O hodowli pod Śremem – podsumowanie informacji

29 dnia czerwca roku 2017, na teren hodowli zwierząt w lężacej pod Śremem miejscowości Pysząca, wkroczyła policja i dokonano konfiskaty prawie 300 zwierząt z ponad 80 gatunków. W Internecie rozgorzała wojna pomiędzy środowiskami broniącymi praw zwierząt, a środowiskami hodowców i terrarystów, w wyniku czego pojawiły się sugerowane przez tę drugą stronę plotki, że cała sprawa była ukartowana i jest spiskiem mającym na celu zlikwidowanie legalnie działającej hodowli i przejęcie z niej zwierząt.

Poniższy wpis nie będzie rozwodzeniem się nad tematem tej interwencji – będzie jedynie zbiorem doniesień medialnych w tej sprawie i zbiorem cytatów z tych doniesień. Będzie w pewien sposób podsumowaniem kto wziął udział w tej interwencji, na jakiej podstawie, kto jest w sprawę zaangażowany i jak to wszystko wygląda od strony mediów, na wypadek jeśli ktoś się w tym wszystkim pogubił – osoby odwiedzające mój FB regularnie raczej niczego nowego tu nie znajdą, bo większośc newsów i cytatów była już zamieszczana, ten wpis je jedynie zbierze w całość. Ma to na celu zgrupowanie dostępnych dla każdego, zamieszczonych publicznie informacji – w wyniku czego osoby, które sprawy nie znają, mogą ją poznać. Doniesienia medialne będą przedstawione chronologicznie, pogrupowane dniami w których się ukazały.

Jeśli komuś nie chcę się czytać poniższego tekstu, to w skrócie – na obecną chwilę, wg doniesień medialnych, w sprawę zaangażowane są:

Ministerstwo Środowiska, skarbówka, policja, prokuratura, wojewódzki inspektoriat weterynaryjny, Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”, Uniwersyteckie Centrum Medycyny Weterynaryjnej w Poznaniu, Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!, ZOO Poznań, ZOO Warszawa i ZOO Bydgoszcz oraz burmistrz Śremu.

Wytłuściłem wzmianki o nich w cytatach z newsów. Po kolei:

29.06, dzień interwencji

____________________________________________________________________

Rządowa strona www Ministerstwa Finansów:


http://www.mf.gov.pl/krajowa-administracja-skarbowa/wiadomosci/aktualnosci/-/asset_publisher/2UWl/content/id/6053969

” W kwietniu 2017 r. do Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu dotarła informacja o podejrzanej hodowli dzikich zwierząt. Wynikało z niej, że na terenie prywatnej posesji w okolicach Śremu były hodowane w celach handlowych i przetrzymywane w dramatycznych warunkach zwierzęta, których posiadanie wymaga specjalnych zezwoleń.

Z uwagi na wyjątkowy charakter i niespotykaną do tej pory skalę zjawiska, koordynator ds. CITES Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu przekazał informację do Komendy Głównej Policji.

W jej wyniku 29 czerwca wielkopolscy policjanci wraz z koordynatorem ds. CITES, przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody SALAMANDRA, Fundacji Międzynarodowej Ruch na Rzecz Zwierząt Viva oraz Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu wkroczyli na teren hodowli.”

____________________________________________________________________


http://www.tvn24.pl/poznan,43/policja-przejmuje-tygrysy-pumy-i-lamparty-z-hodowli-pod-poznaniem,752797.html

(w linku film z interwencji)

Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, potwierdza, że warunki, w jakich przetrzymywano zwierzęta, były złe. Przynajmniej część zwierząt przebywało w hodowli nielegalnie. – Na niektóre gatunki brakowało zezwoleń. Było też wiele innych nieprawidłowości – podaje Borowiak.”

„- Ta działalność teoretycznie zarejestrowana jest jako działalność cyrkowa, natomiast żadne przedstawienia się tutaj nie odbywają. Również zgodnie z definicją jest to działalność objazdowa, a właściciel z żadnymi pokazami nie jeździ. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że właściciel obchodzi obowiązujące przepisy i posiada zwierzęta w innych celach – mówi Katarzyna Topczewska, pełnomocnik fundacji Viva!. Jak dodaje, część zwierząt zamknięta była w komórkach, część na zbyt małych wybiegach. Na wybiegach panował nieporządek, brakowało także wody.”

____________________________________________________________________


http://srem.naszemiasto.pl/artykul/osrodek-hodowli-zwierzat-w-pyszacej-pelen-policji-zwierzeta,4168406,artgal,t,id,tm.html

(w linku zdjęcia z interwencji)

„O to co się dzieje w ośrodku w Pyszącej zapytaliśmy również Macieja Święcichowskiego z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, który był na miejscu.

