Małposfera

Ta notka nie będzie o zwierzętach stricte – będzie o nich część, natomiast w większości będzie o zwierzętach z gatunku homo sapiens sapiens. Będzie o ludziach i będzie to notka ważna. Notka wiążąca się z wydarzeniami ostatnich kilku miesięcy gdy ze zgrozą da się zaobserwować, jak niektórzy, nawet pozornie ciepli i dobrzy ludzie zapominają, że inni ludzie to… ludzie. Empatia staje się towarem deficytowym. Wrzucanie innych w schematy, dopisywanie milionom łatek i określonych cech, egoizm. To niestety wynika z tego, jak zaprogramowany jest nasz umysł i dostaliśmy takie nastawienie po naszych małpich przodkach.
Jak przed ogniem wzbraniałem się na tym blogu przed tłumaczeniami innych artykułów – ale ten jeden tekst musi się ukazać w języku polskim. Nie będzie tłumaczeniem dosłownym, bo oryginalny artykuł jest napisany pod kątem sytuacji w USA dobrych kilka lat temu, więc musiałem go napisać prawie od nowa. Będzie to pseudotłumaczenie, inspiracja do notki, napisana po kontakcie z autorem oryginału David Wong, a oryginalny artykuł znajdziecie tutaj:

http://www.cracked.com/article_14990_what-monkeysphere.html

Ta notka jest bardzo ważna, bo wyjaśnia skąd się bierze egoizm przeciętnego człowieka. Został nam przekazany jako pozostałość po życiu stadnym jeszcze kilka milionów lat temu. Winna wszystkiemu jest tzw. Małposfera. Czym ona jest?

Najpierw wyobraź sobie małpę. Ubraną w strój pirata jeśli Ci to pomoże, nazwijmy go Skippy.

Wyobraź sobie Skippiego jako zwierzątko domowe (wbrew temu, o czym była ta notka: klik). Skippy ma osobowość. Ma swoje określone zachowania, jest jednostką z własnymi cechami. I dobrze się dogadujecie. Może macie razem pirackie przygody, spędzacie razem czas i jest kumplem na 102. Później Skippy umiera i przygody się kończą. Jest Ci smutno.

A teraz sobie wyobraź, że masz 4 takie małpki. Nazwijmy je Tytek, Pończoch, Fifek i Kuporzut. Wyobraź sobie, że każda z nich ma swoją osobowość. Być może Tito jest cichy i potulny, Pończoch lubi jabłka jak nikt inny, Fifek co rano budzi Cię iskaniem brwi, a Kuporzut… rzuca kupą. I każdy z nich to Twój małpi kumpel.

A teraz sobie wyobraź 100 małp.

Nie takie to proste. Z iloma małpami musiałbyś mieć styczność, zanim przestaniesz kojarzyć ich imiona? Gdzie jest granica, po której Twoi potencjalni małpi kumple staną się małpami bez imion? Każda z nich w pewien sposób będzie Skippym, będzie miała podobne cechy, podobne zachowania, ale jednak będzie na swój sposób inna. Te 100 małp też będzie trochę jak Skippy. Ale prawda jest taka, że w pewnym momencie przestaniesz się przejmować, jeśli któraś z tych małp umrze.

Tak więc jaka ilość przydomowych małp jest potrzebna, żebyś przestał dawać złamanego faka?

To nie jest retoryczne pytanie. Znamy tę liczbę.

Widzisz, eksperci od małp zrobili kiedyś małpie badania i odkryli, że objętość pewnej części małpiego mózgu wyznacza wielkość stad w jakie formują się małpy. Im większa, tym większa społeczność.

Smutna prawda jest taka, że pocięli na kawałki ogrom małpich mózgów, policzyli, zmierzyli i stworzyli odpowiednie modele, a w konsekwencji doszło do tego, że mogli wziąć pod skalpel nieokreślony im mózg naczelnego i na podstawie jego budowy ocenić, jakiej liczebności stada tworzy pechowy naczelny, były właściciel mózgu. Czy też gatunek.

Większość małp tworzy stada w liczbie 50 czy tam ciutkę więcej/mniej/statystyka. Ktoś im przy okazji podrzucił trochę większy mózg i wyznaczyli idealną liczebność społeczności tego akurat zwierzęcia na 150.

