Czym są białe lwy i tygrysy?

W 2011 roku, stowarzyszenie zrzeszające amerykańskie ZOO zakazało swoim członkom rozmnażania białych lwów i tygrysów. Europejski odpowiednik, EAZA, również nie pozwala na to członkowskim ogrodom. Białe lwy i tygrysy stały się domeną prywatnych „ZOO” i cyrków – czemu tak się stało? Czym tak właściwie są białe lwy i tygrys, jak są rozmnażane i czy faktycznie są rzadkie?

Jeśli nie jesteś pustelnikiem odciętym od świata, to zapewne raz na rok czy dwa docierają do Ciebie wiadomości o kolejnym, udanym rozmnożeniu białych lwów czy tygrysów. Agencjom informacyjnym rozgrzewają się klawiatury, stażyści klepią newsy o krytycznie zagrożonych gatunkach, bardzo rzadkich zwierzętach i niesamowitym zjawisku jakim rzekomo jest kilka osobników w miotach. Pod wpływem regularnego dostarczania takich newsów, ktoś mógłby pomyśleć, że Polska stała się potentatem w rozrodzie niesamowicie rzadkich zwierząt. Sukces, szampan, w końcu w czymś przodujemy!

1.jpg

By EA210269 (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Euforia jednak szybko przejdzie każdemu, kto zada sobie trud sprawdzenia, jak to wygląda u naszych sąsiadów i ile tak właściwie narodzin białych lwów ma miejsce – o tygrysach później. I wyjątkowo notkę zacznę od zalewu linków, ale cierpliwości, meritum będzie po nich.

Jeśli prześledzić newsy z ostatnich ~10 lat dotyczące rozmnażania białych lwów, to okaże się, że robią to również m.in:

Niemcy:
http://www.bbc.com/news/world-europe-28893600

Francja:
http://www.theage.com.au/news/travel/rare-white-lions-born/2007/05/24/1179601534115.html

Anglia:
http://www.dailymail.co.uk/news/article-1221748/Were-white-mum-Trio-rare-lion-cubs-unveiled-British-zoo.html

Hiszpania:
https://www.eyeonspain.com/blogs/luislopezcortijo/14245/a-white-lion-was-born-in-madrid-spain.aspx

Holandia:
http://www.alamy.com/stock-photo-rhenen-the-netherlands-06-june-2013-african-white-lions-inkosi-and-57148840.html

Włochy:
(During the years 2003 to 2008 in a zoological garden in northern Italy, 19 white lions were born to the same parents)
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20826844

Ale hej, to w końcu zachód Europy, w swoim regionie pewnie jesteśmy liderami w „produkcji” białych lwów, right? No nie. W naszym regionie białe lwy rozmnażają m.in.:

Węgry:
http://www.nbcnews.com/video/rare-white-lion-cub-debuts-at-hungary-zoo-753845315994

Serbia:
http://www.telegraph.co.uk/news/earth/earthvideo/7954411/Rare-white-lion-cubs-on-show-in-Serbian-Zoo.html

Gruzja:
https://www.theweathernetwork.com/news/articles/rare-white-lion-cubs-born-in-georgia/18012

Ukraina:
http://www.businessinsider.com/extremely-rare-white-lions-ukranian-zoo-2016-8?IR=T

(Oraz Czechy, ale o tym później)

Oops. Ale może nadal nam się włączyć jakiś rodzaj biało-lwiego-patriotyzmu europejskiego, sprawdźmy jak to wygląda idąc jeszcze dalej zachód, Ameryka Pd.

Brazylia:
http://thenewdaily.com.au/news/good-news/2015/03/17/rare-white-lion-born-brazil-zoo/

Kolumbia:
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/southamerica/colombia/8721381/Rare-white-lion-cub-born-at-Colombian-circus.html

Argentyna:
https://tigertailfoods.com/three-white-lion-cubs-born-to-buenos-aires-zoo/

Meksyk:
http://www.dailymail.co.uk/news/article-2218363/One-300-Incredibly-rare-white-lion-born-Mexico-makes-debut-month.html

To może na wschód? Czy tam też ktoś rozmnaża białe lwy? Yup.

