Ogródkowej pumy ciąg dalszy…

Człowiek z pumą w ogródku natrafił na notkę poświęconą m.in jemu, a ja dzięki konwersacji z nim i z osobą z nim współpracującą dowiedziałem się więcej o sprawie, przez co mogę na nią spojrzeć dużo obiektywniej. Dlatego biję się w pierś – pisząc poprzednią notkę nie miałem pojęcia o wielu rzeczach, dzięki którym mógłbym na to spojrzeć z większym zrozumieniem.

Teraz już mogę, bo nadrobilem braki w wiedzy, głównie dzięki konwersacji z osobami zaangażowanymi w „Projekt Puma”. A o czym się dowiedziałem, tym się podzielę. W formie aż do bólu obiektywnej, bo o obiektywizm zostałem poproszony tutaj:
http://www.facebook.com/bloganimalus/posts/1140366225991405

Gorąco polecam lekturę komentarzy pana Kamila, właściciela pumy, które znajdują się pod notką poprzednią:
http://animalus.blog.pl/2015/07/19/puma-w-ogrodku/comment-page-1/#comment-811

Niestety publiczna konwersacja na moim fanpagu FB z osobą współpracującą z Panem Kamilem została przez tę osobę usunięta, ale, że była kształcąca, to zachowałem ją w całości i w razie potrzeby, zainteresowanym mogę udostępnić. W notce posłużę się tylko fragmentami. Jak np ten:
http://i.imgur.com/jIjgJ1o.jpg

Do rzeczy:

1) Właściciel zakupionej pumy nie widzi w jego działalności niczego niewlaściwego, a nawet, jeśli dobrze rozumiem jego komentarz pod poprzednią notką, cieszy się, że może informować ludzi o tym, jak można doprowadzić do trzymania wymarzonego, dzikiego zwierzęcia na swojej posesji. Której to posesji fragmenty zobaczyć można w materiałach z poprzedniej notki, np w tym:
http://www.tvp.info/17463945/ma-kota-na-punkcie-kota-zalozyl-cyrk-zeby-mieszkac-z-puma

2) Jego wizyta z pumą w szpitalu dziecięcym i więzieniu wg jego współpracownika polegała na opowiadaniu m.in, cytat: „o Nubii, o tym jak wyglada praca z dzikim zwierzeciem, bo wbrew pozorom to nie zabawa i glaskanie po brzuszku, jak z domowym kotem, ale o tym chyba pisac nie musze”.
http://i.imgur.com/vXlYQhC.jpg

Dobrze, że o tym opowiada. 100% racji. Która to racja podparta jest odpowiednimi materiałami w mediach:
http://teleexpress.tvp.pl/16630827/puma-jak-mruczek

 

3) Osoba współpracująca z nim i, jak sama twierdzi, śledząca bacznie projekt nie wie, czy osoba która wprowadziła pumę na teren szpitala dziecięcego miała przed tą pumą jakiekolwiek doświadczenie w pracy z dzikimi zwierzętami/dużymi kotami. A i sama osoba współpracująca, mimo śledzenia projektu od początku, „nigdy wcześniej nie zagłębiała się w takie tematy”.
http://i.imgur.com/H19A5lt.jpg

4) Człowiek z pumą użyczył swojej „marki”, żeby wesprzeć zbiórkę pieniędzy na spełnianie marzeń chorego dziecka – wizytę w prywatnym delfinarium/ZOO na Teneryfie. Dokładnie w tym:
http://www.loroparque.com/
Dla zainteresowanych event tutaj:
https://www.facebook.com/events/511947545625909/

5) Na najwyraźniej nieukończonej jeszcze w pełni stronie www człowieka który kupił sobie do ogródka pumę i który współuczestniczy w zbiórce na wycieczkę chorego dziecka do prywatnego delfinarium/ZOO na Teneryfie, możemy znaleźć:

Przestrogi jak np: „My przestrzegamy przed pochopnymi decyzjami, które szkodzą zwierzęciu.”

Zalecenia: „BĄDŹ WRAŻLIWY NA KRZYWDĘ INNYCH ZWIERZĄT!”