- Trwa własnie inwentaryzacja zwierząt. Zwierzęta, które są w najgorszym stanie będą w pierwszej kolejności przetransportowane do ZOO w Poznaniu. Informacje o nieprawidłowościach docierały do nas z różnych środowisk. Po tym co tu zastaliśmy możemy wstępnie powiedzieć, że mogło dochodzić tu do naruszeń m.in. w ustawie o ochronie zwierząt, o ochronie przyrody – mówi rzecznik KWP Poznań dodając, że po zebraniu przez policjantów wszystkich materiałów rozpocznie się ich analiza i dopiero wtedy będzie można formułować konkretne zarzuty.

- Na razie wszystkie czynności odbywają się „w sprawie” a nie przeciwko konkretnym osobom. Dzisiaj w Pyszącej działamy na podstawie nakazu wydanego przez Prokuraturę Rejonową w Śremie – dodaje policjant.

Na miejscu oprócz policji, dyrektor poznańskiego ZOO oraz przedstawicielki Fundacji Viva obecni byli również: Wojewódzka Inspekcja Weterynaryjna, Izba Administracji Skarbowej i PTOP Salamandra. „

____________________________________________________________________


https://www.wprost.pl/kraj/10062789/Srem-Prawie-300-egzotycznych-zwierzat-ewakuowanych-z-nielegalnej-hodowli.html

(w linku film)

„Na trop hodowli wpadli policjanci z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu, którzy zajmują się zwalczaniem przemytu zwierząt i nielegalnego handlu nimi. Ośrodek istniał od lat, oficjalnie działał jako cyrk, który znajdował się pod kontrolą weterynarza. „

„Maciej Święcichowski z poznańskiej policji poinformował, że obecnie odbywa się zabezpieczanie dokumentacji i na podstawie materiału dowodowego zostanie wspólnie z prokuraturą podjęta decyzja w sprawie śledztwa. Zwierzęta zostały odebrane właścicielom, jednak na chwilę obecną nie wiadomo jeszcze, dokąd trafią. W sumie policja odebrała 278 zwierząt 83 różnych gatunków. Na chwilę obecną do Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej przewieziono potrzebujące natychmiastowej weterynaryjnej opieki saimiri i lemury katta.”

____________________________________________________________________

30.VI

____________________________________________________________________


http://fakty.interia.pl/wielkopolskie/news-wielkopolskie-prawie-300-zwierzat-zabranych-z-hodowli-pod-sr,nId,2411633

„Rzecznik wielkopolskiej policji skomentował sprawę hodowli dzikich zwierząt znalezionej w miejscowości Pysząca. „Niemal 300 zwierząt zostanie zabranych z hodowli. W pierwszej kolejności wyjadą najbardziej wymagające opieki lemury, sajmiri, stado antylop i ciężarna samica ocelota” – podsumował mł. insp. Andrzej Borowiak. „

Decyzja policji jest taka, że zabieramy wszystkie 278 zwierząt, 83 gatunki. Dzisiaj jako pierwsze wyjadą najbardziej potrzebujące opieki lemury, sajmiri, stado antylop i ciężarna samica ocelota” – podkreślił Borowiak. Pierwsze zwierzęta trafią do Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej w Poznaniu.

Jak dodał, teren będzie pilnowany przez policjantów i w piątek oraz przez kolejne dni zwierzęta będą wywożone do wybranych specjalistycznych ośrodków”.

„Rzeczniczka prasowa Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu Małgorzata Spychała-Szuszczyńska poinformowała PAP, że czwartkowa akcja w hodowli zwierząt w okolicach Śremu była jedną z największych interwencji dotyczących dzikich zwierząt objętych ochroną gatunkową, jakie przeprowadzone były do tej pory w Polsce.

Jak tłumaczyła, w kwietniu tego roku do Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu dotarła informacja o podejrzanej hodowli dzikich zwierząt pod Śremem. Wynikało z niej, że na terenie prywatnej posesji usytuowanej w okolicach Śremu były hodowane w celach handlowych i przetrzymywane w dramatycznych warunkach zwierzęta, których posiadanie wymaga specjalnych zezwoleń.

„Z uwagi na wyjątkowy charakter i niespotykaną do tej pory skalę zjawiska, koordynator ds. CITES (Konwencji o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem), przekazał stosowną informację do Komendy Głównej Policji” – podkreśliła Spychała-Szuszczyńska.

W akcji przeprowadzonej w czwartek w hodowli wzięli udział wielkopolscy policjanci wraz z koordynatorem ds. CITES Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu, przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii, Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody Salamandra, Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! oraz Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu.”