Jordania:
http://www.chinadaily.com.cn/photo//2007-08/28/content_6062343_2.htm

Malezja:
http://www.thestar.com.my/news/community/2014/12/04/park-offers-prizes-for-guessing-birthday-of-cub/

Filipiny:
http://www.rappler.com/video/reports/38297-two-white-lions-born-in-the-philippines

Chiny:
http://metro.co.uk/2013/06/02/five-rare-white-lion-cubs-born-in-wildlife-park-3825419/

Południowa Korea:
https://www.voanews.com/a/rare-white-african-lion-cubs-born-in-south-koreas-everland-zoo/1760437.html

Japonia:
http://www.latintimes.com/white-lion-cubs-see-7-adorable-baby-lions-born-himeji-central-park-japan-photos-133255

Australia:
http://www.areanews.com.au/story/2745061/tiny-white-lion-cubs-steal-hearts-at-altina-l-photos-video/

W USA szał medialny wychodzący poza lokalne media minął, bo nowinką u nich było to 20 lat temu:
http://articles.orlandosentinel.com/1994-03-26/news/9403260312_1_lion-zoo-white-cub

W Afryce z kolei białe lwy widać na filmach i zdjęciach z lwich farm (o których pisałem kiedyś tu:klik), i tam ich hodowla idzie w masówkę, a w media idą jedynie wyjątkowe przypadki, jak np. rozmnożenie się białego lwa 3 lata po wazektomii (znanej również jako „ciach-ciach, nie będzie dzieci”):
http://www.newsweek.com/brutus-white-lion-snip-again-miraculous-conception-cubs-409915

Te newsy wyżej z praktycznie każdego zakątka świata to newsy globalne – po angielsku i odnoszące się tylko do narodzin białych lwów, do tego pojedyncze, choć co rok czy dwa część z krajów wyżej wrzuca nowego newsa o kolejnym miocie (np Serbia). I tego już jest sporo. Jeśli wgłębić się w newsy lokalne, w regionalnych językach i w bonusie dorzucić nie tylko fakt rozmnożenia białych lwów ale i sprowadzenia go do danego kraju, to ew. zabawą na imprezy staje się wpisanie w google nazwy losowego kraju po wpisaniu frazy „white lions in <…>”, oraz wypicie kolejki jeśli w danym kraju białe lwy są.

Jeśli zadałeś sobie trud poklikania w linki, to większość z tych newsów twierdzi, że to bardzo rzadkie zwierzęta, choć trochę się to gryzie w natłoku newsów pojawiających się rok w rok. Białe tygrysy są jeszcze bardziej popularne, ale żeby zrobić podobny wykaz jak wyżej, musiałbym zamienić tę notkę w agregat linków, czego robić nie chcę – zaufaj mi na słowo.

A co tu chodzi? Dlaczego media dostają dziwnej histerii jak tylko jakieś ZOO czy cyrk (bo niektóre z linków wyżej mówią też o narodzinach w cyrkach) rozmnoży białe lwy? I dlaczego organizacje stawiające sobie za cel rzetelną ochronę gatunków zakazały swoim ZOO rozmnażanie tych zwierząt?

Żeby to zrozumieć zacząć należy od podstawy – białe lwy ani tygrysy to nie jest osobny gatunek, jest to odmiana barwna zwykłych lwów i tygrysów, przy czym nie będzie za daleko od prawdy leżała analogia do rudych ludzi. W przypadku białych lwów jest to mutacja genetyczna występująca u „normalnych” lwów żyjących w okolicy parku Krugera, RPA.

2.jpg

By Michael Day (Lion pose) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Nie ma konsensusu czy można tę grupę lwów kwalifikować jako osobny podgatunek (Panthera leo krugeri), ale co jest istotne, to każda para krzyżujących się „normalnych” lwów z tamtego regionu ma szansę na stworzenie białego potomka, choć „oryginalne lwy” są po prostu zwyczajnymi lwami afrykańskimi.

Ew. biały osobnik powstały po uwydatnieniu się mutacji nie będzie osobnym gatunkiem czy rasą lwa, tak jak ruda osoba nie jest osobnym gatunkiem czy rasą człowieka. Lwów w tamtym regionie, będących potencjalnymi rodzicami białych lwów żyje obecnie ok. 2000 i nie ma mowy o potencjalnym wyginięciu białych lwów czy krytycznym zagrożeniu, póki żyją lwy normalne mogące białych potomków spłodzić. Tak jak nie ma mowy o wyginięciu rudych osób, póki żyją szatyni mogący rude osoby spłodzić (z góry przepraszam rude osoby za te porównaniu, ale uproszczenie tematu tego wymaga :0).