Porady, jak np: „Duży nacisk kładziemy na poprawność używania definicji. Uczymy czym są zwierzęta egzotyczne, czym urodzone wychowane w niewoli itd.”

Czy po prostu stwierdzane są rzeczy oczywiste: „Wiemy, że Nubia jest małą celebrytką”


http://projektpuma.kylos.pl/WordPress/

Czego niestety na tej stronie nie ma, to informacji jakie doświadczenie w dziedzinie dzikich zwierząt i ich behawioru ma właściciel pumy. Zrzucę to na karb niedokończenia strony, bo na zdrowy rozsądek człowiek z pumą musi mieć to doświadczenie ogromne i podparte twardymi papierami, skoro dyrekcja szpitala dziecięcego w końcówce 2014 roku wyraziła zgodę na wprowadzenie przez niego pumy na swój teren. Byłaby to prawdziwa burza, gdyby dyrekcja szpitala pozwoliła na coś takiego laikowi, którego jedynym doświadczeniem i osiągnieciem na polu behawiorystyki dzikich zwierząt jest to, że kupił sobie pumę. To byłoby nie tylko niebezpieczne, ale i zwyczajnie absurdalne, bo w końcu to nie tylko szpital, ale do tego dziecięcy. O, ten:
http://projektpuma.kylos.pl/WordPress/wp-content/uploads/2014/11/szpital.jpg

Ale to byłby tak nieprawdopodobny scenariusz, że nie zakładam jego zaistnienia. Właściciel pumy któremu pozwolono z nią spacerować po szpitalu dziecięcym musi przecież mieć ogromną wiedzę teoretyczną i długoletnie doświadczenie praktyczne w dziedzinie opieki nad dużymi, dzikimi kotowatymi. Podparte czymkolwiek. W końcu pozwolenie na coś takiego zupełnemu laikowi nie tylko byłoby sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, ale też prowadziłoby do zaistnienia zagrożenia dla ludzi co chyba nawet gdzieś tam reguluje prawo. Tym bardziej, że akurat puma to zwierzę któremu zdarza się atakować ludzi a lista takich przypadków w USA w linku niżej. Przypadków śmiertelnych i z samych USA, bo ataków które się śmiercią człowieka nie zakończyły jest oczywiście dużo więcej. :
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_fatal_cougar_attacks_in_North_America

Dlatego z niecierpliwością czekam na uzupełnienie strony o takie informacje, a ze swojej strony gorąco polecam obserwować „Projekt Puma”. Warto mieć na niego oko, tak, jak robi to Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie.
http://projektpuma.kylos.pl/WordPress/wp-content/uploads/2014/11/uniwer.jpg

Choć cięzko powiedzieć, czy ta oberwacja przez Uniwersytet jeszcze ma miejsce – ja z ciekawości bym ich zapytał.

P.S Poleciłem już na początku notki, ale polecę jeszcze raz zapoznanie się z wypowiedziami człowieka który trzyma na swojej posesji pumę i zabiera ją w miejsca publiczne:
http://animalus.blog.pl/2015/07/19/puma-w-ogrodku/comment-page-1/#comment-811

13 Komentarze

  1. Mam nadzieje, że nigdy nie wydarzy się jakieś nieszczęście- to dzikie zwierze, którego uśpione instynkty w każdej chwili mogą wziąc górę i zamiast DROGIEGO MIESA jak zauwaza wlasciciel na obiad puma zje miłego kotka z którym spaceruje lub jakiegos miłego Jasia lub Zosię. Wspolczuje braku wyobraźni, a tobie GRATULUJĘ- inteligentna z ciebie bestia :)

  2. Macieju brniesz w nieznane dla siebie rejony. W tym tygodniu spodziewaj się kontaktu kancelarii adwokackiej. Pozdrawiam