____________________________________________________________________


http://www.tvn24.pl/poznan,43/ocelot-bez-nog-tygrysy-na-15-m-kw-300-zwierzat-w-nielegalnej-hodowli,753107.html

(w linku film i zdjęcia z interwencji)

„Trwa ewakuacja blisko 300 zwierząt z nielegalnej hodowli zwierząt pod Śremem (woj. wielkopolskie). Warunki, w których przebywały były złe: nie wymieniano im wody, odchody leżały w klatkach i na wybiegach przez kilka tygodni, wszędzie panował brud. – Wszystko, co najgorsze tutaj było – mówi Anna Pleszczyk z fundacji Viva. Tygrysy, lamparty perskie, rysie, pumy, karakale, jeżozwierze, antylopy, małpy, lemury, żółwie, nietoperze i mnóstwo ptaków – te wszystkie zwierzęta znaleziono w hodowli w Pyszącej pod Śremem. Większość zwierząt to gatunki zagrożone tzw. CITES I. Ich wartość rynkową szacuje się na około 4 miliony złotych. Na czarnym rynku jest jeszcze wyższa – tylko za jednego tygrysa z nielegalnego źródła hodowca potrafi zainkasować pół miliona złotych.”

____________________________________________________________________


http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,22034370,dramatyczne-warunki-zwierzat-w-hodowli-pod-sremem-trwa-ewakuacja.html

(w linku film i zdjęcia)

„W piątek hodowlę oglądał doktor Maciej Gogulski, szef Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej w Poznaniu. – To przerażające miejsce, nie jest przystosowane do trzymania zwierząt. Drapieżniki siedzą w kałuży odchodów, cuchnących, wymieszanych z jedzeniem, błotem. Widziałem mnóstwo martwych gryzoni, u świń na posadce leżało szkło, plastiki. Warunki są koszmarne – mówi Gogulski.”

„Jak ustalono, na miejscu prawie 280 zwierzętami zajmowało się jedynie dwóch pracowników zatrudnionych na czarno. – Nie mieli kompetencji ani umiejętności, by opiekować się zwierzętami. Podejrzewamy, że odchody z klatek nie były sprzątane tygodniami, a powinno się to robić codziennie – mówi nam Ewa Zgrabczyńska.”

„Na miejscu od czwartku jest policja i pozostanie tu prawdopodobnie jeszcze przez wiele dni. Ewakuacja zwierząt i szukanie im nowych, tymczasowych domów może potrwać nawet kilka tygodni. Do tego czasu opiekować się zwierzętami mają pracownicy i wolontariusze poznańskiego zoo.”

„Nie tylko brak jedzenia jest problemem. W piątek okazało się, że właściciel zabrał wiadra, w których podawano zwierzętom pokarm.”

„Mieszkańcy Pyszącej wiedzieli o hodowli. Opowiadają nam o ucieczkach zwierząt: – Kiedyś po okolicy przez dwa tygodnie biegały trzy pawiany. Ludzie robili im zdjęcia, przebiegały przez drogę. Uciekały także antylopy i magoty. Wiedziała o tym policja i straż miejska, ale nikt nie reagował.”

„Nie jest jasna rola, jaką odgrywał powiatowy lekarz weterynarii w Śremie, który twierdzi, że kontrolował hodowlę i nie widział nieprawidłowości. W piątek nie udało nam się z nim skontaktować.”

„W piątek po południu do Poznania wyruszył samochód z pięcioma ptakami: żurawiem koroniastym, dwoma żurawiami białoszyimi i dwoma bocianami. Potem w drugim transporcie do zoo pojechało sześć antylop.”

„Po południu okazało się, że większość ptaków trafi do azylu w Warszawie, pomogło w tym Ministerstwo Środowiska.”

____________________________________________________________________


http://wtkplay.pl/video-id-33375-puls_dnia_z_piatku_30_czerwca

„Puls Dnia”, w materiale video parę zdań o hodowli w tym wypowiedź o stanie zwierząt Macieja Gogulskiego, dyrektora Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynaryjnej w Poznaniu

____________________________________________________________________

1.VII

____________________________________________________________________


http://wyborcza.pl/7,75248,22039436,trzeci-dzien-ewakuacji-zwierzat-z-hodowli-pod-sremem-brakuje.html

(w linku zdjęcia)

Kilkadziesiąt ptaków wyjechało do warszawskiego zoo z hodowli dzikich zwierząt pod Śremem. Do poznańskiego ogrodu przewieziono kolejnych sześć antylop. Małpy i rysie trafią być może do Holandii”

„Od czwartku do poznańskiego ogrodu ewakuowano m.in. trzy małpy, dwa lemury, sześć antylop oraz ptaki. W sobotę do Pyszącej przyjechali pracownicy zoo w Warszawie. Zabrali kilkadziesiąt ptaków do azylu, który prowadzą. Do Poznania pojechało natomiast kolejnych sześć antylop, żurawie, ibisy i gołębie. Przygarnięto też dwa psy, które wałęsały się po terenie hodowli.”

