Zła taksydermia – czyli krzywy uśmiech Dżordża

Dostałem w prezencie geparda. Mieszkam w śródmieściu Łodzi, więc oczywiście nieprawdziwego – dostałem geparda gumowo-plastikowo-MADE-IN-CHINA. I ucieszyłem się, bo choć mały i sztuczny, to nadal jest to gepard.

 

taxi1

 

Gepard całkiem ładnie oddany – plamki gepardzie, sylwetka też, do tego nie mówi za dużo więc jest dobrym towarzyszem jeśli chodzi o spijanie produktów przemiany materii drożdży. Nazwałem go Dżordż i dzielę się z nim smutami przy pincie.

 

taxi2

Problemy z potencją Dżordż. Yup. Kill me. Do tego hemoroidy, koklusz, szkorbut i dżuma. FML. Tylko ty mnie rozumiesz, jesteś z gumy.

 

A przy tym jest to gepard specjalny, bo cały jego urok kryje się w twarzy. Twarzy tak specjalnej, że bardziej się nie da.

 

taxi2

 

TAKIEJ

 

taxi4

 

Ta twarz jest idealna, i choć ktoś, kto dał mi geparda w prezencie zaoferował się, że zrobi mu lifting farbkowy (dziękuję!), to odmówiłem bo nie mógłbym zniszczyć tego arcydzieła. Wygląda jak jeden ze sztandarowych przykładów złej taksydermii.

 

taxi5

 

Co to taksydermia, do tego zła? Taksydermia to po ludzku wypychanie zwierząt. I choć brzmi makabrycznie, to mam do tego podejście neutralne. Gdy zwierzę umiera, to jest już tylko workiem białka i liczy się powód śmierci. Jeśli umarło przypadkiem, a ktoś chce je wypchać – droga wolna. Czemu nie. Inna sprawa jeśli umiera tylko po to, żeby ktoś mógł je wypchać (nope nope nope), ale to nie jest notka z kategorii „powaga”, więc nie o tym. Będzie niepowaga. Max niepowaga, o, taka:

 

taxi65

 

Będzie o złej taksydermii. O wypychaniu zwierząt, które kończy się małym potworkiem. Groteskowym tworem które robi człowiekowi mindfucka o treści „to tak miało być, czy beka?”.

 

taxi14

EEEEE?

 

Na pewno beką nie jest przytoczony gdzieś tam wyżej obrazek… czegoś lwiego. Czegoś, co jest lwem w założeniu, wypchane w stylu „Dżordż, widziałeś kiedyś lwa? Ja nie, a mamy go wypchać. No trudno, tylko wyrób się przed lunchem… ok, done!”

 

taxi8

That will do…

 

To prawdziwy wypchany zwierz, którym najpierw był lew. Został żywy podarowany królowi Szwecji w XVIII wieku, i po życiu pełnym upokorzeń w klatce i karmieniu selerami i brukwią (to zmyśliłem) został jako zezwłok powierzony wypychaczowi, który go na żywo nie widział a wypchał wedle opisu. I tak powstała legenda. Powstała zła taksydermia.

 

taxi9

Nants ingonyama bagithi Baba!!!

 

Powstał symbol złej taksydermii, która to piękna tradycja kontynuowana jest do dzisiaj. Piję właśnie z gumowym gepardo-dżordżem, więc na tym skończę tekst, a zacznę relaksujący spamming zdjęć totalnie źle wypchanych zwierząt. Para salut!

(sporo zdjęć z:  
http://www.badtaxidermy.com/
-  polecam gorąca na poranki grożące przedawkowaniem zdrowym rozsądkiem. To leczy)

 

taxi1a

 

taxi12

 

taxi14

 

taxi17

 

taxi19

taxi20

taxi21

taxi15

4:20… -_-

taxi23

taxi26

taxi28

taxi29

taxi30

taxi31

taxi33

Upolować krakena!

Wyobraź sobie zwierza wielkości 2 autobusów. Ze szczeką długości przeciętnego samochodu, w której tkwią zęby wielkości ludzkiej dłoni. Drapieżnika, polującego na największe, również drapieżne bezkręgowce, za którymi zapuszcza się w jedno z najbardziej wrogich środowisk dla gromady do której należy. Sam szkielet już wygląda imponująco.

 

k1

 

Opis brzmi jak coś bardziej pasującego do prehistorii, ale jest to współcześnie żyjacy waleń – kaszalot.

 

k2

 

Kaszaloty to morskie ssaki, których wybitni przedstawiciele to np. Moby Dick czy „wieloryb-który-połknął-Pinokia”. Są często używane do stereotypowego przedstawienia waleni, a mimo to wiedza o nich nie jest dość powszechna. Delfiny, orki, płetwale – tu przeciętny zjadacz chleba cokolwiek będzie kojarzył. Kaszaloty – null.