    • Panie Kamilu, widzę, że takim nieznanym rejonem jest dla Pana prawo. Mogłabym nawet powiedzieć, że również sztuka prowadzenia dyskusji oraz dystans do siebie, zwłaszcza, że sam Pan czyni z siebie osobę publiczną, co jak wiadomo, zawsze niesie za sobą ryzyko krytyki, którą Pan uparcie nazywa hejtem. Dodam, że krytyka odnosi się nie do Pana jako człowieka, a do tego, co Pan robi i co jest niepodważalnym faktem. Jak dla mnie to, co Pan robi, to zwykłe wykorzystywanie zwierzęcia dla własnych celów. Nic dla tego zwierzęcia Pan nie robi dobrego poza zapewnieniem jej pożywienia i picia. I to jest minimum i śmieszne jest mówić o tym, że zapewnia jej Pan dobre warunki, bo to i wiele, wiele więcej zapewnia zwierzęciu każdy z posiadaczy. Pewnie stwierdzi Pan, że to, co piszę jest hejtem. Jak zwał tak zwał. Ale sam Pan wystawił się na krytykę, proszę się więc nie dziwić takim wpisom. Może one uderzają Pana ego, ale MY mówimy o dobru zwierząt i z tym związane są takie hejterskie wpisy.

  3. Pan Kamil straszy kancelarią. Na jakiej podstawie? Bo ktoś wytknął Panu rażącą lekkoduszność, próżność, chciwość? Czy wytoczy Pan również procesy wszystkim, którzy zrobili Panu zdjęcie na spacerze bez uiszczenia odpowiedniej opłaty? Rozumiem, czemu to Pana tak bulwersuje. Przecież wszystko, co związane z Nubią, jest na sprzedaż. Taka rola celebrytki. A wszystko pod różowym płaszczykiem z napisem KOCHAM, POMAGAM. Hipokryzja. Obwoźny cyrk. Macieju, świetny wpis, w pełni popieram. Po obejrzeniu materiału z „Dzień Dobry TVN” jestem jeszcze bardziej zniesmaczona. Pan Kamil z czym przepraszam walczy? Ze stereotypami? Człowieku, reklamując dzikie zwierzę jako domowego pluszaka robisz bardzo złą robotę. Uczysz ludzi, że w życiu jak w kreskówce należy podzielić się z niedźwiadkiem kanapką i przytulić spotkaną na spacerze sarenkę. Kompletny brak szacunku dla otaczającej nas przyrody. Szok.

  4. Same sprzeczności. Mówi że kocha pumę i kotowate a nakręca okrutny handel tymi pięknymi stworzeniami w Czechach. Jestem ciekawa czy swoją „szeroką” wiedzą ogarnia, że pumy to jedne z bardziej zabójczych zwierząt w Ameryce. To półroczne kocie, czy może już nawet starsze, gdy osiągnie swe pełne rozmiary nie będzie już takie słodkie i potulne. Bez nawet podstawowej wiedzy z zakresu zachowań tego gatunku nie jest możliwe by Nubia w przyszłości była szczęśliwa a tym bardziej bezpieczna dla naszego otoczenia.

  5. Panie Macieju,
    śledząc Pana wpisy od dość dawna, muszę przyznać, że niepokorny charakterek to Pan ma;)
    Popieram w 100%, nie popuszczać i nie dać się zastraszyć. Walczyć o swoje, tym bardziej że racja leży po Pana stronie i ma Pan o niebo większe doświadczenie w w/w tematyce.
    A propagowanie kupna i/lub hodowli zwierząt dzikich w warunkach domowych bez należytego przygotowania – godne pogardy.

    Pozdrawia czytelniczka o charakterku podobnie niepokornym:)

    • Spokojnie, nie udało się mnie zastraszyć wielkiej instytucji miejskiej jaką jest łódzkie ZOO, nie uda się to tym bardziej człowiekowi którego jedyna argumentacja względem wykorzystywania pumy w jego działalności opiera się na stwierdzeniach „nie byłeś to nie wiesz” i krąży uparcie wokół słowa „hejt”. I który zdaje się nie rozumieć jak działa prawo prasowe, ochrony danych osobowych itp, itd.