Ten mózg należał do człowieka.

Liczba ta nazywa się „Liczbą Dunbara” i wyznacza maksimum istot ludzkich z którymi możemy trzymać jako takie bliskie stosunki. Są to ludzie postrzegani przez nasza podświadomość jako… ludzie. Nasz mózg odbiera jej jako jednostki które są w jakikolwiek sposób ważne – mają swoje uczucia, mają swoje osobowości, mają swoje marzenia. Są dla nas kimś wartościowym – w pewien sposób członkiem stada. Co wg teorii Małposfery nasze zwierzęce instynkty robią z ludźmi ponad tę liczbę? Dehumanizują. Trochę jak w powiedzeniu „śmierć jednostki to tragedia, śmierć milionów to statystyka”.

Osoby które nie leżą w kręgu naszej Małposfery nie istnieją jako jednostki. Są bytami. Przykłady można znaleźc na co dzień. Scenariusz: Kowalskiemu potłukła się szklanka. Co zrobi Kowalski? Może wrzuci ją do śmieci, później worek z luźnym szkłem wyniesie do kosza i zapomni o całej sprawie? Czy może zabezpieczy je, żeby inny człowiek który rano te śmieci będzie zbierał do śmieciarki przypadkiem się nie zaciął? Badań i statystyk nie ma, ale coś mi mówi, że jednak opcja nr.1. Bo Kowalski nawet przez moment nie pomyśli, że śmieci co dzień zabiera mu człowiek taki jak on. W Małposferze Pana Śmieciowego nie ma. Jest mechanizm „śmieci rano znikają”. Zacięcie się szkłem przez człowieka który zabierze rano te śmieci jest abstrakcją.

Pamiętasz, jak chodziłeś do szkoły i zdarzyło Ci się spotkać nauczyciela na ulicy, poza szkołą? Który akurat robił coś innego niż był… nauczycielem? Do mózgu najprawdopodobniej poszedł Ci pewien mindfuck. Może to była starsza Pani Kowalik robiąca zakupy na Statoil. Albo dyrekorka szkoły wychodząca ze sklepu z dildami. Pamiętasz to surrealistyczne uczucie gdy zobaczyłeś takich ludzi poza szkołą?

W końcu nie byli ludźmi. Byli nauczycielami. Poza Twoją Małposferą.

I tu ktoś złośliwy może zadać pytanie: „Ok, ale co z tego wynika?”

Nie no, niewiele. Oprócz tego, że jest to główny powód, czemu społeczeństwa nie działają idealnie przez egoizm jednostek, a który jest nam dany jako domyślna instalacja przy narodzeniu.

Prościej: co by Cię bardziej zasmuciło, Twój najlepszy przyjaciel który umiera, czy kilkunaście dzieciaków po drugiej stronie miasta, bo właśnie jakaś ciężarówka wjechałą w transport pszczół i rozsypało się kaka(ł)o? Co byłoby dla Ciebie cięższe, Twoja umierająca Matka, czy 20000 ludzi ginących w katastrofie w Iranie?

Ci wszyscy ludzie są tak samo ludźmi i umierają tak samo. Ale im bardziej ktoś z nich jest w Twojej Małposferze, tym więcej dla nas znaczą. Tak samo jak TWOJA śmierć nie będzie nic znaczyła dla mieszkańca Chin. Czy, jeśli już przy tym jesteśmy, dla kogokolwiek 50 metrów dalej.

I teraz mogłoby paść pytanie: czemu miałbym się czuć źle? Nawet ich nie znam.

Dokładnie. To już jest tak bardzo wbudowane w nasz umysł, że sama sugestia, że tysiąc umierających chińczyków miałoby Cię ruszyć na równi z Twoją umierającą Matką jest czymś, co z automatu leci do zakładki „Zabieram lejka temu blogowi!”. Nasze umysły są zaprogramowane na podwójne standardy – ludzie w naszej Małposferze którymi się przejmujemy vs 99.999% populacji świata. Które mamy gdzieś.

Nastęnym razem jak utkniesz w korku i poczujesz ochotę żeby pokazać faka krzycząc „NAUCZ SIĘ KU*WA JEŹDZIĆ!” spróbuj się zastanowić jakby to podziałało w grupie mniejszych osób które znasz. Stoisz w windzie z dwoma przyjaciółmi i jednym współpracownikiem, któryś z nich przypadkiem wciska nie to piętro co trzeba. Wtedy się nachylasz do ucha krzycząc „NAUCZ SIĘ KU*WA WCISKAĆ ZYEBIE!!!”.