„Nadal nie został jednak rozwiązany problem z drapieżnikami. Do pomocy nie garną się inne polskie ogrody zoologiczne – ich dyrektorzy uważają, że ratowanie zwierząt w takich sytuacjach nie jest zadaniem zoo. W tej sytuacji poznański ogród wysłał apel o pomoc do międzynarodowych organizacji pomagających zwierzętom.”

____________________________________________________________________

2.VII

____________________________________________________________________

Opis sytuacji biorącego udział w interwencji Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”


http://salamandra.org.pl/component/content/article/41-ogolne/1105-ale-cyrk.html?directory=1

(w linku zdjęcia)

(O Salamandrze, wg ich www: „Towarzystwo zostało założone w 1993 r. przez grupę biologów. Wszystkie jego przedsięwzięcia kierowane są przez specjalistów z danych dziedzin, jednak ich realizacja możliwa jest dzięki szerokiemu wsparciu społecznemu, w tym składkom członków, darowiznom, wpłatom 1% z podatku oraz pomocy wolontariuszy w wielu przedsięwzięciach.”)

„Już podczas wstępnej, pobieżnej kontroli okazało się, że część zwierząt przetrzymywanych jest nielegalnie – z ewidentnym naruszeniem przepisów ustawy o ochronie przyrody. Właściciel hodowli wyjaśnia, że prowadzi cyrk, który został zarejestrowany przez powiatowego lekarza weterynarii (organ ten nie ma ustawowych uprawnień do rejestrowania cyrków – powinien je za to kontrolować). Na razie nie natrafiono na żaden ślad rzeczywistej działalności cyrkowej w tej hodowli. Wydaje się, że jej działalność komercyjna polegała jedynie na handlu zwierzętami. Wymaga to jednak szczegółowego sprawdzenia.

Tym, co najbardziej zbulwersowało przeprowadzających kontrolę, były warunki, w jakich przebywała znaczna część zwierząt. Wiele z nich przetrzymywano w ciasnych, ciemnych i długo nie sprzątanych pomieszczeniach – drastycznie odbiegających od minimalnych wymagań, wynikających z potrzeb biologicznych danych gatunków. Lamparty i tygrysy nurzały się w błocie i własnych ekskrementach – od dawna (zapewne tygodni) nie usuwanych z klatek. Niektóre ze zwierząt wyglądały na chore i wyczerpane.”

____________________________________________________________________

4.VII

____________________________________________________________________


http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/poznan/pyszaca-setki-zwierzat-w-prywatnej-hodowli-dokad-trafia/51qrbcy

(w linku zdjęcia)

„Wciąż nie wiadomo, co stanie się ze zwierzętami z prywatnej hodowli w Pyszącej pod Śremem (woj. wielkopolskie). W ubiegłym tygodniu policja odkryła tam prawie 300 osobników 83 gatunków, w tym duże drapieżniki jak tygrysy, lamparty i pumy. To właśnie w znalezieniu domu dla nich jest największy problem – interweniującemu w tej sprawie poznańskiemu zoo nie chcą pomóc inne ogrody zoologiczne w Polsce.”

„Hodowla w Pyszącej zarejestrowana była jako cyrk. Jej właściciel Maciej M. rozmnażał zwierzęta i sprzedawał je do cyrków i innych hodowli za granicą. Mężczyzna na razie nie komentuje sprawy. Niebawem prokuratura w Śremie, która prowadzi dochodzenie, powinna postawić mu zarzuty.”

____________________________________________________________________


http://wyborcza.pl/7,87648,22051413,lwice-salonowe-nadciagaja-a-za-nimi-karakale-pumy-tygrysiatka.html

(news ogólnie o zjawisku, ale z istotnymi informacjami)

„Cyrkiem była też oficjalnie olbrzymia hodowla dzikich zwierząt w Pyszącej pod Śremem w Wielkopolsce, do której policja weszła w ostatni czwartek. Na bramie wjazdowej ostrzeżenia: „Teren monitorowany przez kamery”, „Nieupoważnionym wstęp wzbroniony”. Miejscowi wspominają, że co jakiś czas zza płotu uciekało zwierzę: – Kiedyś przez dwa tygodnie po okolicy biegały trzy pawiany. Ludzie robili im zdjęcia. Na gigancie były też antylopy i magoty.

Na terenie rzekomego cyrku nie ma cyrkowych namiotów, są ogrodzone wybiegi i klatki, a w nich prawie 280 zwierząt ponad 80 gatunków, w tym sześć tygrysów, pumy, lamparty perskie.

– Wiemy, że właściciel hodowli sprowadził lamparty afrykańskie, rozmnożył i chciał sprzedać młode. Wystąpił o CITES do ministerstwa, ale go nie dostał. Młodych jednak już nie ma. Nie wiemy, co się z nimi stało – mówi Zgrabczyńska.