Z białymi tygrysami sprawa wygląda bardzo podobnie – w tym przypadku białego tygrysa może spłodzić dowolna para tygrysów bengalskich, a tych na wolności jest ok 2000, w niewoli pewnie z 5x tyle.

Faktem jest, że osobniki z mutacją barwy są w naturze bardzo rzadkie. Naturalne ubarwienie osobnika danego gatunku nie jest dziełem przypadku tylko efektem długotrwałego działania ewolucji i przystosowania danego gatunku do takich a nie innych warunków. Białe lwy i tygrysy w naturze nie występują powszechnie, bo ta mutacja nawet jak nie jest bardzo szkodliwa, to po prostu nie jest lepsza od stanu przed mutacją.

Przez rzadkość tej zmiany ubarwienia, nieliczne osobniki w XX wieku były z natury przejmowane przez ludzi i odchowywane. Były unikatowe, ludzie chcieli więcej i po pewnym czasie doprowadzili do tego, że jest ich więcej dzięki pewnej cesze wynikającej z genetyki. Jeśli skrzyżujesz ze sobą dwa białe tygrysy czy lwy, to otrzymasz kolejne białe tygrysy lub lwy. Jako jednak, że były unikatowe, a porywane z natury były mioty a nie pojedyncze osobniki, to właściwie cała historia białych lwów i tygrysów w niewoli zaczyna się od chowu wsobnego (po ludzku – kazirodztwa).

Historia rozmnażania białych tygrysów zaczyna się kilkadziesiąt lat wcześniej niż białych lwów, ale wg doniesień wygląda bardzo podobnie – znaleziony miot rozmnażano między sobą, jeśli później udało się znaleźć kolejne osobniki, to wrzucano je do tego tygielka, braci rozmnażano z siostrami, rodziców z dziećmi, i zrobiono tym lwom i tygrysom coś na kształt fabuły „Gry o Tron”.

Gdy okazało się później, że pierwsi „rozmnażacze” mają monopol na jedyne na świecie białe lwy i tygrysy, i że jest bardzo dużo osób gotowych zapłacić kolosalne sumy za unikatowe zwierzęta, hodowla rozkręciła się i białe osobniki powstałe z ekstremalnego chowu wsobnego ruszyły do odbiorców na całym świecie. Jeśli Ci również chcieli się podpiąć pod biznes i zamawiali parę osobników do rozrodu, to również krzyżowali te osobniki między sobą i od tego powstawały kolejne odnogi. Obecnie żyjące w niewoli białe lwy i tygrysy to wynik chowu wsobnego wywodzącego się z kilku osobników – i jest to problematyczne o tyle, że ekstremalny chów wsobny owocuje wieloma poważnymi problemami zdrowotnymi u zwierząt. Jak wspomniałem wcześniej, organizacje zrzeszające wiele ogrodów zoologicznych zakazały rozmnażania tych zwierząt (link: klik), i ich problemy zdrowotne były jednym z tego powodów – ale nie tylko. Możliwy jest taki chów wsobny, żeby ograniczyć problemy zdrowotne z tego płynące, a nawet całkowicie je wyeliminować. Czego to jednak nie zmienia to samej idei rozmnażania zwierząt bo są „inne” niż te w naturze.

Żeby zrozumieć obiekcje ludzi podchodzących poważnie do problemu ochrony gatunkowej i ich sprzeciw wobec rozmnażania takich zwierząt, trzeba zacząć od małego eksperymentu myślowego.

Jak wspomniałem, Białe lwy i tygrysy nie są „krytycznie zagrożonym gatunkiem”, nie są nawet osobnym gatunkiem, są efektem mutacji, która potencjalnie może im szkodzić w naturalnej egzystencji. Co może być inną mutacją potencjalnie szkodzącą zwierzęciu w naturze? Np 2 dzioby i 3 oczy u ptaka, czyli diprosus :

 

5.jpg

By Olli Niemitalo (Own work) [CC0], via Wikimedia Commons

 

Czym różni się ptak z dwoma dziobami od lwa niżej?

