Czym są białe lwy i tygrysy?

W 2011 roku, stowarzyszenie zrzeszające amerykańskie ZOO zakazało swoim członkom rozmnażania białych lwów i tygrysów. Europejski odpowiednik, EAZA, choć nie ma oficjalnego stanowiska, to przypadki rozmnażania tych zwierząt w ich ogrodach zoologicznych są dosłownie jednostkowe i nie wynika to z trudności w rozmnażaniu ich. Białe lwy i tygrysy stały się domeną prywatnych „ZOO” i cyrków – czemu tak się stało? Czym tak właściwie są białe lwy i tygrys, jak są rozmnażane i czy faktycznie są rzadkie?

Jeśli nie jesteś pustelnikiem odciętym od świata, to zapewne raz na rok czy dwa docierają do Ciebie wiadomości o kolejnym, udanym rozmnożeniu białych lwów czy tygrysów. Agencjom informacyjnym rozgrzewają się klawiatury, stażyści klepią newsy o krytycznie zagrożonych gatunkach, bardzo rzadkich zwierzętach i niesamowitym zjawisku jakim rzekomo jest kilka osobników w miotach. Pod wpływem regularnego dostarczania takich newsów, ktoś mógłby pomyśleć, że Polska stała się potentatem w rozrodzie niesamowicie rzadkich zwierząt. Sukces, szampan, w końcu w czymś przodujemy!

1.jpg

By EA210269 (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Euforia jednak szybko przejdzie każdemu, kto zada sobie trud sprawdzenia, jak to wygląda u naszych sąsiadów i ile tak właściwie narodzin białych lwów ma miejsce – o tygrysach później. I wyjątkowo notkę zacznę od zalewu linków, alecierpliwości, meritum będzie po nich.

Czytaj dalej

Czochraki dla świnek czyli łódzkie ZOO po roku

Minął równo rok od notki o łódzkim ZOO. Publikując ją wtedy liczyłem na mały szumek w branży, poranek dnia następnego powitał mnie telefonami od mediów i informacją o konferencji w ZOO. Reszta jest już czytelnikom tego bloga znana. Ten wątek na blogu zakończył się wieściami o zmianie naczelnika, 10 miesięcy temu. Co zmieniło się przez ten czas?

Nie ma sensu budować napięcia – zmieniło się sporo na lepsze, a kierunek zmian był widoczny już kilka miesięcy po roszadzie na szczycie. Jednym z wektorów było założenie na wiosnę oficjalnej strony łódzkiego ZOO na FB:


https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1586338514944356/?type=3

Którą to stroną będe się we wpisie posiłkował, bo ideą wpisu nie jest przedstawienie wielkich zmian czy konkretnych inwestycji które byłyby podparte insiderską wiedzą. Nie, to będzie wpis o rzeczach które każda osoba z zewnątrz może zaobserwować, choć przeciętny zwiedzający w łódzkim ZOO nie dostrzeże wagi pewnych pozornych drobnostek. Tak, jak w dzisiejszym świecie pozorną drobnostką jest oficjalna strona ZOO na FB – w rzeczywistości, którą opisywał artykuł sprzed roku, pomysł założenia takiej strony był przez ludzi decyzyjnych traktowany jako fanaberia. „Bo to by trzeba było komuś zapłacić, dopłacić komuś kto by prowadził, a tak w ogóle to po co, jest przecież strona w internecie”. Te klimaty. Jej założenie było czymś, po czym z optymizmem zacząłem się przyglądać. Oznaką konkretnych zmian w nastawieniu.

Podobnie jest z ogromem rzeczy które w łódzkim ZOO się pojawiły, a które nie wiążą się z nakładem finansowym, tylko chęcią i zmianą podejścia. Pierwszy raz od roku udałem się do ZOO żeby samemu zobaczyć, co mogło się zmienić. Nie licząc przy tym na cuda – rok to pozornie dużo, ale w kontekście finansowania przez miasto i gigantycznych nakładów które musiałyby być przeznaczone na lifting, nie poszedłem tam z zamiarem udkomentowania zmian stricte materialnych. Poszedłem węszyć za zmianami subtelnymi.

Zapuściłem włosy, nałożyłem soczewki, jasny ciuch i nieniepokojony spędziłem kilka godzin w łódzkim ZOO.

 

JA1

 

Obserwując małe cuda, z których jeden nadał tej notce tytuł.