Anna Plaszczyk z fundacji Viva!: – Właściciel nie dostał CITES, bo nie potrafił udokumentować pochodzenia lamparcich rodziców. Wyszło też na jaw, że to miejsce nie jest cyrkiem. Ministerstwo jednak nic z tym nie zrobiło, a hodowlą zainteresowali się dopiero policjanci tropiący przemyt i nielegalny handel zwierzętami. To oni zrobili nalot na hodowlę.

Właściciel hodowli już nie chce rozmawiać z dziennikarzami. – Jestem pomawiany, wydam oświadczenie, gdy porozmawiam z moim prawnikiem – ucina prośbę o wywiad. Tymczasem organizacje broniące praw zwierząt alarmują, że chronione gatunki to po narkotykach i broni najbardziej dochodowy przedmiot nielegalnego handlu.”

____________________________________________________________________

Dnia 4.VII, Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt VIVA! umieszcza na swojej stronie facebook kilkanaście niepublikowanych wcześniej zdjęć, każdemu towarzyszy opis z kontekstem.


https://www.facebook.com/fundacjaviva/posts/1704458459583848

<foto Viva>

Źródło: VIVA

Cytaty z opisu:

„Klatki i wybiegi były nieodpowiednio zabezpieczone, przez co hodowla stanowiła zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale również dla pracowników i okolicznych mieszkańców. Z ich relacji wynika, że w ciągu ostatnich lat dochodziło do licznych ucieczek zwierząt.”

„Na terenie hodowli przebywało około 280 zwierząt z 83 różnych gatunków. Zajmowały się nimi… dwie osoby. W ZOO taką ilością zwierząt opiekuje się nawet kilkudziesięciu pracowników.”

„Niektóre zwierzęta „zaginęły”. Brakuje tygrysa, lampartów, kapibary, pumy czy pawianów. Tygrysica podobno umarła dwa tygodnie temu. Nie wiemy co się stało z pozostałymi – uciekły? Zostały sprzedane? Pytanie, na które prokuratura i policja będzie szukać odpowiedzi.”

„Boksy powinny mieć drożne odpływy, tymczasem wiele zwierząt „pływało” we własnych odchodach. W pomieszczeniach wewnętrznych, nie sprzątanych od wielu dni, nie było wentylacji, więc wejście do nich stanowiło dla naszych aktywistów prawdziwe wyzwanie. Panował w nich okropny odór, który sprawiał, że łzy leciały nam z oczu.”

„Stado pawianów widziane było w okolicznej wsi, natomiast jedna antylopa od dwóch miesięcy biega po okolicy (wybieg tych zwierząt nie jest odpowiednio zabezpieczony).”

____________________________________________________________________

7.VII

____________________________________________________________________


http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,22067045,ewakucja-zwierzat-spod-sremu-trwa-juz-ponad-tydzien-poznanskie.html

(w linku  zdjęcia)

„Od ponad tygodnia, pod nadzorem pracowników poznańskiego ogrodu zoologicznego, prowadzona jest ewakuacja zwierząt. W piątek do zoo w Bydgoszczy pojechały pumy, rysie, nietoperze i ptaki kilku gatunków. Pozostałe ptaki wyjechały natomiast do Warszawy – to był już kolejny transport do stołecznego ogrodu. W sobotę zaczyna się poważniejsza operacja. Do Holandii pojadą dwa rzadkie lamparty perskie.

– Zamieszkają w ogrodzie fundacji, która zajmuje się rehabilitacją dzikich zwierząt i ma licencję tamtejszego ministerstwa rolnictwa i natury – cieszy się Ewa Zgrabczyńska, szefowa poznańskiego zoo. Dodaje, że zgodę na wywóz zwierząt dało polskie Ministerstwo Środowiska.

Radość jest uzasadniona, bo to właśnie z drapieżnikami był największy problem. Są drogie w utrzymaniu, wymagają szczególnej opieki i odpowiednich warunków. W czwartek poznańskie zoo zabrało do siebie dwa tygrysy. – Nie mogliśmy dłużej czekać. Brodziły w wodzie wymieszanej z fekaliami – mówi Zgrabczyńska. I dodaje, że podczas operacji (zwierzęta trzeba było na jakiś czas uśpić) odkryto dziurę w ogrodzeniu: – Wcześniej jej nie widzieliśmy. Gdyby tygrysy zostały tam dłużej, mogłyby powiększyć otwór i uciec. To było igranie z bezpieczeństwem okolicznych mieszkańców.

Tygrysy przechodzą w poznańskim zoo kwarantannę, a ogród nadal będzie szukał im nowego domu. To samo dotyczy czterech pozostałych tygrysów i trzech lampartów afrykańskich, które pozostają pod Śremem. Nikt nie chce przyjąć. To samo dotyczy trzech osłów azjatyckich i 16-letniej antylopy, która była odizolowana od stada. – Przyjęliśmy pozostałe antylopy, ale dla tej staruszki nie mamy osobnego miejsca – mówi Zgrabczyńska.”