Pomyślą, że Ci odbiło. Bardzo. A mimo to wszystkim nam tak odbija gdy tylko znajdziemy się w grupie której nie obejmuje nasza Małposfera. Stąd bierze się uczucie anonimowej wszechwładzy gdy jesteśmy w tłumie, krzycząc obelgi w stronę kogoś, komu byśmy tego nie powiedzieli gdybyśmy go znali. Gdyby był w naszej Małposferze.

Oczywiście jest możliwość, że jesteś człowiekiem generalnie miłym. Są spore szanse, że nie jesteś specjalnie niemiły dla obcych. Z premedytacją. Tak, jak nie jesteś z premedytacją niemiły dla bezpańskich psów. Czy wiewiórek. Ośmiornic.

Problemem nie są te ośmiornice – problemem jest to, że w pewnym momencie potrzeby Twoje czy kogoś z Twojej Małposfery będą wymagać, żebyś wyc*ujał kogoś spoza niej. Mało komu z nas przyjdzie do głowy ukraść pieniądze starszej sąsiadzce z mieszkania obok, ale sytuacja się zmienia gdy mamy się na lewo podłączyć pod kablówkę, zrobić mały, szemrany wałek przy rozliczaniu się z podatków czy zrobić „hurra” gdy w sklepie nas za mało policzyli.

Możesz sobie wmawiać co chcesz i racjonalizować na wszystkie strony, ale dla Twojego małpiego mózgu ta starsza Pani z mieszkania obok jest człowiekiem, za to operatorzy kablówki są zimnym potworem pozbawionym twarzy, monolitem i robotem. Jakie są szanse, że do mózgu dotrze info, że być może ta firma kablówkowa składa się z takich właśnie starszych pań, które stracą pracę jeśli wystarczająco dużo klientów zajuma sygnał? W takich firmach pracują Ci sami ludzie, którzy mieszkają obok nas. To są ludzie.

Oddziaływanie Małposfery jest wszędzie. Jak już załapiesz czemu ludzki mózg jest zaprogramowany tak, żeby traktować egoistycznie wszystkich poza najbliższymi, to zobaczysz skąd bierze się spora liczba problemów tego świata. To jakby nałożyć okulary z „Oni Żyją”. O te w sensie:

 

They Alive

 

Włącz radio czy telewizję. Posluchaj jak wszyscy wku*wieni mówią „ten rząd” jakby to był jakiś wielki, szczwany smok gotowy zjeść Ciebie i Twoją wypłatę. Pomińmy, że „rząd” jest złożony z ludzi takich jak Ty, każdy z inną osobowością i złożny jest z jednostek, a kasa choćby z podatków idzie w obiegu na takich samych ludzi jak Ty. Choć na tym blogu staram się trzymać daleko od tematów polityczno-ekonomicznych, to w tej notce się nie uda. Smok nie pożera Twoich podatków. Nie zjada ich „Rząd”, idą w obieg i dzięki nim jak potrąci Cię samochód jeżdżący po publicznej drodze zbudowanej z Twoich podatków to publiczna karetka (z kierowcą takim jak Ty) zawiezie Cię do publicznego szpitala (gdzie pracują ludzie tacy jak Ty), szkodę zgłosisz publicznym służbom (gdzie są ludzie tacy jak Ty), a na koniec uświadamiając sobie swoją śmiertelność wyślesz swoje dziecko do najlepszego liceum w mieście żeby zapewnić mu dobrą przyszłość. Które prywatne nie będzie jeśli Cię na to nie stać, za to będzie utrzymywane z publicznej zrzuty. Z podatków. Jeśli przeraża Cię to, co napisałem wyżej, to właśnie do głosu dochodzi spadek po naszych zwierzęcych przodkach. Twoja kasa ma iść na osoby które choć są takimi samymi ludźmi, to nie są Twoim stadem 150ciu. I to podświadomość stadną boli.