 

4.jpg

By Stano Novak (Own work) [CC BY 2.5 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.5)], via Wikimedia Commons

 

 

Tym, że to drugie jest dla nas estetycznie pociągające. Jest to mutacja w odbiorze ładna dla ludzi. Tylko i wyłącznie tyle. Ale w założeniu jest tym samym:

 

8.jpg

By Olli Niemitalo (Own work) [CC0], via Wikimedia Commons

 

Wyobraźcie sobie teraz, że ktoś zabiera z natury dwudziobe, zmutowane ptaki, później zaczyna je mnożyć między sobą, a że jest ich mało, to rozmnaża jak leci. I po zapytaniu o motywacje ku temu, nawiązuje się dialog:

„-Po co?
-Ta mutacja jest dla mnie ładna, jest ładna dla innych ludzi, są gotowi dużo płacić za takie zwierzęta, a w przyszłości trafią do ZOO. Bo są ŁADNE”
-Czyli ekstremalnym chowem wsobnym rozmnażasz zwierzęta z niepotrzebną mutacją i ryzykujesz zdrowiem każdego z następnego potomstwa tylko dlatego, że są „ładne” i będzie z tego kasa?
-Tak.
-To nie wnosi nic do ochrony gatunku oryginalnego…
-SĄ ŁADNE!”

To brzmi oczywiście absurdalnie w odniesieniu do dwudziobych ptaków, ale dokładnie taka motywacja ma miejsce przy rozmnażaniu białych lwów i tygrysów, a jej ceną są problemy zdrowotne u białych osobników. I tu rozsądne osoby z AZA i EAZA powiedziały „stop, jesteśmy ZOO a nie jarmarkiem z dziwactwami”.


https://bigcatrescue.org/today-at-big-cat-rescue-aza-says-no-more-white-tigers-or-white-lions/

Oporów takich oczywiście nie miały placówki trochę bardziej przyziemnie podchodzące do tematu – białe lwy i tygrysy się sprzedają, więc na handlu nimi zarabiają cyrki, prywatne hodowle i prywatne „Ogrody Zoologiczne”, nie przejmując się, że motywacja „bo ładne i ludzie płacą” może się kończyć np. tak:


http://www.dailymail.co.uk/news/article-3460552/The-world-s-ugliest-tiger-generations-inbreeding-create-white-tigers-caused-horrific-deformities.html

Czy te zwierzęta faktycznie są bardzo rzadkie? Ile np. białych lwów jest obecnie na świecie? Jeśli przejrzałeś linki z początku notki, to zadziwiająco często przewija się tam liczba „300”. Można to uznać za faktycznie zasługujące na określenie „rzadkie zwierzęta”, ale…

Popatrzymy datami po różnych newsach:

News z 2016 mówiący o „tylko 300 na świecie”:

http://news.nationalgeographic.com/2016/07/rare-white-lion-cub-born-ellen-trout-zoo/

News z 2012 mówiący o „tylko 300”

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2218363/One-300-Incredibly-rare-white-lion-born-Mexico-makes-debut-month.html

News z 2008 również mówi o „tylko 300”.

http://gulfnews.com/news/uae/environment/rescuing-world-s-rare-white-lions-1.99596

Od prawie 10 lat każdego roku media na świecie trąbią o narodzinach nowych białych lwów i jak mantrę powtarzają, że jest ich „tylko 300” gdy trzeba podać liczbę. Holy shit. Gdzie jest tego geneza?

Najstarsze „300” w kontekście białych lwów do jakiego się dogrzebałem pochodzi z roku 2005 i jest opisem do zdjęcia na Flickrze, klik niżej:



Rare White Lion from Lions Rock Reserve South Africa

Wcześniej tego nie ma, natomiast istotne jest fragment tekstu w tym opisie:

„The population of the white lion is unknown but the most recent count was in 2004 and 300 were alive.”

Czyli, w wolnym tłumaczeniu, „Populacja białych lwów jest nieznana, ale ostatnie „liczenie” w 2004 wykazało 300 osobników.”