Od poniedziałku w akcję włączył się burmistrz Śremu. Ze środków na zarządzanie kryzysowego kupowane jest jedzenie dla zwierząt.

Nie wiadomo, jak długo potrwa śledztwo prokuratorskie, trwa analiza zabezpieczonych dokumentów. Jak się dowiedzieliśmy, ze względu na wagę sprawy śledztwo przejmie Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

____________________________________________________________________

8.VII

____________________________________________________________________


http://www.tvn24.pl/poznan,43/dwa-tygrysy-z-nielegalnej-hodowli-trafily-do-zoo-w-poznaniu,755362.html

(w linku film i zdjęcia z interwencji)

„Dla dwóch tygrysów koszmar życia w skandalicznych warunkach już się skończył – zostały uśpione i bezpiecznie przetransportowane do poznańskiego zoo. Cztery wciąż czekają na ratunek. Nielegalna hodowla w Śremie była dla nich jak piekło”

„Dorodne, potężne dzikie koty dosłownie taplały się w kałuży błota z moczem i odchodami. Ekipa poznańskiego zoo wkroczyła na teren razem z policjantami i wolontariuszami fundacji Viva! pod koniec czerwca i rozpoczęła wielką ewakuację z, jak to nazywają, „obozu koncentracyjnego dla zwierząt”. W czwartek ich zadaniem było uwolnienie dwóch tygrysich braci. Dziura w siatce – One nie miały jednego centymetra kwadratowego suchego miejsca, my tę wodę im wypompowywaliśmy [z klatki - red.] – opisuje Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka zoo, która koordynuje działaniami w nielegalnej hodowli w Śremie.”

„- Weszliśmy na teren, który okazał się być puszką Pandory. Gdyby nie akcja grupy policyjnej, te zwierzęta cierpiałyby nadal – przekonuje. Mocno przeraża też fakt, że w górnej części ich ogrodzenia pracownicy odkryli miejsce, w którym tygrysy zaczęły wygryzać dziurę. – Za kilka dni, czy kilkanaście, mielibyśmy te zwierzęta biegające po okolicach Śremu – mówi dyrektorka.”

„Nie dla wszystkich jednak znalazło się miejsce. – Cztery tygryski cały czas czekają na sygnał, kontaktujemy się dosłownie z całym światem po to, żeby znaleźć dla nich miejsce. Na razie jeszcze nie mamy odzewu. Czekamy, karmimy, dbamy o nie – mówi Zgrabczyńska. „

„Hodowla mieściła się na osiedlu, wśród domów jednorodzinnych. Sąsiedzi, nawet nie wychylając się zbytnio z tarasu, mogli przez płot obserwować życie dzikich zwierząt. – Pamiętam, jak raz uciekł stamtąd pawian. Znaleziono go potem w stodole, jadł pomidory, które ukradł sąsiadowi – mówił w rozmowie z tvn24.pl mieszkaniec pobliskiego domu. Od strony zagród cały czas dolatuje fetor, opustoszałe klatki wciąż wyściełane są odchodami zwierzaków, które jeszcze przed tygodniem w nich żyły. Policjanci odkryli też na miejscu prowizoryczny cmentarzyk. Z górki piachu widać wyłaniające się pojedyncze kości.”

„W sprawie nielegalnej hodowli ruszyło postępowanie. W planach między innymi badania biegłego z zakresu zachowań zwierząt. Ekspertyzy behawioralne pomogą odpowiedzieć na pytanie, czy zwierzęta żyjące w fatalnych warunkach ucierpiały również psychicznie.”

_______________________________________________________________________

 

Dla przypomnienia, na obecną chwilę, w sprawę zaangażowane są:

Ministerstwo Środowiska,

skarbówka,

policja,

prokuratura,

wojewódzki inspektoriat weterynaryjny,

Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”,

Uniwersyteckie Centrum Medycyny Weterynaryjnej w Poznaniu,

Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!,

ZOO Poznań,

ZOO Warszawa,

ZOO Bydgoszcz,

burmistrz Śremu.

Jeśli ktoś zakłada, że cała sprawa została ukartowana, to w pewien sposób też zakłada, że zamieszane są w to wszystkie powyższe osoby, instytucje i stowarzyszenia. A takie założenie w moim osobistym odczuciu, byłoby ogromnym oderwaniem się od rzeczywistości i nietrzymającą się kupy teorią spiskową, na potwierdzenie której nie ma nic, oprócz twierdzeń przypadkowych osób z Internetu, łącznie z tymi anonimowymi jak rzekomy tekst niepodpisanego pracownika tej hodowli, którego nie będę tu nawet zamieszczał, bo również dobrze mógłbym wrzucić 100 innych komentarzy z FB i zrobiłby się z tego wpisu śmietnik.