W drugą stronę taka dehumanizacja działa również. Wyznawcy innych wartości to nie jest monolit, każdy swoje przekonania ma konkretnie skądś. Ma je obok swoich marzeń, problemów i przemyśleń. Rzeczy, które czynią każdego człowieka unikatowym. Dolepianie jakiejkolwiek łatki ludziom myślącym inaczej niż Ty i ocenianie jakiejś grupy pod kątem jednej cechy wspólnej jest prostą pochodną Małposfery.

Jeśłi kiedykolwiek pomyślisz o kimś w kategoriach dwuwymiarowych, jak np. „katotaliby”, „lemmingi”, „rurkowce”, whatever, to brawo. Zrobiłeś z tych wszystkich ludzi karykatury. Prawda jest taka, że karykaturami w Twoim umyśle są wszyscy oprócz grupy 150 osób. 9 miliardów jest poza Twoją Małposferą i równie dobrze mogliby nie istnieć.

I to też jest punktem tej notki.

Dla wszystkich w których Małposferze nie leżysz jest niemożliwym, żeby myśleć o Tobie jako człowieku.

Dlatego nikt o Tobie nie pomyśli kradnąc Ci radio z samochodu, opie*dalając dom, uwalając Ci pensję, podkładając bombę w Twoim biurze czy wysyłając Ci na maila morze spamu o powiększaniu penisa, tym bardziej że przecież wiedzą, że to nie działa. I że tego nie potrzebujesz. Tzn ja nie potrzebuję… Wracając do tematu: jesteś poza ich Małposferą. W ich umyśle, jesteś tylko szkicem człowieka z kieszeniami pełnymi pieniędzmi które można zdobyć.

Pomyśl o jakimś wyjątkowo czarnym charakterze. Ot Osama Bin Laden. Co Ci się pojawiło w głowie jako skojarzenie? Wygląda jak jak starszy facet siedzący w jaskini, kreślący plany samobójczych ataków? Czy może wyobraziłeś sobie faceta, któy czasem, jest głodny, ma swoje ulubione jedzenie, miała jakąś sympatię w dzieciństwie, ma czasami bóle głowy, budzi się co rano z namiotem w spodniach i uwielbia siatkówkę?

Może Ci się wydawać, że wymaga sporej przesady zbudowanie sympatii względem poyeba takiego jak on. Ale czy to nie dziwne, że podsumowanie potwora przy użyciu „normalnych” cech pociąga za sznurki synpatii? Dzięki temu trochę bardziej zagnieżdża się w Twoją Małposferę, przestaje być potworem a zaczyna nabierać cech ludzkich.

Osama Bin Laden słusznie dorobił się takiego końca który się stał. Ale kluczem do zrozumienia potworów takich jak on jest uświadomienie sobie, że to my, świat zachodu, jesteśmy karykaturą na jego T-Shircie.

I po trochu, w dużo mniejszej skali, zdecydowana większość ludzi jest takimi potworami, którzy ludzi poza swoją Małposferą postrzegają jako dwuwymiarowe karykatury.

Posłuchaj jakiegokolwiek nastolatka który idzie do pierwszej pracy, a czas po niej wypełnia mu narzekanie, że robi go w ch*j szef i robi go w ch*j rząd („ile tych podatków?”)

A później wyobraź sobie tego dzieciaka w pracy gdy w fastfoodzie upuszcza żarcie na ziemię, podnosi, a później daje klientowi do zjedzenia.

W tym jednym upuszczonym żarciu jest wszystko, żeby mógł zrozumieć jak działa jego szef, korporacje i bezlitośni politycy. Dla nich jest tym samym czym dla tego nastolatka są jego klienci. Są grupą, która nie jest ludźmi takimi jak on.

W obu sytuacjach fastfoodowiec robiący żarcie i prezes Orlenu, dla nich najważniejsze jest to samo – ile dostaną na koniec miesiąca i żeby przebrnąć od poniedziałku do piątku. Dla obu idea, że ich klienci są ludźmi takimi jako oni jest nie do przyjęcia. Taka ilość ludzi nie mieści się w ich Małposferze.

Dzieciak będzie protestował, że nie musi czuć sympatii do swoich klientów za grosze które zarabia, ale smutna prawda jest taka, że jeśli ktoś nie czuje sympatii do klientów zarabiając 10zł na godzine, to nie poczuje jej zarabiając 100,000zł na miesiąc.