Ten komentarz to najstarsze co można znaleźć w temacie liczby białych lwów a co mówi o liczbie „300″ – i tylko to, bo do żadnego badania się dogrzebać nie idzie. W 2004 faktycznie miało miejsce badanie polegające na ustaleniu liczby lwów ogólnie w Afryce (dla ciekawych: Inventory of free-ranging lions Panthera leo in Africa, Bauer and Van der Merwe (2004)), ale nie ma w nim mowy o żyjących w niewoli białych lwach

Liczba 300 przewijające się w mediach przy okazji newsów o narodzinach kolejnych białych lwów jest w moim odczuciu wzięta z kosmosu, zapewne z jakiegoś doniesienia w przeszłości, odnoszące się do ciężko powiedzieć czego (może ilości lwów azjatyckich?), ale jest powtarzana do dzisiaj.

Co jest absurdalne tym bardziej, że tej liczby nie da się nawet ustalić – nie ma systemu pozwalające sprawdzić globalnie ile jest białych lwów czy tygrysów w prywatnych rękach, bo nie ma globalnej bazy danych do której miałyby obowiązek swoje białe lwy i tygrysy zgłaszać prywatne placówki z całego świata. Nie wspominając o przemytnikach i nielegalnym obrocie, jak pokazuje np przypadek z Pakistanu:
http://www.pajhwok.com/en/2017/03/30/bid-smuggle-6-white-lions-pakistan-frustrated

Twierdzenie, że białych lwów jest 300 na świecie i powtarzanie tego od przynajmniej 10 lat ma tę samą wagę, jaką miałoby moje stwierdzenie, że raczej jest ich kilka tysięcy.

Różnica jest taka, że ja mogę być bliżej prawdy, bo abstrahując od zalewu linków z początku notki, jeśli wziąć pod uwagę, że:

a) Jeśli w kraju Europy centralnej jakim jest Polska, 3 różne, lokalne cyrki mogą sobie pozwolić na występy białych lwów, czyli:


http://www.elblag.net/artykuly/cyrk-korona-w-elblagu-z-niesamowitymi-bialymi-lwam,7614.htm


http://www.isrem.pl/wiadomosci/2026/Biale-lwy-i-wielblady-w-Sremie-We-wtorek-przyjedzie-Cyrk-Zalewski-Mamy-zaproszenia/


http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,21481821,spolecznicy-odebrali-z-cyrku-niedzwiadka-teraz-w-cyrku-sa-cztery.html

b) Jeśli w tym samym kraju biały lew może się pojawić jako maskotka u klubu piłkarskiego z wyjaśnieniem, że został „wypożyczony z Czech”:


http://www.tvp.info/20053191/bialy-lew-stadionowy-na-murawie-w-gdansku-wplywy-z-meczu-lechii-z-wisla-pomoga-duzym-kotom

c) Jeśli w kraju sąsiednim jakim są Czechy każdy może sobie zamówić białego lwa z hodowli i mają je tam rok w rok:
http://exoticanimalsforsale.biz/white-lions

To śmiem twierdzić, że to nie są aż tak rzadkie zwierzęta, jak przedstawiają to media – a mówimy tu tylko o małym kawałku Europy, sytuacji takich jak te z linków na początku notki jest dużo więcej.

O niezmiennej przez lata liczbie „300” przynudzałem bo jest istotna, żeby zrozumieć jakim cudem lokalne i globalne media z każdej części świata wałkują temat przy okazji narodzin białych lwów czy tygrysów – jeśli jesteś posiadaczem prywatnej hodowli czy cyrku, to regularnie dostajesz wymarzoną, darmową reklamą za każdym razem jak rozmnożysz lwy, a co nie jest skomplikowane jak pokazuje przykład masowych fermy tych zwierząt w Afryce. I przy każdym nowym miocie wysyłasz sygnał do mediów.

Wyobraź sobie jak przebiega rozmowa przy nakręcaniu tematu:

„Hej Joe, pamiętasz jak dwa lata temu zrobiliście artykuł o moich białych lwach? Tak, tych krytycznie zagrożonych, co ich jest tylko 300 na świecie. Tak, tak. To urodziły mi się 4. Hę? Jutro wrzucicie w wydaniu na jedynkę? Super, to do usłyszenia za rok”.

Media mają materiał, hodowca reklamę, wszyscy zadowoleni, a przeciętny człowiek po kilkunastu takich newsach myśli, że białe lwy czy tygrysy to krytycznie zagrożony „gatunek” („tylko 300 na świecie? Wow!”) i przy okazji pewnie odwiedzi miejsce hodowli. Biznes się kręci.