Sprawa jest rozwojowa, jeśli pojawią się nowe doniesienia, wpis będę aktualizował.

Update:

____________________________________________________________________

19.07.2017

____________________________________________________________________

Odcinek programu „Uwaga!”, TVN.

Sporo nowych informacji i ujęć, w tym wypowiedź właściciela hodowli oraz lekarza weterynarii z Wojewódzkiego Inspektoriatu Weterynaryjnego.


http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/fatalne-warunki-w-hodowli-zwierzat-egzotycznych,236704.html

____________________________________________________________________

25.VII.2017

____________________________________________________________________


http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,22147869,woda-zalewa-zwierzeta-w-hodowli-pod-sremem-nikt-nie-chce-pomoc.html

(…)

„Na początku akcja szła dynamicznie – większość zwierząt rozwieziono w ciągu kilku dni do ogrodów zoologicznych w Poznaniu, Bydgoszczy i Warszawie. Ale dla części nowego domu nie znaleziono.

Poznańskie zoo poprosiło o pomoc zagraniczne organizacje. Pojawiła się szansa, by część zwierząt wyjechała do Holandii. Ale zablokował to Józef Czupała, powiatowy lekarz weterynarii w Śremie. Ten sam, który wcześniej nie widział nic podejrzanego w działalności hodowli jako cyrku. Czupała odmówił wydania dokumentów zezwalających na wyjazd zwierząt poza Polskę, tłumacząc, że wniosek o to może złożyć tylko właściciel hodowli, a nie policja. – Nie zgadzamy się z tą decyzją. Zwierzęta są w dyspozycji prokuratury. Złożyliśmy odwołanie do wojewódzkiego lekarza weterynarii – mówi nam rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. Holendrzy wyjechali jednak z hodowli bez zwierząt.

– Zostały tu cztery tygrysy, lampart, dziewięć małp, trzy osły i trzy pekari, dwa karakale i oryks. Nie możemy ich zabrać do Poznania, bo nie mamy miejsca, warunków. A tu jest powódź. Sytuacja jest gorsza niż ta, którą zastaliśmy w dniu interwencji. Te zwierzęta za chwilę padną. Siedzę tu i ryczę – mówiła przez łzy dyrektorka poznańskiego zoo Ewa Zgrabczyńska, która we wtorek od rana była w hodowli pod Śremem. – Zgodziliśmy się pomóc policji i prokuraturze, a zostaliśmy sami ze zwierzętami, które zalewa woda. Jestem bezradna. To nie tak miało wyglądać. Czy mam dokonać samospalenia, by ktoś nam pomógł?

Ze względu na wagę sprawy śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, która wydawała postanowienie o „zatwierdzeniu zatrzymania rzeczy”. Tymi rzeczami są właśnie zwierzęta. – Dostałam informację o sytuacji w hodowli. Czynię starania, by pomóc – powiedziała nam po południu prowadząca śledztwo prokurator Magdalena Kopras.”

____________________________________________________________________

 4.VIII.2017

____________________________________________________________________


http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,22192284,odkryli-cmentarzysko-w-hodowli-zwierzat-sluzby-mowia-o-zagrozeniu.html

Na terenie hodowli policja zauważyła dwa miejsca, w których z ziemi wystawały zwierzęce kości. Zapadła decyzja o przekopaniu terenu z udziałem biegłego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Na podstawie kości miał stwierdzić, jakie zwierzęta tam zakopano.

(…)

– To grzebowisko jest bez wątpienia nielegalne. Szczątki zwierząt można zakopać w ziemi tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. podczas klęski żywiołowej – mówi nam Hanna Kończal, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska. I dodaje: – Sprowadzono zagrożenie dla środowiska oraz dla zdrowia i życia ludzi. Wiemy, że przy pobliskich domach są studnie, ale mieszkańcy na szczęście z nich nie korzystają, bo są podłączeni do wodociągów. Mimo to będziemy badać, czy doszło do skażenia gleby i wód gruntowych. Pobierzemy próbki do badań. Organizujemy już stroje ochronne dla pracowników.

(…)

A to nie koniec problemów. Nadal nie zakończyła się ewakuacja zwierząt z hodowli. Na transport do nowych domów czekają m.in. lampart, cztery tygrysy i dziewięć małp. Miały jechać do Holandii, ale zablokował to powiatowy lekarz weterynarii. Powód? Jego zdaniem o zgodę na wywóz zwierząt za granicę powinien wystąpić ich właściciel, a nie policja. Policja tę decyzję zaskarżyła.

(…)

Policja tymczasem zamierza opuścić w poniedziałek teren hodowli. Poinformowała o tym burmistrza Śremu. Nie wiadomo, kto zajmie się zwierzętami od poniedziałku.

