się mówi udomowione… Oczywiście gromadzenie cech ma miejsce, to zwykłe zjawisko na skutek sztucznego doboru naturalnego. Ale … hmm… weźmy np takiego owczarka border collie. Jakoś nikt nie robi z tego tytułu rabanu, że ktoś tam trzyma bordera w bloku – a zaręczam, że ten pies potrzebuje duuuuużo więcej ruchu niż owa puma, o której się tu mówi.
    A patrząc na ową pumę, mogę powiedzieć że wygląda na dużo bardziej szczęśliwą i zdrową niż jej koleżanki w dziczy… A jak ktoś mi nie wierzy, to proponuję safari bez ubrań bez zapasów jedzenia i wody po afryce… Stamtąd przecież pochodzi nasz gatunek. Przecież taka dzicz lepiej zaspokaja naturalne potrzeby człowieka… Ludzie zacznijcie w końcu myśleć, to naprawdę nie boli. A Kamilowi gratuluję wytrwałości…

    • Ojej, jeśli nie widzisz różnicy w potrzebach gatunkowych ptasznika i dużego, drapieżnego ssaka, oraz dla ciebie termin „udomowiony gatunek” jest tylko nazwą zwyczajową, to jakoś mnie nie dziwi, że biologiem jesteś tylko z wykształcenia, chyba nie do końca się do nauki przykładałeś. Polecam trochę praktyki w pracy ze zwierzętami gatunków nieudomowionych, najlepiej właśnie z kotowatymi. Nikt tu nie forsuje tezy, że border collie w bloku to coś godnego pochwały, i porównywanie potrzeb psa do potrzeb pumy i sugerowanie, że ta druga ma je mniejsze wynika z totalnego braku wiedzy jakie te zwierzęta mają potrzeby. Ale nie przejmuj się, przyklaskiwacze tej działalności wiedzę w tym zakresie mają najczęściej znikomą, co widać choćby w komentarzach pod tym wpisem (po twoim również). To bardzo dziwny zbieg okoliczności. Praktycznie da się zauważyć regułę, że im ktoś ma mniejsze pojęcie o dużych kotowatych, tym bardziej mu imponuje puma na smyczy.

    • Serio? Border Collie ma wieksze potrzeby niż puma? To kot który w naturze zajmuje do kilkuset km2… Jak chcesz zapewnić mu warunki trzymając go w bloku?

    • Bernard
      Cóż na buta…Na Twoim miejscu nie przyznawałabym sie do wykształcenia,szczególnie biologicznego. O ile takowe jest gdyż śmiem wątpić.
      A jaka uczelnia wykształciła tak miernego biologa? Licencję posiadasz? Magisterkę robiłeś? A co promotor na Twe wypotki w kwestii dzikich kotów?
      Wybacz Bernard ale produkując tak mierny merytorycznie i biologicznie „poemat” z cyklu …”W obronie pumy”… właśnie przykleiłeś sobie etykietę …Jakich biologów kształcić sie nie powinno… Może marketing i socjotechnikę dla maluczkich studiowałeś …jeno nie doczytałeś ?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.