Sytuacja brzmi jak coś, co powinno się znaleźć w podręcznikach marketingu – ale przyklasnąć jej się nie da pamiętając, że promowanym towarem są tu białe lwy i tygrysy, które swoje życie spędzają w niewoli bo są „ładne”. Zwierzęta od początku rozmnażane pod kątem jednej cechy, przy wykorzystaniu chowy wsobnego, z problemami zdrowotnymi, których rozmnażanie nie ma sensu pod kątem faktycznej ochrony gatunkowej. A bez takiej motywacji, jedynym sensem ich rozmnażania jaki pozostaje jest zysk dla hodowców i treserów.

Do usłyszenia za rok, Joe.

P.S. Na deser polecam lekturę o skandalu, gdy wyszło na jaw, że jedno z ZOO w Anglii sprzedało białe lwy do cyrku w Japonii:
http://www.dailymail.co.uk/news/article-2239043/Fury-rare-white-lion-cubs-born-UK-safari-park-sent-Japanese-circus.html

Czochraki dla świnek czyli łódzkie ZOO po roku

Minął równo rok od notki o łódzkim ZOO. Publikując ją wtedy liczyłem na mały szumek w branży, poranek dnia następnego powitał mnie telefonami od mediów i informacją o konferencji w ZOO. Reszta jest już czytelnikom tego bloga znana. Ten wątek na blogu zakończył się wieściami o zmianie naczelnika, 10 miesięcy temu. Co zmieniło się przez ten czas?

Nie ma sensu budować napięcia – zmieniło się sporo na lepsze, a kierunek zmian był widoczny już kilka miesięcy po roszadzie na szczycie. Jednym z wektorów było założenie na wiosnę oficjalnej strony łódzkiego ZOO na FB:


https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1586338514944356/?type=3

Którą to stroną będe się we wpisie posiłkował, bo ideą wpisu nie jest przedstawienie wielkich zmian czy konkretnych inwestycji które byłyby podparte insiderską wiedzą. Nie, to będzie wpis o rzeczach które każda osoba z zewnątrz może zaobserwować, choć przeciętny zwiedzający w łódzkim ZOO nie dostrzeże wagi pewnych pozornych drobnostek. Tak, jak w dzisiejszym świecie pozorną drobnostką jest oficjalna strona ZOO na FB – w rzeczywistości, którą opisywał artykuł sprzed roku, pomysł założenia takiej strony był przez ludzi decyzyjnych traktowany jako fanaberia. „Bo to by trzeba było komuś zapłacić, dopłacić komuś kto by prowadził, a tak w ogóle to po co, jest przecież strona w internecie”. Te klimaty. Jej założenie było czymś, po czym z optymizmem zacząłem się przyglądać. Oznaką konkretnych zmian w nastawieniu.

Podobnie jest z ogromem rzeczy które w łódzkim ZOO się pojawiły, a które nie wiążą się z nakładem finansowym, tylko chęcią i zmianą podejścia. Pierwszy raz od roku udałem się do ZOO żeby samemu zobaczyć, co mogło się zmienić. Nie licząc przy tym na cuda – rok to pozornie dużo, ale w kontekście finansowania przez miasto i gigantycznych nakładów które musiałyby być przeznaczone na lifting, nie poszedłem tam z zamiarem udkomentowania zmian stricte materialnych. Poszedłem węszyć za zmianami subtelnymi.

Zapuściłem włosy, nałożyłem soczewki, jasny ciuch i nieniepokojony spędziłem kilka godzin w łódzkim ZOO.

 

JA1

 

Obserwując małe cuda, z których jeden nadał tej notce tytuł.