 

czochrkai

 

To są szczotki przymocowane od wewnątrz na wybiegu pekari, czyli świniopodobnych zwierzów. Które lubią być czochrane. Te szczotki to dla mnie symbol zmiany podejścia i klimatu w tym ZOO, czego przeciętny zwiedzający może nie dostrzec, ani nie zrozumieć wagi. Te szczotki są tylko i wyłącznie dla komfortu tych zwierząt. W żaden sposób nie służą pracownikom, ani zwiedzającym. Zostały zakupione i zamontowane tylko i wyłącznie po to, żeby poprawić dobrostan zwierzaka. Pomysł zamontowania tych czochraków to jedno, ale samo umożliwienie ich zamontowania jest czymś, co mi dało zastrzyk pozytywnej energii po ujrzeniu tych szczot. Bo widzicie, żeby zamontować takie szczotki w ZOO, pracownik danego działu nie może po prostu któregoś dnia sam z siebie kupić szczotek i sam z siebie ich zamontować. Potrzebne jest przyklepanie tego na górze, a i jeśli biurokracja w łódzkim ZOO jest na tym samym poziomie co kiedyś, to niemożliwy jest zakup takich szczotek z własnych pieniędzy – trzeba to ująć w koszta, choćby chodziło o kilka zika. I 2 lata temu pomysł przeznaczenia jakichkolwiek środków finansowych „żeby świnia miała drapak” kwalifikowałby pomysłodawcę do otrzymania tytułu wioskowego głupka. W „nowym” łódzkim ZOO, takie szczoty nie tylko otrzymały pekari, ale i inne świniopodobne.

 

ZOO3

 

Ktoś miał pomysł, ktoś to zgłosił, ktoś otrzymał zgodę. Na czochrak dla świnek. Dlatego dla mnie osobiście jest to symbol. A im dalej w trakcie zwiedzania, tym oczy otwierały mi się szerzej a na twarzy rysował się mały banan. Oto np. wybieg papug Kea (o których miałem nawet kiedyś notkę). To bardzo inteligentne ptaszyska, a ich wybieg w łódzkim ZOO wygląda tak:

 

KEa wybieg


https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1585443641700510&id=1584193171825557

To wszystko to zabawki, i bodźcogenne dekoracje na szybach. Wyobrażam sobie przebieg takiego pomysłu jeszcze 2 lata temu:

„Dzień dobry droga dyrekcjo, chcemy papugom wrzucić kupę zabawek dla dzieci, liczydła, zwisaki a i przydałoby się okleić szyby w wielkie confetti, żeby miały ciekawiej, choć pewnie zwiedzającym to utrudni obserwację”.

Wtedy efektem byłby dla pomysłodawcy stempel „wioskowy głupek”. W nowym ZOO się udało. Tak, jak udał się fenomenalny w porównaniu do możliwości lifting małpiarni:

 

mal1


https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1595848187326722&id=1584193171825557

Domek dla lalek u małp zapewne dla przeciętnych zwiedzających wygląda dziwnie. Groteskowo i absurdalnie. Ale dla małp to potrzebne im bodźce. I to jest właśnie wyraźnie rysujący się kierunek obrany przez ostatni rok – to ZOO stało się dużo bardziej przyjazne zwierzętom, choćby i kosztem odbioru przez zwiedzających. A to zmiana gigantyczna.

Zabawki zabawkami, te są statyczne i mogą się szybko znudzić. Co jest lepsze? Wymieszanie gatunków zwierząt na wybiegach, bo jednak nic tak nie dostarczy bodźców zwierzęciu jak inne zwierzę lekko się od niego różniące. Ekspozycje mieszane to w pewien sposób standard w ZOO na zachodzie, w łódzkim zdaje się jedynie dział ptaków eksperymentował w starej rzeczywistości. W nowej, robi się to standardem, a dla mnie małym symbolem był pancernik. Będący tam od dawien dawna, którego życia kiedyś polegało na stereotypicznym bieganiu dookoła piaszczystego boksu w „Małych ssakach”. Teraz ma do towarzystwa dwie małpy i boks po liftingu, co choć nie jest szczytem luksusu dla zwierzaka w niewoli, to jednak bodźców jest więcej. A to już coś.

 

panc2

pan2

 

Ekspozycji mieszanych jest dużo, a coś mi mówi, że będzie ich jeszcze przybywać. Tak, jak sposobów na dostarczanie zwierzakom bodźców.