____________________________________________________________________

11.VIII.2017

____________________________________________________________________

Strona Facebook Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, którą wrzucam jako drugi wyjątek, bo pojawiła się ciekawa informacja:


https://www.facebook.com/slaskiezoo/posts/1467108199994325

We wtorek zamieszkała u nas para 6-letnich karakali. Są to koty zarekwirowane przez poznańską Policję z prywatnej hodowli, którymi zdecydowaliśmy się zaopiekować, odpowiadając na prośbę Ministerstwa Środowiska.

 

karakale.jpg

____________________________________________________________________

11.VIII.2017

____________________________________________________________________


http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,22222717,policja-chciala-wycofac-sie-z-hodowli-pod-sremem-dlaczego.html

Wielkopolska policja zamierzała opuścić w sobotę teren zamkniętej hodowli zwierząt pod Śremem. Są tam m.in. lampart, tygrysy i małpy. Po naszej interwencji policja zmieniła zdanie.

(…)
- Dowiedzieliśmy się jednak, że policja zamierza wycofać się w sobotę. W tej sytuacji my też musielibyśmy się wycofać. Pracownicy zoo nie mają prawa do wchodzenia na posesję prywatną. Nie mogą więc karmić zwierząt, sprzątać im klatek. Kto miałby się tym zająć? Nie wiem. My zrobiliśmy wszystko, by zwierzętom pomóc – mówi dyrektorka poznańskiego zoo Ewa Zgrabczyńska. O sytuacji powiadomiła w piątek wojewódzkie centrum zarządzania kryzysowego.

Rzecznik wojewody Tomasz Stube poinformował w piątek po południu, że policja nie opuści hodowli. Inne informacje przekazał nam jednak rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. – Kończymy nasze działania, o czym w czwartek poinformowaliśmy burmistrza Śremu. Teraz opieka nad zwierzętami to jego zadanie – powiedział Borowiak. Ale potem policja zmieniła zdanie. „Jest zmiana decyzji. Pilnujemy dalej” – napisał nam Borowiak.

____________________________________________________________________

19.VIII.2017

____________________________________________________________________


http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,22242002,przemykal-oko-na-hodowle-udajaca-cyrk-teraz-chce-by-policja.html

(…)

Właściciel hodowli skorzystał z tej furtki, a powiatowy lekarz weterynarii Józef Czupała przez kilka lat nie zainteresował się tym, że rzekomy cyrk nie daje żadnych pokazów.

Od policjantów wiemy, że jeden z wątków śledztwa prowadzonego pod nadzorem prokuratury okręgowej ma objąć także lekarza weterynarii. Policja chce wyjaśnić, czy Czupała należycie wykonywał swoje obowiązki. Weterynarz nie ma sobie nic do zarzucenia, a jego przełożeni nie chcą oceniać jego postępowania. Tomasz Wielich, wojewódzki inspektor weterynarii, odpisał nam, że zbyt mało wie o tej sprawie, by zajmować jakieś zdanie.

Czupała nadal pełni swoje obowiązki i rzuca śledczym kłody pod nogi. Tak było, gdy odmówił policji wydania zgody na ewakuację za granicę zwierząt, które pozostały na terenie hodowli. Większość z nich, za zgodą prokuratury, rozwieziono po polskich ogrodach zoologicznych. Nowego domu nie mają jednak tygrysy, małpy i lampart. Poznańskie zoo, które na prośbę policji pomaga w ewakuacji, znalazło dla nich ośrodek w Holandii. Problem w tym, że dokument pozwalający wywieźć zwierzęta z Polski musi wystawić powiatowy lekarz weterynarii. Czupała odmówił, twierdząc, że taki wniosek może złożyć tylko właściciel hodowli, a nie policja, która ją zajęła. Policja zaskarżyła tę decyzję i czeka na rozstrzygnięcie.

(…)

Z Józefem Czupałą nie udało nam się skontaktować. Jest na urlopie, a jego zastępczyni nie zastaliśmy w biurze.

____________________________________________________________________

31.VIII.2017

____________________________________________________________________
Kilkanaście minut reportażu w programie „Obserwator”, TVP, a w nim m.in wypowiedź pracownika Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu, wypowiedź rzecznika Policji o ew. zarzutach karnych, oraz informacja, że policja bada sprawę innych takich hodowli w Polsce.


https://vod.tvp.pl/video/obserwator,31082017,33702472

2 Komentarze

  1. Dzięki za takie obszerne podsumowanie, niestety w internecie przeważnie można znaleźć tylko bezwartościowe przepychanki między jedną a drugą stroną :(

  2. rzeczowo jak zawsze ;) teorie spiskowe to chyba nasz narodowy sport…gdzie się da widzimy spiskowców…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.