 

czochrkai

 

To są szczotki przymocowane od wewnątrz na wybiegu pekari, czyli świniopodobnych zwierzów. Które lubią być czochrane. Te szczotki to dla mnie symbol zmiany podejścia i klimatu w tym ZOO, czego przeciętny zwiedzający może nie dostrzec, ani nie zrozumieć wagi. Te szczotki są tylko i wyłącznie dla komfortu tych zwierząt. W żaden sposób nie służą pracownikom, ani zwiedzającym. Zostały zakupione i zamontowane tylko i wyłącznie po to, żeby poprawić dobrostan zwierzaka. Pomysł zamontowania tych czochraków to jedno, ale samo umożliwienie ich zamontowania jest czymś, co mi dało zastrzyk pozytywnej energii po ujrzeniu tych szczot. Bo widzicie, żeby zamontować takie szczotki w ZOO, pracownik danego działu nie może po prostu któregoś dnia sam z siebie kupić szczotek i sam z siebie ich zamontować. Potrzebne jest przyklepanie tego na górze, a i jeśli biurokracja w łódzkim ZOO jest na tym samym poziomie co kiedyś, to niemożliwy jest zakup takich szczotek z własnych pieniędzy – trzeba to ująć w koszta, choćby chodziło o kilka zika. I 2 lata temu pomysł przeznaczenia jakichkolwiek środków finansowych „żeby świnia miała drapak” kwalifikowałby pomysłodawcę do otrzymania tytułu wioskowego głupka. W „nowym” łódzkim ZOO, takie szczoty nie tylko otrzymały pekari, ale i inne świniopodobne.

 

ZOO3

 

Ktoś miał pomysł, ktoś to zgłosił, ktoś otrzymał zgodę. Na czochrak dla świnek. Dlatego dla mnie osobiście jest to symbol. A im dalej w trakcie zwiedzania, tym oczy otwierały mi się szerzej a na twarzy rysował się mały banan. Oto np. wybieg papug Kea (o których miałem nawet kiedyś notkę). To bardzo inteligentne ptaszyska, a ich wybieg w łódzkim ZOO wygląda tak:

 

KEa wybieg


https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1585443641700510&id=1584193171825557

To wszystko to zabawki, i bodźcogenne dekoracje na szybach. Wyobrażam sobie przebieg takiego pomysłu jeszcze 2 lata temu:

„Dzień dobry droga dyrekcjo, chcemy papugom wrzucić kupę zabawek dla dzieci, liczydła, zwisaki a i przydałoby się okleić szyby w wielkie confetti, żeby miały ciekawiej, choć pewnie zwiedzającym to utrudni obserwację”.

Wtedy efektem byłby dla pomysłodawcy stempel „wioskowy głupek”. W nowym ZOO się udało. Tak, jak udał się fenomenalny w porównaniu do możliwości lifting małpiarni:

 

mal1


https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1595848187326722&id=1584193171825557

Domek dla lalek u małp zapewne dla przeciętnych zwiedzających wygląda dziwnie. Groteskowo i absurdalnie. Ale dla małp to potrzebne im bodźce. I to jest właśnie wyraźnie rysujący się kierunek obrany przez ostatni rok – to ZOO stało się dużo bardziej przyjazne zwierzętom, choćby i kosztem odbioru przez zwiedzających. A to zmiana gigantyczna.

Zabawki zabawkami, te są statyczne i mogą się szybko znudzić. Co jest lepsze? Wymieszanie gatunków zwierząt na wybiegach, bo jednak nic tak nie dostarczy bodźców zwierzęciu jak inne zwierzę lekko się od niego różniące. Ekspozycje mieszane to w pewien sposób standard w ZOO na zachodzie, w łódzkim zdaje się jedynie dział ptaków eksperymentował w starej rzeczywistości. W nowej, robi się to standardem, a dla mnie małym symbolem był pancernik. Będący tam od dawien dawna, którego życia kiedyś polegało na stereotypicznym bieganiu dookoła piaszczystego boksu w „Małych ssakach”. Teraz ma do towarzystwa dwie małpy i boks po liftingu, co choć nie jest szczytem luksusu dla zwierzaka w niewoli, to jednak bodźców jest więcej. A to już coś.

 

panc2

pan2

 

Ekspozycji mieszanych jest dużo, a coś mi mówi, że będzie ich jeszcze przybywać. Tak, jak sposobów na dostarczanie zwierzakom bodźców.