 

k3

 

To trochę dla nich niesprawiedliwe, bo są pod bardzo wieloma względami rekordzistami. Nagłówek wspominał o paru ich cechach, i nijak nie przesadzał – to największe, uzębione drapieżniki naszych czasów. Podwójne autobusy z wielkimi zębami.

 

k4

k5

k7

 

Oprócz bycia na szczycie łańcucha pokarmowego wszechoceanu, kaszaloty dzierżą kilka ciekawych rekordów:

-Najgłośniejszy dźwięk wydawany przez organizmy żywe. 230 decybeli – startujący samolot to ok 140, a dalej skale w Internetach się kończą.

-Najdłuższy przewód pokarmowy (300 metrów!)

-Największy mózg w świecie zwierząt, ok 8kg.

 

k8

 

To suche fakty, ale jest coś innego co sprawia, że kaszaloty są wyjątkowe – brak analogicznych ssaków lądowych. Delfiny od biedy można porównać do naczelnych, orki do wilków, płetwale do słoni, manaty do misi koala (te z racji tego, że są zbyt pierdołowate jak na przetrwanie)

 

k9

 

Ale odpowiednika kaszalotów na lądzie brak. Może, troszeczkę, odrobinę, lwy. Gdyby je powiększyć x4.

 

k10

Choć ligery są blisko rozmiarami…

 

Są ogromnymi, uzębionymi drapieżnikami które z racji braku wrogów naturalnych są jedynymi waleniami które mogą sobie pozwolić na normalny sen – czyli pełen odlot (w przeciwieństwie do innych waleni, o czym notka: tu).

 

k11

 

k11

Dlatego jak lwy

 

Oczywiście będąc drapieżnym olbrzymem trzeba mieć równie badasserskie zajęcie – i kaszaloty takie mają. Normalnie zapuszczają się dość płytko w poszukiwaniu pożywienia, na ok 400m. Ale gdy złapią odpowiednio duży oddech (a mogą go wstrzymać i do 90 minut), to dają nura na głebokość 2 kilometrów. To niby mało, ale w skali głebokości to dla ssaków ekstremalne warunki. Dla uzmysłownienia ile to tak naprawdę – pomocna infografika którą z przyzwoitości zmniejszę (pełen rozmiar po kliknięciu). Zadanie bonusowe – zlokalizować na niej kaszalota.

 

k13

 

Na co można polować na takiej głebokości samemu będąc potworem? Na inne potwory oczywiście, których istnienie do całkiem niedawna było potwierdzone tylko i wyłącznie przez blizny na kaszalotach.

 

k14

 

Kalamarnice ogromnych rozmiarów istniały w morskich opowieściach odkąd zaczęliśmy się zapuszczać na oceany, a wyobraźnie ładowały historie marynarzy czy fantastów (20,000 mil… Verna!).

 

k15

 

Jedynymi fizycznymi dowodami na istnienie kałamarnic olbrzymich były kiedyś blizny pozostawiane na kaszalotach, i choć później udokumentowano je w miarę przyzwoicie, tak nadal są bardzo mało poznanymi zwierzętami. Największymi bezkręgowcami, które nawet w porównaniu do kaszalota są dość spore.

 

k16

 

Ślady na pyskach kaszalotów i i badanie ich zawartości żołądka są nadal jedynym dowodem na starcia pomiędzy tymi dwoma gigantami. Filmów czy zdjęć brak z wiadomych przyczyn, więc jedyne co pozostaje, to rozpalające wyobraźnię przedstawianie takich walk za pomocą… wyobraźni.

 

k17

 

k18

 

Jeśli nadal nie jesteś pod wrażeniem, to postaram się streścić powyższe. Ssaki (czyli coś, co z reguły łazi po lądzie), wielkości dwóch autobusów, z zębami wielkości talerzy, mając pod dostatkiem mniej niebezpiecznego pożywienia płyciej, nurkują na głębokość gdzie nie dociera światło a ciśnienie wydusza z Ciebie nadzieję, żeby upolować krakena. Narażajac się na spore obrażenia.

 

 

Inne pożywienie jest łatwiejsze do zdobycia, czemu więc tak? Albo również w świecie kaszalotów blizny są sexy i kto ma więcej fajniejszych ten wygrywa, albo urządzają sobie polowania z przyczyn kulturowych. Innych opcji nie ma :P

 

k19

 

P.S. Do niedawna dzierżyły tytuł najgłębiej nurkujących ssaków, masakrycznie dystansując rywali, ale niedawno dokonano odczytu innego morskiego ssaka, który zapuścił się na 3 km. To Wal Cuviera, ale odczytu dokonano z jednej obroży, więc mało rzetelne, a do tego patrząc na foty tego walenia…

 

k19

 

Musiał się zgubić. Coś na tej zasadzie:

 

k21