A jeszcze patrząc z innej strony, jeśli mamy prawo czuć się źle zarabiając 10zł na godzinę, to przy takich samych cenach towarów jak mogą się czuć obywatele 3ciego świata zarabiając 10zł na tydzień? Spoiler: czują się źle, stąd m.in. emigracja i ekstremizm.

Jest pewien powód dla którego sławny małpolog Charles Darwin wydedukował, że ludzie i szympansy są ewolucyjnie kuzynami. Jak bardzo jesteśmy zaawansowani (porównując nasze oczyszczalnie ścieków do techniki rzucania fekaliami przez małpy), to smutna prawda jest taka, że jesteśmy ograniczeni przez budowę naszego mózgu.

Podstawową różnicą jest to, że małpy trzymają się w małych grupach i rzadzko zachodza interakcje pomiędzy dwiema grupami. Dlatego też rzadko dochodzi do małpich wojen, a jeśli już dochodzi są… zabawne. Obejrzyjcie na YT. Ludzie jednakże potrzebują samochodów, benzyny, dobrych jakościowo dóbr, Internetu, japońskich gier video i, co najważniejsze, rządu. To wszystko wymienione wyżej potrzebuje do powstania grup większych niż 150 osób. I przez to na co dzień znajdujemy się w sytuacjach które nasze małpie umysły, nasza podświadomość wynikająca z zakodowania mózgu, nie są w stanie ogarnąć.

Tu się zaczyna problem. Jak maleńka, bezbronna piramida z ludzi z jednej strony na siebie wzajemnie najeżdżamy, z drugiej, wspieramy się. Marudzimy jak to młodzi ludzie mają zły start, a po marudzeniu idziemy do knajpy która umowy o pracę nie widziała od lat. Przerażają nas warunki w Chinach, żeby za 30 min beż żenady odświeżyć tę notkę na komputerze made in China.

Jakby pomyśleć nad tym bardziej, to nasze społeczeństwo obrosło na podstawie Małposfery. Jest tu pewna przyczyna, dla której każde w miarę rozwinięte państwo posiada w ustroju demokracje reprezentatywną. Która pozwala małej grupie ludzi podejmować najważniejsze decyzje, dając nam złudzenie, że co parę lat możemy ulać wku*wu i postawić krzyżyk na ludzi których znamy jedynie z billboardów i wyuczonych formułek w TV. Choć ten krzyżyk ma to taki sam wpływ na wszystko jak przycisk „STOP” w waszej pralce. Mamy złudzenie, że to my mamy władzę w międzyczasie będąc mamionym pierdołami żebyśmy w razie czego nie wpadli w małpi szał i wszystkiego nie rozpieprzyli. „O, Afera! UKUKUK! O, piłka i Euro w Polsce! O, cycki na Euro! Zaraz…jaka afera?”. Chleba i Igrzysk.Nie leżymy w małposferze ludzi podejmujących najważniejsze decyzje, a Ci ludzie nie leżą w naszej. Pat.

Gdzieś tam dawno temu, pewni naiwni ludzie odnieśli wrażenie, że mogą milionom małp powiedzieć „Dobra, wszyscy pozbierajcie banany, później przynieście, a my na podstawie pewnych matemtycznych wzorów porozdzielamy je tak, żeby każdemy wystarczyło. To dla dobra większej liczby niż 150!”. Dla małp była to dziwne i niezgodne z ich zaprogramowanym mózgiem.

A później pojawili się ludzi z bardziej cynicznym nastawieniem. „Chcecie banany? To pozbierajcie i przynieście mi, a ja sobie pośpię. Za te banany dam wam orzechy, a za orzechy sprzedam wam banany. Kto będzie miał więcej, ten więcej dostanie”. Świadomie lub nie, cynicznie wykorzystali małpiozakodowane umysły, że banany zbiera się dla własnego dobra, bo reszta, spoza 150, są być może gorsi i nie ma sensu im pomagać bananami zebranymi przez „nas”.

Tak jak długo wszyscy będą zbierać banany tylko dla siebie i być może trochę uszczknąć innym byle ich Małposfera miała więcej, ich stado, tak długo system będzie rozkwitał nawet mimo tego, że jego głównej sile napędowej nie zależy na dobrostanie zbieraczy bananów. Liczy się ile ich jest. A po stronie zbieracza „Ile dostanę bananów Ja”.