Jak choćby miśkom himalajskim „zwisakuli”, do kompletu z otwarciem w pełni wybiegów:

 

 zwisakula

 

Nie wszystkie zmiany są permanentne i statyczne – niektóre są okolicznościowe, jak choćby sztuczna żyrafa dla lwicy:

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1645376305707243&id=1584193171825557

Sztuczna zebra dla lwów – lwów w liczbie mnogiej, bo co istotnie przy tym linku, to fakt przebywania ich razem na wybiegu (czyli zmiana na + w porównaniu do lat 2013-14):

https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1648971688681038/?type=3

Czy też lody dla mieszkańców ZOO podczas fali upałów latem:

http://www.fakt.pl/lodz/w-lodzi-zwierzeta-w-zoo-jedza-lody,artykuly,564809.html

Albo i piłka tygrysów:

https://www.facebook.com/1584193171825557/videos/1601013923476815/

Żadna z rzeczy wyżej nie wymagała wielkich nakładów finansowych, a niektóre nie wymagały praktycznie żadnych. Były spokojnie do zrobienia 2 i więcej lat temu, ale możliwe stały się dopiero w tym roku, i ciężko nie wiązać tego ze zmianą na szczycie, a tym samym zmianą ogólnego nastawienia w ZOO. Nastawienia głównie na enrichment który ma polepszać dobrostan zwierząt, choćby nawet kosztem odbioru przez zwiedzających. Dlatego jestem optymistą – te zmiany są pozornie drobne, ale kierunek i to, co już udało się dokonać jest dla mnie zmianą gigantyczną w porównaniu do rzeczywistości, którą obserwowałem 2 lata temu.

Choć kilka minusów podczas swojej wizyty widziałem (jak otyłe tygrysy), to wierzę, że łódzkie ZOO jest w tym momencie w dobrych rękach i jeśli miasto nie będzie na nim oszczędzać, to za kilka lat będziemy mieli coś dorównującemu poziomem ogrodów zoologicznych zachodniej Europy. Poszło ku lepszemu.

 

otyl

Otyły tygrys dla równowagi

 

P.S Organizowane są kursy dla pracowników:


https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1604253013152906/?type=3


https://www.facebook.com/1584193171825557/photos/a.1585443645033843.1073741828.1584193171825557/1607131789531695/?type=3

Wiatr zmian

Ostatni wpis miał być epilogiem jeśli chodzi o łódzkie ZOO – epilogiem, po którym nie miałem już nic do dodania. I takim był aż do 5 dnia stycznia. Wtedy coś się zmieniło.

Zmiana, choć kolosalna, dokonała się w ciszy. Bez obwieszczenia w mediach, bez choćby nawet małej wzmianki w dziale „aktualności” na stronie ZOO w Łodzi – a wydawałoby się, że zmiana naczelnika dość dużej instytucji by na to zasługiwała. Bo to właśnie się stało – p. Magda Janiszewska z którą zdalnie polemizowałem przez cały październik została zastąpiona przez kogoś innego, a co widać choćby po dziale „Kontakt” na stronie łódzkiego ZOO.


http://zoo.lodz.pl/kontakt.html

 

1

 

Nowym naczelnikiem ZOO został p. Tomasz Jóźwik, wieloletni lekarz weterynarii w tym ogrodzie. Jeśli śledziłeś cała tę akcję, łącznie z odpowiedziami i postawą władz ZOO prezentowaną przez BYŁĄ (piękne słowo) p. naczelnik, to zapewne rozumiesz jak wielka jest to zmiana. I choć nie potrafię powiedzieć, czy szum który został wywołałany tym co napisałem w październiku ma cokolwiek wspólnego z „rezygnacją” p. Magdy, to cieszę się z takiego finału. Bo efekty tej zmiany już są widoczne, jak choćby nowa zakładka na stronie łódzkiego ZOO o nazwie „praca” – gdzie aktualnie figuruje ogłoszenie o naborze na pielęgniarza zwierząt.


http://zoo.lodz.pl/praca.html

 

2

 

W porównaniu z sytuacją jeszcze parę miesięcy temu, jest to skok w bardzo dobrą stronę. Za rok czy dwa będzie można powiedzieć jak dobrą. Tak czy siak coś się zmieniło i to najwyraźniej na lepsze – a cieszę się tym bardziej, że momentami wątpiłem czy ta cała akcja ma sens.

edit: równolegle z notką pojawił się news przybliżający postać nowego naczelnika:

http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,17222357,Zwierzolub___fan_i_hodowca_fretek__Nowy_szef_lodzkiego.html#LokLodzTxt