Jak choćby miśkom himalajskim „zwisakuli”, do kompletu z otwarciem w pełni wybiegów:

 

 zwisakula

 

Nie wszystkie zmiany są permanentne i statyczne – niektóre są okolicznościowe, jak choćby sztuczna żyrafa dla lwicy:

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1645376305707243&id=1584193171825557

Sztuczna zebra dla lwów – lwów w liczbie mnogiej, bo co istotnie przy tym linku, to fakt przebywania ich razem na wybiegu (czyli zmiana na + w porównaniu do lat 2013-14):

https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1648971688681038/?type=3

Czy też lody dla mieszkańców ZOO podczas fali upałów latem:

http://www.fakt.pl/lodz/w-lodzi-zwierzeta-w-zoo-jedza-lody,artykuly,564809.html

Albo i piłka tygrysów:

https://www.facebook.com/1584193171825557/videos/1601013923476815/

Żadna z rzeczy wyżej nie wymagała wielkich nakładów finansowych, a niektóre nie wymagały praktycznie żadnych. Były spokojnie do zrobienia 2 i więcej lat temu, ale możliwe stały się dopiero w tym roku, i ciężko nie wiązać tego ze zmianą na szczycie, a tym samym zmianą ogólnego nastawienia w ZOO. Nastawienia głównie na enrichment który ma polepszać dobrostan zwierząt, choćby nawet kosztem odbioru przez zwiedzających. Dlatego jestem optymistą – te zmiany są pozornie drobne, ale kierunek i to, co już udało się dokonać jest dla mnie zmianą gigantyczną w porównaniu do rzeczywistości, którą obserwowałem 2 lata temu.

Choć kilka minusów podczas swojej wizyty widziałem (jak otyłe tygrysy), to wierzę, że łódzkie ZOO jest w tym momencie w dobrych rękach i jeśli miasto nie będzie na nim oszczędzać, to za kilka lat będziemy mieli coś dorównującemu poziomem ogrodów zoologicznych zachodniej Europy. Poszło ku lepszemu.

 

otyl

Otyły tygrys dla równowagi

 

P.S Organizowane są kursy dla pracowników:


https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1604253013152906/?type=3


https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1607131789531695/?type=3

Wiatr zmian

Ostatni wpis miał być epilogiem jeśli chodzi o łódzkie ZOO – epilogiem, po którym nie miałem już nic do dodania. I takim był aż do 5 dnia stycznia. Wtedy coś się zmieniło.

Zmiana, choć kolosalna, dokonała się w ciszy. Bez obwieszczenia w mediach, bez choćby nawet małej wzmianki w dziale „aktualności” na stronie ZOO w Łodzi – a wydawałoby się, że zmiana naczelnika dość dużej instytucji by na to zasługiwała. Bo to właśnie się stało – p. Magda Janiszewska z którą zdalnie polemizowałem przez cały październik została zastąpiona przez kogoś innego, a co widać choćby po dziale „Kontakt” na stronie łódzkiego ZOO.


http://zoo.lodz.pl/kontakt.html

 

1

 

Nowym naczelnikiem ZOO został p. Tomasz Jóźwik, wieloletni lekarz weterynarii w tym ogrodzie. Jeśli śledziłeś cała tę akcję, łącznie z odpowiedziami i postawą władz ZOO prezentowaną przez BYŁĄ (piękne słowo) p. naczelnik, to zapewne rozumiesz jak wielka jest to zmiana. I choć nie potrafię powiedzieć, czy szum który został wywołałany tym co napisałem w październiku ma cokolwiek wspólnego z „rezygnacją” p. Magdy, to cieszę się z takiego finału. Bo efekty tej zmiany już są widoczne, jak choćby nowa zakładka na stronie łódzkiego ZOO o nazwie „praca” – gdzie aktualnie figuruje ogłoszenie o naborze na pielęgniarza zwierząt.


http://zoo.lodz.pl/praca.html

 

2

 

W porównaniu z sytuacją jeszcze parę miesięcy temu, jest to skok w bardzo dobrą stronę. Za rok czy dwa będzie można powiedzieć jak dobrą. Tak czy siak coś się zmieniło i to najwyraźniej na lepsze – a cieszę się tym bardziej, że momentami wątpiłem czy ta cała akcja ma sens.

edit: równolegle z notką pojawił się news przybliżający postać nowego naczelnika:

http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,17222357,Zwierzolub___fan_i_hodowca_fretek__Nowy_szef_lodzkiego.html#LokLodzTxt