A na tym nie kończy się wpływ Małposfery. Zaprogramowanie umysłu przeciętnego człowieka pozostawione nam przez małpich przodków skutkuje również np. zjawiskiem rasizmu.

Inne stado, o zupełnie innym kolorze skóry i mieszkające „za rzeką” dla przeciętnego człowieka nie składa się z jednostek takich jak on. Nie jest człowiekiem. Dla małpiego umysłu jest dużo wygodniej i sprawniej przyjąć, że inna rasa to zbiór takich a takich cech, z takimi a takimi poglądami, gustami. Charakteryzuje się takimi a takimi zachowaniami. Choć każdy z „innego” stada jest jednostką z indywidualnymi poglądami na życie, bagażem doświadczeń, swoimi osobistymi dobrymi czynami i zbrodniami, to jest poza Małposferą – jest zbiorem „tych innych którzy mają takie a takie, gorsze od naszych cechy”.

Czy kiedykolwiek spotkałeś się ze stwierdzeniem „Nie jestem rasistą, nawet mam znajomych z Bliskiego Wschodu, ale…<i tu po całości stereotypy>? Albo „Nie jestem homofobem, nawet mam znajomych homo, ale…? To właśnie skutek Małposfery. Ci znajomi są ok. Są w niej. Są ludźmi. Ale reszta z tej grupy nie. Oni są gorsi.

Oczywiście świadomosć zagrożenia i wad wynikająca ze znajomości szkodliwości pewnych poglądów nie jest czymś złym i nagannym. Kult śmierci potwora „Patututu”, który charakteryzuje się poświęcaniem mu ludzi powinien być zwalczany. Ale tak, jak powinien być zwalczany każdy pogląd, który dehumanizuje innych ludzi i stawia się ponad podstawowymi prawami człowieka.

A o to nietrudno – wystarczy odpowiednia odległość danej jednostki od Małposfery wyznawcy danego poglądu. Wystarczy odpowiednio sugestywny przekaz, że coś bardzo skomplikowanego (jak np sytuacja geopolityczna i poglądy danej grupy) to tak naprawdę prosta sprawa i „uny” są źli. Spoza stada.

Czy jesteśmy skazani na rasizm, bigoterię, szowinizm i bezlitosny egozim? Bo tak jesteśmy zwierzęco zaprogramowani? Oczywiście, że nie. Jako ludzie mamy możliwość spojrzenia na siebie z dystansem. To, jak zaprogramowany jest nasz mózg i przez co idą sygnały z podświadomości nijak nie ogranicza człowieka. Instynkty i podświadomość są jak sznurki sterujące marionetką – wszyscy nią jesteśmy, ale w momencie w którym sobie uświadomimy istnienie tych sznurków i je zobaczymy, wtedy możemy przeciwdziałać spadkowi po zwierzęcych przodkach. To już się dzieje u pewnych jednostek – bez tego nie byłoby organizacji dobroczynnych działających na rzecz ludzi spoza osobistej Małposfery. Nie byłoby społeczności większych niż 150 osób i ludzi rzucających się w ogień dla uratowania obcych. Jeśli coś nas jako gatunek wyróżnia, to właśnie samoświadomość i empatia względem „innych niż my”. Możemy zobaczyć, że pewne zachowania wynikają z zaprogramowania. I trochę szerzej na spojrzeć. Zmodyfikować swoje oprogramowanie, przeciwdziałać instynktom.

Uświadomić sobie, że świat byłby lepszy, gdyby każdy sobie uświadomił, że inni ludzie z „innych stad” to też… ludzie. A świat się nie kończy na sobie i 150 bliskich – cywilizacja dzięki której siedzisz dzisiaj w cieple i czytasz ten wpis została zbudowana razem.

3 Komentarze

  1. Serdecznie dziękuję za ten wpis. I za pracę włożoną w tłumaczenie, wielka rzecz. Napawa optymizmem mimo wszystko.Lubimy działać dla wspólnego dobra bardziej niż grabić tylko w swoją stronę.Udowadnia to budowa tego samego małpiego mózgu. Zrobienie czegoś bezinteresownie uruchamia system nagrody w mózgu, opisano neurologiczne podstawy empatii. ja tam wierzę, że ludzie są generalnie ok!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.