      Zresztą co mnie najbardziej zaskakuje to to, że pan Kamil choć przez moment się nie zastanowi, dlaczego łódzkie ZOO mimo swoich środków i możliwości nie wytoczyło mi przy okazji tamtej burzy procesu. Ale może wyjaśni mu to „jego” kancelaria adwokacka.

  6. Kamilu od Pumy – we wpisach nie ma nic, co by było nieprawdą czy pomówieniem. ALe owszem, zawarta jest krytyka a tego nam nasze prawo jeszcze zabrania, nawet wobec osób które mają spore pieniądze i są w stanie kupić sobie makot….pumę. Nie było tam wyzwisk, nie było nieprawdy, nie było także pisania nachalnego jak to puma ma źle. Ot po prostu autor bloga stwierdził, że według niego takie trzymanie dzikiego koteczka w ogródku jest etycznie naganne. I ma do tego święte prawo. Tak jak Ty, Kamilu od pumy masz prawo robić cyrk z działalności oraz posiadać pumę na rabatce z różami.

  7. Brak słów! Pan Kamil trzyma tę pumę chyba tylko dla ludzi, nie interesując się kompletnie że ona cierpi, i jeszcze edukuje owych ludzi, jak można sobie zniewolić zwierzę dla zabawy. Paranoja!

    „Kocha” pumę, a ją jednak niewoli i jeszcze ukazuje to jako coś dobrego, ot fajnie mieć takiego wielkiego kociaka do głaskania, o jak ciężko pracować z dużym zwierzęciem (zastanawia mnie, ile wiedzy na temat psychiki pum pan Kamil posiada, z tego co widzę empatii na pewno mu brakuje).

    Pan kocha ludzi, nie zwierzęta. Puma to nie maskotka do datków charytatywnych i spełniania marzeń o zgrozo również polegających na krzywdzie zwierząt. Masakra…

    • No już sama pobudka zkupu („by UDOWODNIĆ ŚWIATU”) obiecuje nam nie lada atrakcje… Ten człowiek chyba leczy jakieś swoje pobitewne traumy prowadzając na smyczy wielkiego kota, może redukuje tym swoje koszmary i lęki, nie wiemy, wiemy za to, że zrobił ze zwierzęcia automat do zarabiania pieniędzy i zwierzę o zdanie w tej kwestii pytane nie było. Koleś jeżdzi i pokazuje pumę „za piątaka” kazdemu, kto chce zaplacić, – jak za babę z brodą. Urządza jakieś pseudo-warsztaty (głaskanie pumy za pieniądze) o zerowej wartości edukacyjnej a na koniec zbiera od ludzi w publicznej zbiórce kasę na utrzymanie swojego prywatnego hobby. Jeśli utrzymanie pumy jest drogie to niech własciciel zmieni pracę a nie zaprzęga kota do roboty! Zbieranie kasy w ten sposób to wstyd! Oczywiście jakiekolwiek wpisy krytyczne pod stroną „Projektu puma” są kasowane a osoby wypowiadające się mniej entuzjastycznie o pomyśle zarabiania na dzikim zwierzęciu, blokowane i usuwane z forum. Przerażające jak ludzie „kochający zwierzęta” nie widzą cierpienia tego kota… Że wojak pieniądze zbiera jeszcze zrozumiem ale, że ludzie mu je dają, wpłacają, zapraszają do jakichś „teleekspresów” to już szok.

  8. Oj Macieju, chyba lubisz prostactwu na odcisk włazić ;) Poczytałam i kręciłam z niedowierzaniem głową. Z każdym kolejnym komentarzem chłopinie wychodzi coraz większa słoma z butów. Chociaż przeczytałam też, że to żołdak, to trochę mi przejaśniło. Nie dane mi było w swoim życiu poznać choćby jednego wojskowego, który miałby IQ wyższe niż Jaś Fasola, a paru znam. Eh, wziąłby się za jakąś uczciwą robotę, a nie próbował dorobić na biednym zwierzaku. Albo poszedł do nowej edycji Warsaw (S)hore czy czegoś w ten deseń, skoro tak go ciśnie na fejmy. Szkoda kota.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.